Sielankowe mieszkanie Angeliki i Michała

Kategorie:
06
Czerwiec 2018

Sielankowy – to słowo najlepiej oddaje klimat, który udało się wyczarować Angelice i Michałowi w ich  75 metrowym mieszkaniu z ogrodem pod Poznaniem. – Czuję się zrelaksowana psychicznie. To nic, że przez kredyt budżet czasem z trudem spinamy, że wolimy zrobić pergolę na ogrodzie niż jechać na wakacje. To moja przystań i tu ładuję baterie – mówi Angelika.

Angelika całe swoje wczesne życie mieszkała w bloku, z rodzicami na 40 mkw. Bez balkonu ku jej ubolewaniu. Michał, mąż Angeliki podobnie, ale on miał jeszcze luksus w postaci balkonu metr na metr. O przestrzeni oboje marzyli od zawsze, toteż wspólne małżeńskie życie zaczęli, od mieszkania w bloku, a jakże, na około 40 mkw odziedziczonych po babci Michała☺ Dla Angeliki jedynym progresem był maleńki balkon, na którym mieściła się przynajmniej suszarka na pranie. – Generalnie to był bardziej pokój kota, bo nic poza tym nie dało się tam zrobić – wspomina Angelika. Tak przemieszkali 8 lat. – Pomysł na zmianę domu wracał do nas jak bumerang, ale zwykle kończyło się na marzeniach. Musieliśmy do tego dojrzeć, chyba bardziej nawet Michał niż ja – wspomina Angelika. Pierwszym bodźcem do znalezienia nowego miejsca do życia były narodziny ich synka Jasia, a drugim…sąsiad z kartoteką kryminalną i zamiłowaniem do głośnych imprez. Któregoś dnia wpadło Angelice w oko ogłoszenie o budowie mieszkań pod Poznaniem i spontanicznie przesłała link Michałowi. A on, ku jej zdumieniu, podjął temat.

Ręka zadrżała, ale podpisała

W lutym 2016 roku przyjechali obejrzeć mieszkanie na własne oczy. Lokalizacja porwała ich serce: z okien mieszkania widać było przestrzeń, a wolne narożne mieszkanie, które mogło być ich własnością miało aż 180 mkw ogrodu (do reszty mieszkań przynależą tu 60-metrowe ogródki).
Umowę przedwstępną podpisali, nawet nie mając pewności, czy dostaną kredyt. – Przez wielkość ogrodu mieszkanie było nieco droższe, ale uznaliśmy, że skoro będziemy spłacać kredyt, to chcemy mieć możliwość korzyści z tego. A jak się żyje z kredytem na 30 lat? Ręka mi trochę drżała, gdy podpisywałam papiery, ale z czasem człowiek przestaje o tym myśleć i żyje się normalnie – mówi Angelika.
Mieszkanie dwupoziomowe w zabudowie szeregowej było w stanie deweloperskim. Na piętrze znajduje się sypialnia gospodarzy, pokój ich 5-letniego synka Jasia i łazienka, dół to zaś kuchnia połączona z salonem, łazienka i dodatkowy pokój (aktualnie bardziej przypomina składzik). Na wykończenie mieszkania i przeprowadzkę mieli miesiąc, bo na ich stare mieszkanie czekali już nowi właściciele. Dzień przeprowadzki Angelika pamięta bardzo dokładnie, bo po raz pierwszy rozstała się z 3-letnim wtedy Jasiem na 3 dni. Co cieszyło ją najbardziej? – Sypialnia, bo wcześniej odliczałam już dni w kalendarzu do czasów, w których przestanę rozkładać kanapę w salonie – śmieje się Angelika na wspomnienie pierwszej nocy spędzonej we własnym domu pod małą kołdrą Jasia, bo zapomniała spakować „normalnej” pościeli.
Przez te kilka lat mieszkania we wnętrzu urządzonym na skandynawską nutę odwykła od kolorów. Tak jej się przynajmniej wydawało.- Początkowo było dla mnie oczywiste, że nowe mieszkanie urządzę podobnie. Po latach życia w bielach i szarości, poczułam, że się duszę i że w tym miejscu potrzebuję jednak kolorów – tłumaczy Angelika. Kolor niebieski kochała od zawsze. Doskonale pamięta swoje rozczarowanie, gdy jako nastolatka odkryła, że ściany w jej świeżo odnowionym pokoju są w zasadzie białe (jej tata dodał prawdopodobnie za mało barwnika do białej farby), a nie niebieskie, jak marzyła. To rozczarowanie odbija sobie teraz z nawiązką, bo niebieskości u nich pod dostatkiem. – Znam mojego męża bardzo długo i ubzdurałam sobie, że on jest antyniebieski, tymczasem okazało się, że nie ma nic przeciwko temu kolorowi. Wiem, że taka barwa we wnętrzach jest niszowa, dlatego czasem nie dowierzam, że tyle osób obserwuje mnie na Insta – przyznaje szczerze (jej profil na Instagramie to @angie.house. Sprawdźcie koniecznie!).

