Syndrom jednego pokoju
8 sierpień 2014 przez Kamil
Tak, to był szmat czasu, mieszkaliśmy w wynajmowanym pokoju i wspólną kuchnią przez prawie siedem lat. Jakoś specjalnie nam to nie przeszkadzało ale nadarzyła się okazja, można powiedzieć że sama do nas przyszła:) i zmieniliśmy na coś bardziej obszernego.
Od dwóch miesięcy nasze miejsce zamieszkania się zmieniło i powierzchnia użytkowa znacznie się zwiększyła. Siedzieliśmy sobie ostatnio z Julią w jednym z pokoju i zaczęliśmy się śmiać do siebie że chyba zachorowaliśmy na jakąś chorobę jednopokojową. Pomimo iż można powiedzieć że aktualnie mamy do dyspozycji trzy pokoje, ale i tak zawsze siedzimy w jednym i tym samym.
Kolejną ciekawostką jest że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy odwiedziło nas więcej znajomych aniżeli przez całe siedem lat:) Jula podekscytowana możliwościami i ilością niezagospodarowanego miejsca zaprasza gości nieustannie …
Na zdjęciu Jula, ostatnie godziny na naszym starym miejscu:)
A tutaj nowy “crib”,dzięki za zdjęcia Bart.

Fajnie i przytulnie!
Dziękuje Diana, nie mogę się doczekać twojej prezentacji na kolejnym Kongresie Stowarzyszenia Mieszkanicznik. Może Diana masz jakieś podpowiedzi dla nas w przestawieniu mebli ?
‘A tutaj nowy “crib”’
W Irlandii mówimy “gaff”
Krzysiek dzięki za nauczenie mnie nowego słowa. Serdecznie pozdrawiam
Śliczne mieszkanko, nic dziwnego, że Jula zaprasza gości:)
Pozdrawiam
Kasiu mieszkanie jest w porządku małe ale przytulne. Ale w takich imprezy są najlepsze. Wzięłam sobie do serca słowa Jacka Walkiewicza że gdy mamy domy z podłogą z drzewa egzotycznego to imprezy nie są już takie same jak te w małych mieszkankach gdzie było tysiąc osób na imprezie i nikt niczym się nie przejmował
Kasiu kiedy się do nas wybierzesz ? Przyjmuje terminy