Dom Emilii i Grzegorza jest hipnotyzujący. Patrząc na zdjęcia wnętrza trudno oderwać wzrok. Chce się ich więcej, więcej i jeszcze więcej. Bo mimo ogromu dodatków, roślin i frędzli Emilia stworzyła piękne, kojące wnętrze - nic, tylko klapnąć tu w hamak i gapić się w ogień trzaskający w kominku.
Gdy tylko trafiłyśmy w sieci na zdjęcia domu Emilii, po prostu przebierałyśmy nogami, by jak najszybciej Wam go pokazać. Bo takiego wysmakowanego klimatu boho - skandynawskiego jeszcze u nas nie było. W zasadzie powiedzieć, że to wnętrze jest ładne, to tak jak nazwać Kubę Rozpruwacza łobuzem. Kompletnie nie przystoi .
Budda, co szczęście przynosi
Blisko 160-metrowy dom z dwustanowiskowym garażem Emilia i Grzegorz wybudowali prawie 12 lat temu. Parter domu to spora dzienna przestrzeń, czyli duży hol i kuchnia z jadalnią, otwarta na salon. Tu także znajduje się wyjście na sielski taras, który Grzegorz własnoręcznie zadaszał.
Przez dłuższą chwilę po wprowadzce gospodarze mieszkali we wnętrzu w kolorach ziemi, ale gust Emilii bardzo szybko skierował się na białe tory. - To był czas, kiedy dużo przeglądałam Pinteresta i spodobały mi się rzeczy w stylu skandynawskim. Później zakochałam się w stylu boho, ale o dodatkach w takim stylu można było sobie pomarzyć albo jak ktoś miał superzdolności, to zrobić sobie samemu. U nas jeszcze niespecjalnie były wtedy dostępne - wspomina Emilia, która na życie zarabia jako pracownik administracyjny. Urządzanie wnętrz to dla niej więc superodskocznia po godzinach spędzonych w świecie cyferek i Excela. Taką samą przyjemnością było też dla naszej bohaterki na przykład malowanie prawie 70-metrowej podłogi wyłożonej płytkami, która wcześniej przez 10 lat „miała kolor jajecznicy” i Emilia naprawdę nie mogła już na nią patrzeć. To był strzał w dziesiątkę, bo zrobiło się jeszcze piękniej i przestronniej. - Chciałam ją tak bardzo, że nie przerażała mnie nawet wizja ciągłego sprzątania. Ale nie jest tak źle. Nie jadę na szmacie specjalnie więcej - przekonuje ze śmiechem.
Jeszcze radośniej zaśmiała się z naszej uwagi, że jej dom prezentuje się „jakby luksusowo” W tym śmiechu wtórował jej Grzegorz. - O matko, gdybyście tylko wiedzieli, skąd pochodzą niektóre rzeczy…- skwitowała. Najwięcej rzeczy jednak pochodzi z powszechnie dostępnych sklepów typu Pepco, Netto, Kik czy Jysk. Nie gardzi też lumpeksami, gdzie zawsze wyszpera coś fajnego. - Tak już mam, że to rzeczy znajdują mnie - mówi Emilia, a Grzegorza już wcale nie dziwi, że jak żona idzie do Biedronki po bułki, to wraca z dywanikiem pod pachą. Podczas wizyty w Ustce na pchlim targu Emilia wypatrzyła srebrną głowę buddy za całe 20 zł. - Nie jestem buddystką, ale wiem, że ta głowa na mnie czekała. Odkąd ten budda u nas jest, jakoś mi pomaga. Jak mu coś powiem i pogłaszczę po głowie, to sprawy idą prościej niż powinny - zdradza Emilia.
Kuchnia na amen
Po raz pierwszy w historii bloga nie będziemy pisać o tym, gdzie poszczególne detale zostały kupione, bo wyszłaby nam z tego kobylasta powieść. Skupimy się na tych największych: i tak na przykład hamak, do którego niedawno tworzyły się kolejki w domu Emilii pochodzi ze sklepu internetowego Bohoscandi. Wcześniej przy kominku stał jasny fotel, kupiony w lokalnym sklepie. Oryginalnie miał odważny biskupi kolor, ale do niczego nie pasował, więc Emilia oddała go do tapicera.
