Niskobudżetowy remont mieszkania na wynajem

Kategorie:
12
Czerwiec 2018

Przyjaciele Marty Iwickiej żartują, że jest wymarzonym lokatorem i chętnie wynajmą jej swoje mieszkania. Wynajmą, ona je wyremontuje, a oni potem wypowiedzą jej umowę. Dla Marty taki scenariusz to nie pierwszyzna, ale jakoś nie w głowie jej, by przestać przerabiać na swoją modłę wynajmowane mieszkania i wydawać pieniądze, których nie odzyska. Dlaczego? – Bo chcę po prostu ładnie mieszkać – kwituje. Zobaczcie koniecznie, jak odmieniła aktualne mieszkanie!

Styczeń 2016 rok. – Mamo, czy my mieszkamy w zamku? – pyta Marty 7-letni Adaś, patrząc na sufity bogato zdobione sztukaterią w ich nowo wynajętym mieszkaniu. Takich sufitów nie powstydziłby się nawet król Romów. Samo mieszkanie jednak bardziej przypomina zamczysko niż zamek: nieremontowane ze 30 lat. Na podłodze, jak zauważa Marta, dywany i dywaniki a’la rozjechana pantera, nieśmiertelna meblościanka, „cudna” fototapeta z widoczkiem i równie „cudne” witrażyki na szybach we wszystkich drzwi. Bardzo podobają się 5-letniej siostrzenicy Marty.


Jest jeszcze korytarz, który raczej woła do wchodzącego „Dalej nie idź!”

i właścicielka mieszkania, która upiera się, by nie wprowadzać tu absolutnie żadnych zmian. Jest „ślicznie”, tak jak jest. Ale mieszkanie jest tanie – 600 zł za prawie 50 mkw i dwa pokoje, co na rynek nieruchomości w Toruniu jest dobrą ofertą (dla porównania: Marta odnajmowała kiedyś kawalerkę za 900 zł). Poza tym Marta miałaby stąd blisko do pracy. Decyduje się więc na tę mieszkaniową maszkarę, bo po rozwodzie zaczyna właśnie życie od nowa, z Adasiem pod skrzydłami. Miło nie jest, bo chwilę wcześniej najemca wypowiedział jej niespodziewanie umowę najmu i Marta po 4 miesiącach musiała się wyprowadzić z mieszkania, które już zdążyła trochę upiększyć.

Nie oszaleć przez oczy zielone

Pierwszego poranka pod nowym adresem budzą Martę dźwięki hitu Zenka Martyniuka „Oczy zielone”. Od tej pory sąsiad z góry będzie często dbał o oprawę muzyczną, także w jej mieszkaniu. Głównie w wydaniu disco polo, które fantastycznie współgra z klimatem mieszkania. – Obudziłam się wtedy i pomyślałam, że oto znalazłam swoje miejsce na ziemi – ironizuje z uśmiechem Marta.
Choć właścicielka nie chce nawet słyszeć o żadnym remoncie, Marta postanawi wprowadzać zmiany metodą małych kroczków. Na początek uprasza właścicielkę o zabranie pierdyliarda dywanów z mieszkania. Potem znajduje chętnego na „cudną” meblościankę, obiecując przy tym, że w razie wyprowadzki, znajdzie podobną, by mieszkanie nie zostało puste. W międzyczasie ogarnia pokój Adasia, bo chce, by mieszkał choć trochę ładniej.

I tak kropla drąży skałę. Po pół roku od wprowadzenia zaczyna przemianę dużego pokoju.

Razem z meblościanką znika ze ścian fototapeta, a w pokoju zaczyna rządzić IKEA. Tam Marta stopniowo dokupuje większość wyposażenia: drugą białą komodę (do kompletu, bo jedną „wyniosła” z małżeńskiego podziału majątku), szafę, dywan i zasłony. Jedną ze ścian maluje na niemal granatowo wyprzedzając tym samym trendy wnętrzarskie o prawie 2 lata (ale za Chiny Ludowe nie pamięta, co to za kolor). ☺ Ku jej zdumieniu, musztardowe fotele i kanapa należące do właścicielki mieszkania, prezentują się na tym tle całkiem niegłupio.

Największe wyzwania jest jednak jeszcze przed nią: korytarz – straszak i łazienka z toaletą. Z korytarzem jednak Marta radzi sobie kapitalnie, bo naprawdę trzeba sporo talentu, żeby przemienić wielką, ponurą szafę w takie cudo.

Marta przemalowuje ją na biało robioną własnoręcznie farbą kredową (tak tak! Chcecie przepis jak zrobić taką farbę?). Usuwa też skórzane kwadraty, a w ich miejsce wstawia czarnobiały materiał obiciowy w pepitkę. Nowe siedzisko robi ze starej kołderki Adasia, owiniętej tą sama pepitką. Szafa jest nie do poznania. Odświeża też ściany (Dekoral, Szary platynowy) i od razu robi się jaśniej. Drzwi wejściowe maluje czarną farbą do ściany i woskuje je.


Gdzie znajdzie taką głupią?

Właścicielka mieszkania, chociaż do wylewnych nie należy, jest pod wrażeniem zmian w nim zachodzących. Marta idąc za ciosem postanawia też rozprawić się z koszmarną łazienką i toaletą.

Ma być jak najtańszym kosztem, dlatego na podłodze i wannie kładzie wykładzinę podłogową, a płytki na ścianie traktuje farbą V33. Po pracy sama wszystko docina, przykleja i maluje. Sprayem pomalowała też kaloryfer, a we wnęce nad wanną mocuje drenianą deskę, którą znalazł jej tata. Wymienia też kran, i dokupuje nowe oświetlenie. Wisienką na torcie jest tu plakat Ryszarda Kai, którego projekty Marta bardzo lubi.

