Nasze wakacje

15 wrzesień 2015 przez Julia

Miło jest widzieć na Facebooku na zdjęciach naszych znajomych jak odkrywają i wypoczywają w egzotycznych krajach, prawda? My za to postawiliśmy na egzotykę po naszemu - co roku w okresie letnim „zwiedzamy” domy naszych klientów. A najlepsze jest to, że jeszcze nam za to płacą.

House sitting, bo o tym mowa, polega na opiekowaniu się domem właścicieli podczas ich nieobecności przez tydzień lub dwa, gdy wyjeżdżają na urlop. Nie jest to jednak reguła - 4 lata temu, tuż po naszym ślubie w Polsce, zajmowaliśmy się pięknym domem z basenem przez 4 tygodnie. W tym czasie jego właściciele zwiedzali Kanadę.

W opiece nad domem chodzi głównie o to, żeby nocować w nim każdej nocy i stworzyć pozory zamieszkałego domu. Należy więc odsłaniać i zasłaniać zasłony, wystawiać śmieci, włączać światło i odbierać pocztę ze skrzynki na listy. Krótko mówiąc: robić rzeczy, które zmylą potencjalnego włamywacza.

Często w domach, którymi się opiekujemy znajdują się zwierzęta - miluśne kotki czy pieski. Uwielbiam zwierzęta, więc opieka nad nimi sprawia nam jeszcze większą radość.

11999880_973527272670047_1175243363_n

A jak znajduję klientów ? Oni sami mnie znajdują. Taki już mój urok :)

Jeśli jednak nie masz aż tyle szczęścia co ja, możesz zarejestrować się w różnych agencjach house sitting, które pośredniczą w takiej ofercie

Naszych klientów podzieliłam na dwie kategorie

  • Klienci, którzy płacą za house sitting, bo pomimo alarmów w domu i innych cudactw już kilka razy w życiu zostali okradzeni i chcą, żeby jednak człowiek przypilnował ich domu. Rok temu, w jednym z takich domów pod naszą obecność zawalił się sufit w kuchni !!! Ale spokojnie, nikomu nic się nie stało.
  • Klienci, którym zależy, żeby zaufana osoba zajęła się ich ukochanym czworonogiem, przytuliła go i podrapała za uszkiem. Oczywiście mogliby go oddać do hotelu dla zwierząt, ale nie chcą stresować pupila.

Fajni klienci to tacy, którzy regularnie, co trzy miesiące, gdy dzieci mają przerwę w szkole wybierają się z nimi na wakacje poza Londynem. Dzięki takim klientom kieszonkowe z house sittingu staje się dodatkowym dochodem. Nie są to oczywiście jakieś zawrotne kwoty, bo 10/15/20 funtów za dzień opieki nie jest kosmiczną sumą.

Przez 7 lat wynajmowaliśmy dwuosobowy pokój (redukowaliśmy koszty życia), który był naszą sypialnią, pokojem dziennym i biurem, więc house sitting pomogło nam z Kamilem nie pozabijać się :)

Niedawno czytałam o Anglikach, którzy przez 12 miesięcy, dzięki house sittingowi zaoszczędzili na wynajmie, a to z kolei pozwoliło im zebrać 20 tysięcy funtów na depozyt na mieszkanie.

Moja koleżanka Marta podeszła do house sititng w trochę inny sposób niż ja. Marta planuje podróż dookoła świata, opisała więc w swoim artykule jak dzięki usłudze house sitting można tanio podróżować po świecie.

Świetny artykuł, polecam.

http://marta.ninja/2015/02/darmowe-domy-housesitting/

Dla mnie w opiece nad domami największą frajdą, jak to na zodiakalnego bliźniaka przystało, jest zbieranie doświadczeń. Uwielbiam sprawdzać u naszych klientów użyteczność ich mebli, sprzętu agd, analizuję funkcjonalność domów, wystroju wnętrz itd. Ponieważ zawsze pozostawiają żywność w lodówce, eksperymentuje się również z jedzeniem. W każdym domu w lodówce są inne dżemy, jogurty, napoje itd

Dzięki 8-letniej opiece nad domami, wiem też już, jak będzie wyglądał nasz idealny dom. I teraz zdradzę Wam sekret: na wiosnę 2016 ruszamy z własnym projektem! Trzymajcie kciuki.

Ciao

 

P.s - czasem też i kwiatki trzeba nawodnić :)

11992411_923918991034539_800522342_n

Komentarze

  1. Anna 15 wrzesień 2015 o 14:20

    Ciekwy tekst! Nie wiedziałam o czymś takim :) Fajna jest ta forma dorabiania. Pozdrawiam

  2. Iwona 15 wrzesień 2015 o 15:20

    Swietny tekst! Bardzo ciekawy i milo sie czytalo :-)

  3. Kris 18 wrzesień 2015 o 07:01

    A gdzie Wy zagineliście na całe wajacje ? Żadnego wpisu na blogu …
    Ja teraz buduję dom i nie jest to proste zadanie… szczególnie jeśli chcielibyście to robić “na odległość” :)

    • Julia 23 wrzesień 2015 o 00:45

      Niby wakacje, niby czas wolny a my nie mamy czasu na nic :). Dużo ostatnio się dziej, także niestety zaniedbujemy blog. Ale miejmy nadzieje że wszystko się unormuje. Dzięki wielkie i pozdrawiam

  4. www.clsleasing.pl 9 październik 2015 o 22:02

    Ciekawa sprawa. Nie słyszałem o takiej formie zarobku, czy też spędzania wolnego czasu. Fajnie, jeżeli domy te znajdują się w różnych częściach świata.

Napisz komentarz

Twój adres email nie będzie pokazany. Wymagane pola są zaznaczone *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current ye@r *

Lub komentuj na Facebooku


  • RSS