Teraz stoi sobie w holu w otoczeniu kwiatków, których Emilii wciąż mało. - Mam ambicje, żeby zrobić tu busz. Miejsce ciągle jest - zapewnia, choć my akurat mamy co do tego wątpliwości
W centrum salonu stoi stolik kawowy. - Jego metalowe nogi, metalową barierkę przy schodach i łóżko w sypialni zrobił nam kolega. Blat tego stolika jest drewniany i to oraz szafkę pod TV, witrynę, stół z krzesłami, takie białe komódki)zrobił lokalny stolarz - wymienia Emilia. Dni dwóch wysłużonych kanap z IKEA są już policzone i lada moment zastąpi je wygodny narożnik z BRW. Emilia tylko czeka na dostawę. Całość uzupełniają oryginalne dodatki: piękne lustro na kominku, marokański stolik (oba elementy WESTWING), cała masa poduszek boho i dywanik z frędzlami. Bo Emilia jak na byłą hippiskę przystało kocha frędzle i chwosty, które nawet sama potrafi zrobić. I to w ilości hurtowej. Ozdabia nimi głównie poszewki, pledy i koce.
W kuchni Emilia nie bardzo może pohasać sobie z przemeblowaniem z uwagi na szafki wbudowane w biały murek - w takim trochę prowansalskim stylu. W kuchni króluje także wielka wyspa zbudowana baaardzo ekonomicznie. - Wyspa to zwykła szafka z płyt MDF, która została obita drewnem. Na to został położony blat z płyty OSB, na którym przyklejono kafelki. Oczywiście teraz przemalowane na biało. Supertani sposób na superfajną wyspę - mówi Emilia. Krzesła i stół w kąciku jadalnianym zrobił lokalny stolarza, tak jak resztę drewnianych mebli.
Tam, gdzie szaleją 6-latki
Klatka schodowa bogato zdobiona ramkami ze zdjęciami („ To zdjęcia z wakacji, lubię na nie patrzeć i przypominać sobie fajne chwile razem ”) wiedzie na piętro, gdzie znajduje się sypialnia gospodarzy, niewielki pokoik, łazienka, a od niedawna także wielkie królestwo 6-letniego Tymka, które powstało w przestrzeni nad garażami.
Tymek ma tu do dyspozycji sporo metrów kwadratowych, własną huśtawkę i oryginalne łóżko, czyli materac leżący na podeście. Podest jest zrobiony z desek podłogowych przez Gregora, który sam też robił belki przy suficie - drewniane deski mocował do krokwi. Stolik z palet to dzieło Grześka, a szafki na szpargały pochodzą z IKEA. - Ten pokój to najlepsza rzecz, jaką w ogóle ostanio zrobiliśmy. Wszyscy się dziwili, że nie robimy tu wypasionej sypialni dla siebie, ale dzięki temu, że tyle tu miejsca koledzy Tymka ciągle w tym pokoju przesiadują, a ja odzyskałam dół - mówi Emilia.
Razem z Grzegorzem urzęduje w niewielkiej sypialni utrzymanej w stylu całego domu. Stelaż łóżka wykonał ten sam znajomy, który zrobił metalowe nogi do stolika kawowego i balustradę.
W sypialni znalazło się też miejsce na kącik pracy Emilii, czyli robione na zamówienie biurko i krzesło z BRW.
Oprócz pokoju Tymka, tylko łazienka odbiega stylem od reszty wnętrze. Jest inna. „Gwoździem programu” jest tu wanna w stylu retro i szafki-antyki, kupione lata temu w lokalnym sklepie.
A Wy co myślicie? Dołączycie do fanklubu domu Emilii czy pozostaniemy w nim tylko we dwie?:)



Jestem zachwycona tym co stworzyła Emilia z Grzegorzem❤️💙☀️✨z przyjemnością patrzę na wnętrza i się inspiruje. Podziwiam Emilię jako kobietę, jest niesamowicie dzielna i pracowita💚💙😘 piękny artykuł, gratuluję😍 Pozdrawiam serdecznie
Zupelnie nie moje klimaty - za duzo bieli. Nawet dynie pomalowali na bialo! Ponadto ilosc rzeczy jest przytlaczajaca.
Nie podoba mi się. Jak dla mnie wcale nie jest kojące to wnętrze, a wręcz przeciwnie - PRZYTŁACZAJĄCE.
Na pewno nie każdy, zwłaszcza fan minimalizmu, będzie się czuł dobrze w takim wnętrzu. I to też jest ok 🙂
Akurat jestem życiowa minimalistką i w takich orientalnych SPA-wnętrzach czuję się najlepiej 🙂
Strasznie dużo za dużo rzeczy w tym salonie , mogą być drobiazgi ale przesyt powoduje haos.