Bycie “otwartym” pomaga w życiu
9 czerwiec 2015 przez Kamil
Myślę że warto wspomnieć o tym jak trafiliśmy na kilka dni do Oslo w Norwegii, już pisze dlaczego. Wszystko zaczęło się od audycji Andrzeja Burzyńskiego (Radio Kontestacja) której byliśmy gośćmi - tutaj link, dla tych którzy jeszcze nie słuchali. Poza naszą historią z nieruchomościami w końcówce audycji Jula zaprasza wszystkich zainteresowanych do kontaktu, spotkań itd. I tym sposobem nawiązuje się znajomość na linii Julia - Wojtek, który to zamieszkuje wraz z żoną i synkiem w Oslo.
Myślą przewodnią rozmów na Facebooku było inwestowanie, następnie narodził się pomysł by nas odwiedzili w Londynie, i tak też się stało, następnie w ramach rewanżu zostaliśmy zaprosili nas do Oslo. Uważam za przewagę takiego podróżowania nad “klasycznym” czyli wyjazdem do innego kraju i mieszkaniem w hotelu (nie licząc kosztów:) . Dzięki takim odwiedzinom, mieliśmy sposobność doświadczyć przez kilka dni jak to jest mieszkać w bloku w centrum Oslo, jak wyrzucać śmieci:), dowiedzieć się że Norwegowie lubią donosić na sąsiadów i w ich mniemaniu nie jest to w złym guście. Dowiedzieliśmy się również o istnieniu takiej instytucji jak Barnevernet, która to ponoć odbiera nawet z błahego powodu dzieci ich biologicznym rodzicom.
Mała prezentacja Julii na temat okoliczności naszego spotkania, cała akcja miała miejsce w muzeum butelek o którym pisałem kilka dni temu. Oczywiście z tą kryptoreklamą to przejęzyczenie, ponieważ nie otrzymujemy żadnych gratyfikacji od tego radia
Po tym jak umiescilismy wideo na naszym profilu na facebooku z instruktarzu jak wyrzucać śmieci w Norwegii, odezwał się do nas kolejny Mieszkanicznik:) zamieszkujący Oslo - Dawid, z którym również z wielką przyjemnością się spotkaliśmy.
Także widzę same plusy w byciu otwartym i miłym dla ludzi, nie odkrywam ameryki ale jak tak obserwuję niektórych ludzi, to chyba nie ogarniają tego tematu:). Przykładem może być osoba którą znam, jest delikatnie mówiąc niemiła z natury. Kiedyś odburknął coś do kogoś w mojej obecności i się go grzecznie pytam : co ty taki jakiś nie do życia jesteś ? na co mi odpowiedział “nie przyjechałem tutaj szukać znajomych ” (Polak w Londynie) - i tym stwierdzeniem mnie skasował, tak jak się bilet w MZK kasowało:) (tym kasownikiem co robił dziury:) dla jasności.
A tak w bonusie zdjęcia bloków w dzielnicy Tjurholmen, mają “to coś”
Pozdrowienia z Parku rzeźb Vigelanda






rewelacyjna architektura i nie trzeba mieć auta a można mieć np. Kajak
Julia emanuje taką energią, że dla Wszystkich starczy