IKEA rządzi!

Ściany w salonie pokryto ostatecznie farbą „Muślinowy błękit” z Dekorala, co nie było łatwym wyborem. Kolorystykę ścian ograniczał bowiem żółty fotel z IKEA.

A musicie wiedzieć, że 90 procent mebli w mieszkaniu Angeliki i Michała to IKEA. Pozostałe 10 procent to wykopaliska z Allegro. Biała kuchnia w kształcie litery „L” ma więc oczywiście szwedzki rodowód. Angelika, zachwycona dizajnem i funkcjonalnością kuchni ikeowskich, była skłonna do największych poświęceń. – Powiedziałam Michałowi, że mogę nawet spać przez jakiś czas na podłodze, byle pieniądze na kuchnię z IKEA się znalazły – śmieje się Angelika.

Kanapa stojąca w salonie (aktualnie pod schodami)to Meble Agata, a stół, fotel, kawowy stolik i szafka rtv to IKEA.

Do żółtego uszaka kolorystycznie nawiązuje znaleziona na Allegro ławeczka, którą Angelika przemalowała na żółto.

Lampa na trójnogu to zaś Britop, a za grafiki na ścianie w salonie odpowiada Michał, z zawodu grafik komputerowy. Drzemią w nim chyba też ukryte talenty stolarskie, bo z pieńka i nóżek harpun legs stworzył zgrabny stoliczek.

On także wybierał kozę do salonu (bo na kominek nie było tu miejsca), więc to bardzo przemyślany zakup☺ – To Jotul, model Scan 65. Podobał nam się jego dizajn. Ma szybki po bokach, więc ogień widać z różnych części mieszkania, a jak się postawi na nim dzbanek, to przez cały wieczór można mieć ciepłą herbatę – puszcza oko Angelika.

Sypialnia gospodarzy to niewielka przestrzeń, praktycznie w całości wyposażona w meble w IKEA.

Tak jak pokoik Jasia. – Wybrałam serię dziecięcą z IKEA Suvia, bo można je super do siebie dopasować jeśli chodzi o półki i szuflady, a zależało mi na tym, że było tu dużo szuflad. Dywan to też IKEA. Z możliwością skakania w klasy – uśmiecha się Angelika. Łożeczko i półki na książki znalazła na Allegro, sama też uszyła firankę i girlandę z trójkątów. Grafiki w białych ramkach „ogarnął” za to Michał.

Łazienka jest mała, więc nie było dużego pola do popisu przy urządzaniu. Angelika wiedziała tylko, że wanna ma być z opcją prysznica. Znaleźli ją w OBI, tak jak szklany parawan i szare kafelki. Pani domu zakochała się bowiem w patchworkach-dekorach (też z OBI) i pod nie były dobierane płytki. Lustro i szafka podumywalkowa to IKEA. – Świetnie się sprawdza, bo ma szuflady, a ja lubię mieć pochowane kosmetyki – mówi Angelika.

Sielski klimat mieszkania dopełnia też świetnie utrzymany ogród z pięknym tarasem z modrzewia syberyjskiego.

Taras jest zresztą utrzymany w kolorystyce spójnej z kolorystyką pozostałych zabudowań osiedla. Nie ma tu bowiem mowy o samowolce kolorystycznej – to też jeden z zapisów w umowie deweloperskiej. Meble na tarasie miały być takie, by mogły śmiało moknąć i gospodarze znaleźli je dawno temu w Jysku (chyba raczej już ich nie znajdziecie w tych sklepach). Angelika, która pracuje w finansach w jednej z korporacji w Poznaniu, z prawdziwą przyjemnością po godzinach pracy grzebie w ziemi. W tym roku w ogrodzie posadziła nawet truskawki, ale nie wiadomo co z nich będzie, bo kot urządził sobie tam kuwetę ☺

– Gdy jadę do pracy największą radość sprawia mi świadomość, że za kilka godzin opuszczę to miasto i wrócę do swojego azylu – mówi Angelika. I takich miejsc na ziemi Wam też życzymy☺

Komentarze: