Cwany Polak - opowieść z samolotu
9 luty 2015 przez Kamil
Gdy na lotnisku w Stansted zapełnił się już prawie cały samolot linii Ryanair lecący do Polski, czekaliśmy tylko na jedną osobę, okazało się że była to starsza Pani chodząca o kulach. Domniemam że wracająca od syna lub córki gdyż nie mówiła po angielsku i czuła się dość zagubiona. Do samolotu wprowadziła ją obsługa lotniska, po czym patrząc na jednego z pasażerów mówi do niego prosząc, czy może zapytać się tej pani czy da rade wyjść z samolotu i czy będzie potrzebna jakaś winda (oczywiście po angielsku), bo jeśli tak to zorganizuje to na lotnisku jak wylądujemy. Ów pasażer nazwijmy go Pan X roześmiał się jakby ta osoba z obsługi lotniska jakiś kawał opowiedziała, ewidentnie nie wiedząc o co jest pytany.
Jako iż siedziałem blisko zapytałem Panią czy poradzi sobie i sprawę wyjaśniliśmy. Po starcie samolotu okazało się jakim Pan X jest rezolutnym i zaradnym mieszkańcem wysp. Opowiadał tak donośnym głosem swojemu sąsiadowi obok, że cała tylna cześć samolotu poznała jego historie. Okazało się że Pan X jest kierowcą autobusu ! i zdarzyła mu się dość niedawno mała stłuczka. Jego autobus zjechał do zatoczki a przejeżdżający samochód obok lekko go stukną. Pasażerowie jak opowiadał poszli zwyczajnie na inny autobus a on czekał na policje - mała niegroźna stłuczka. Ale jak opowiadał dalej, poradził się swojego dobrego kolegi co ma zrobić. Także dzień po tej kolizji wybrał się do lekarza, udawał że bolą go plecy, szyją nie może ruszać i dodatkowo ma teraz lęki i boi się prowadzić autobus. Gdy mówił ile dostał odszkodowania jego głos był jeszcze głośniejszy, 3 tyś. funtów mówi z wielką dumą. Po czym adresat jego opowieści, siedzący obok oznajmił że też sobie radzi i te tematy nie są mu obce ponieważ on kombinuje w pracy …
Piszę o tym ponieważ nie bardzo rozumiem jak takim czymś można się obnosić i opowiadać prawie że krzycząc na pól samolotu. Czy to że ktoś kogoś oszuka i wyłudzi pieniądze jest powodem do dumy ? ehh. Dobrze że jak wracałem nikt taki nie leciał w stronę Londynu, a przynajmniej nie opowiadał na cały głos o swoich osiągnięciach, bo chyba już bym nie dał rady …
Zazwyczaj jestem dobrej wiary jeśli chodzi o naszych rodaków mieszkających na wyspach, ale czasem trafiają się takie orzeszki że aż … skrzydła samolotu opadają





Smutne ale prawdziwe…
całego świata nie da sie naprawić.
ja od jakiegoś czasu ,zawiedziony ludźmi mam zasadę,że spotykam się i rozmawiam na powaznie tylko z tymi ,którzy maja podobne podejscie do życia.
Pablo, nie mogłabym się bardziej zgodzić!!
trzeba bylo mu zrobic dziesione
jak wyladujecie i byl by spokoj !!
Cóż, takie życie (niestety) ;/ Tak jak ktoś wyżej napisał - smutne ale prawdziwe ;/
Bywa różnie. Ale generalnie jesteśmy niefajnym narodem na dorobku. Ale podam inny przykład. Moja kochana ciocia z USA miała wypadek. W jej samochód wjechał TIR. Wina kierowcy TIRa. Moją ciocię bolała głowa jeszcze przez lata (ponad 5 lat i może dłużej). Ale, że kierowca TIRa był przrażony, więc nie zgłaszała i leczyła się na własną rękę. Nie wykorzystała tego a wręcz … zatuszowała sprawę. A na prawdę bolało.
Dużo zależy od człowieka. Są Polacy tacy i … tacy. Generalnie, jesteśmy jako naród dość sprytni. Ale są też ludzie prości. Po prostu. Bez kręgosłupa. NIgdy nic nie ukradłem. Jestem Polakiem. I nie ukradłem dlatego, że mnie nie kusiło. Ale dla telgo, że z domu wyniosem to, że wstyd byłby znacznie większy, niż korzyść. Tego nauczyli mnie rodzice, i tego nauczyła mnie ta właśnie ciocia. Czego i Wam wszystkim życzę. Dobrych wzorców i głowy dumnie wysoko …
Andy