W domu Marty niewiele jest mebli bez historii i z meblowych sieciówek. A nawet jak są, to Marta zostawiła na nich swój odcisk. I tak się właśnie tworzy wnętrze z charakterem i podbija serca internautów.
Wszystko zaczęło się od taty - złotej rączki, który w dziedzinie remontów był samowystarczalny. Marta taką zaradnością została więc genetycznie skażona. Tym samym już jako nastolatka tłukła płytki podłogowe i wyklejała taką „mozaiką” fronty komody. - Chciałam mieć coś innego niż wszyscy i efekt wyszedł wtedy naprawdę ciekawy. Nie mam pojęcia jednak dzisiaj, co się stało z tymi meblami - uśmiecha się Marta, z zawodu inżynier materiałowy i technik architekt. To zamiłowanie do rzeczy niebanalnych pozostało jej do dzisiaj, a wiedzę o tym, jak umiejętnie odnawiać meble zdobywała w sieci. I musimy jej przyznać, że pojętna z niej uczennica, bo spod jej ręki wychodzą prawdziwe perełki. Dzięki temu że znaczna część mebli pochodzi z odzysku, a zdolna pani domu wzięła je na warsztat i spersonalizowała, dom zyskał niepowtarzalny charakter.
Demolka za czerwień Harley’a
Blisko 140-metrowy dom, który początkowo był budynkiem gospodarczym, Marta i Darek odziedziczyli po babci. - Mieliśmy niezły orzech do zgryzienia, bo to taki klasyczny „wagon -przechodzi się tu z pomieszczenia do pomieszczenia. Dom jednak stoi w granicy, więc ciężko było uzyskać pozwolenia na gruntowną przebudowę - mówi Marta. Udało im się jednak uzyskać pozwolenie na dobudówkę piętra, na którym urządzili swoją sypialnię i śliczny jak z obrazka pokoik 6-letniej Lenki. W przyszłości powstanie tu także druga łazienka.
Na parterze znajduje się kuchnia, łazienka, salonik i jadalnia. Marta i Darek wybudowali także zadaszoną werandę, żeby optycznie „wyciągnąć” dom do przodu. Niestety, weranda zabrała trochę światła z salonu.
Całkiem niedawno wyburzyli część ścianki między salonem a jadalnią, żeby choć trochę doświetlić salon. - Mąż się przed tym bronił, bo to był dla niego ogrom brudzącej roboty, ale obiecałam, że w zamian zasponsoruję mu przemalowanie jego ukochanego Harleya. Gdy go kupował był w kolorze fioletu, wpadającego w róż i Darek cierpiał z tego powodu - śmieje się Marta. Ostetecznie ścianka z salonu zniknęła, zrobiło się widniej, a motor jest już w kolorze godnym Harleya, czyli czerwieni. W tej bitwie nie ma więc przegranych.
Cały wystrój salonu, to dowód na to, że meble z sieciówek to nie bajka Marty. Nowa jest tu tylko wygodna, rozkładana kanapa z Agata Meble. Stolik kawowy to już olx-owe wykopalisko. Miał bardzo zniszczony fornir, więc Marta wzięła go na warsztat i dostał zupełnie nowy look. Tak jak zresztą dwa mocno sfatygowane fotele z lat 60., które dzięki nowej tapicerce wypiękniały (w tkaniny obiciowe Marta zaopatruje się na tkaninykaroliny.pl. Świetnym dealem był zakup na OLX komódki pod telewizor z Bytomskiej Fabryki Mebli za jedyne 200 zł. - Wiem, że za identyczne komody niektórzy życzą sobie nawet tysiąc złotych - cieszy się Marta. Stylowy zegar na ścianie to pamiątka po babci, a lampa stojąca obok kanapy to projekt Gałeckiego, znaleziona w piwnicy dziadka. Marta dokupiła do niej tylko abażur za 5 zł na Allegro. Plakat z ulubionego filmu Darka „Easy Rider” fajnie dodaje trochę „szorstkiego” charakteru salonikowi. - No w końcu mieszkamy tu razem, każdy musi się tu dobrze czuć. Dlatego też zawsze zanim zabiorę się za jakieś przeróbki muszę zyskać akceptację męża dla swoich projektów - mówi Marta. Nam najbardziej przypadła do gustu zielona lampa sufitowa z firmy Luminex, której nie widziałyśmy dotąd w żadnym z opisywanych przez nas mieszkań.
Nowe meble do kuchni Marta upolowała w sieci, a wyposażenie jadalni jest zdobyczne - krzesła na przykład dostała od teściowej, która zmieniała wystrój jadalni. - Pierwotnie miały beżową tapicerkę, która kompletnie nie sprawdzała się przy naszej wszędobylskiej 6-latce - mówi Marta. Nie byłaby więc sobą, gdyby nie przerobiła ich na swoją modłę, dodając nową tapicerkę w modny botaniczny wzór (a roślin to akurat u Mart jest zatrzęsienie). Z odzysku jest też komoda przytargana, dla odmiany, od szwagierki Marty, a rozkładany stół pająk udało się znaleźć na OLX. Wielka biała witryna to jedna z niewielu reprezentantów meblowych sieciówek i pochodzi z IKEA.
Co za mebel!
Piętrem domu rządzą mocne barwy. Pokój, w którym urzęduje Lenka to niemal eksplozja kolorów, ale bardzo umiejętnie zestawionych. Najpiękniejsza jest tu szafa - połączenie wszystkiego, co kocha Marta, czyli malowania i odnawiania mebli. Lenka dostała ją od babci w prezencie. Zwykła biała szafa gryzła się jednak Marcie z resztą mebelków z duszą, dlatego postanowiła ją spersonalizować. Wstępny projekt musiała oczywiście zaakceptować Lena - stanęło na oliwkowym kolorze z malowanym ręcznie flamingiem. Przepiękny jest także nakastlik zdobiony motywem pawich piór, kupiony w komplecie z toaletką za 50 zł - wygląd obu mebli to zasługa Marty ma się rozumieć. - Toaletka ma piękny rzadki fornir czeczotowy, dlatego nie chciałam jej całkiem zamalowywać. Jest niska, więc dorobiliśmy do niej nizutki tapiecerowany podnóżek z płyty wiórowej i dębowych nóżek - mówi Marta. Biurko Lenka dostała od chrzestnego, a jej zdolna mama ozdobiła fronty tapetą winylową, a blat stemplem we wzór paproci.
Sypialnia gospodarzy jest utrzymana w nieco podobnej kolrystyce - ścianę nad łóżkiem pomalowano tym samym kolorem z mieszalnika Dekorala, co w pokoju Leny. Poza łóżkiem kupionym na allegro tutaj także wszystko jest z odzysku: szafka pod telewizor, biblioteczka na książki i komódki. Całkiem niedawno Marta przełamała się i odważyła się prezentować efekty swoich przeróbek w sieci (na cozamebel.blogspot.pl i na grupach fejsbukowych poświęconych odnawianiu mebli). Ma już nawet grono swoich wiernych fanów. - Nie zarabiam na tym. I może dlatego oddźwięk jest taki pozytywny. Ludzie wyczuwają, że nie robię tego dla pieniędzy, tylko z potrzeby serca.





Wszystko fajne, z pomysłem, ale te obrazy-widoczki to niestety maszkary.
Wszystko jest sprawą gustu Pani Ewo.