 

Na całą toaletę brakuje już farby, więc tu Marta maluje tylko jedną ścianę. Koszt całego remontu łazienek to 800 zł. Nagrodą za jej pracę jest nie tylko efekt końcowy, ale i miesiąc mieszkania za free – właścicielka godzi się bowiem podarować jej jedno odstępne. Bez większych zmian (poza pomalowanymi na biało płytkami w przestrzeni międzyszafkowej) Marta pozostawia kuchnię.
Czy inwestowanie w nie swoje mieszkanie, to dobra droga? – To właściciel powienien zadbać o mieszkanie, głównie ze względu na swój interes. Jeśli mieszkanie jest w jako takim standardzie, to lokatorzy chcą tam mieszkać. Jeśli jest w takim stanie, jak moje na początku wynajmu, to miesiącami można szukać lokatorów, a przecież ponosi się w tym czasie koszty utrzymania – stwierdza Marta. Nie żałuje jednak czasu i pieniędzy włożonych w doprowadzenie mieszkania do godnego poziomu. – Wiem, że ludzie nie chcą inwestować w nie swoje mieszkanie. Ja też się czasem burzę przeciw takiemu porządkowi, ale to też kwestia podejścia. Jeśli ktoś traktuje wynajęte mieszkanie jako chwilowe, to mogą mu nie przeszkadzać meblościanki pod bokiem. Ja chcę po prostu ładnie mieszkać. I nie wstydzę się już zaprosić tu znajomych i nie mam oporów przed powrotami z pracy. Wcześniej nie cierpiałam tego mieszkania – opowiada.
Marta jest jednak mądrzejsza o poprzednie doświadczenie i umowa najmu tym razem zabezpiecza ją przed nagłym wypowiedzeniem mieszkania. – Tego się nie boję. Śmiałam się ostatnio nawet, że gdzie moja najemczyni znajdzie taką drugą głupią, która jej będzie remonty w mieszkaniu robić? – żartuje. Faktycznie: skarb, nie lokator ☺

POKÓJ ADASIA:

– biurko: ARKELSTORP, 599 PLN

– krzesło: KULLABERG, 199 PLN

– dywan: VINDUM, 299 PLN

– łóżko razem z materacem było kupione używane na fb za cenę 400 PLN

– komoda drewniana jest właścicielki

– komoda biała – pomalowana przez Martę, gałki wymienione, uratowana przed wyrzuceniem – farba tablicowa – ok. 50 PLN,

– farba na ścianę 2,5l beckers – nie pamiętam koloru cena pewnie około 70 PLN

– spray na kaloryfer – ok. 20 PLN

– regał stary- kupiony jakieś 6 lat temu, też Ikea, Marta: „Nie mam pojęcia, jaki to model i ile kosztował

– szafka pod tv – „Dostałam od koleżanki

Cały koszt: 1637 zł

DUŻY POKÓJ:

– Komody: KOPPANG, 229 PLN – 2 szt, jedna stara z poprzedniego mieszkania

– szafa: PAX, 530 PLN – cena była troszkę wyższa, BO Marta wzięła do niej 3 półki

– stółł Ikea – podarunek

– dywan: LAPPLJUNG RUTA, 199 PLN

– stolik lack- 39.99 PLN

– regały 2 szt Jysk – kupione je już do poprzedniego mieszkania: HORSENS, 85 PLN za sztukę – stoliczek okrągły obok łóżka- biedronka 89 PLN

Cały koszt: 1157 zł

ŁAZIENKA

  1. Sklep Komfort:

– Wykładzina PCV Libson Indigo 27,97 zł/m2 (szerokość 4 m) – 6m2= 167,82 zł

– klej montażowy Tytan (do przyklejenia wykładziny na wannę)- 16,99 zł

  1. Castorama: – Gniazdo podwójne (kontakt- jeszcze niezamontowany, bo trzeba wykuć głębsze otwory)- 10,98

– gniazdo pojedyncze (j.w) – 7,98

– taśma malarska – 7.98 zł

– kuweta z wałkiem- 18,98 zł

– bateria umywalkowa – 146 zł

– silikon sanitarny – 19,98 zł

– benzyna ekstrakcjna- 9,98 zł

– farba 2 litry v33 (do malowania płytek podłogowych-pomalowałam nią całą łazienkę, ze względu na to, że powinna być bardziej odporna na ścieranie) – 2 opakowania – 128,00 zł/szt – wieszak czarny poczwórny – 2 szt- 25,98 zł/szt

– wkręty+ kołki- 6 zł

– spray czarny (do kaloryfera i do wsporników pod półki)- 19,98 zł

– wsporniki- 4 szt – 1,88 zł/szt

– kantówka- na półki- 12,00 zł

– lakier do drewna- 15,98 zł

– kinkiety nad lustro- 2 szt- 29,98 zł/szt .

OBI: – taśma dustronna (do przyklejenia wykładziny na podłogę)- 8,99 zł

– pędzel płaski 2 szt- 3,79 ł i 6,99 zł

Cały koszt: 850 zł

PRZEDPOKÓJ:

– materiał obiciowy w pepitkę: 74,60 zł

– farba do ścian Dekoral Szary platynowy – 40,00 zł

– farba czarna z mieszalnika (na drzwi wejściowe) – około 40 zł

– emalia alkidowa do drewna i metalu – Jedynka (mat)- do pomalowania framug – 19,98 zł

– colorit pastelowa farba do drewna (biała) 0,75 l- 29,98 zł + 375 ml – 16,99 zł

– colorit wosk do drewna w paście – 34,98 zł

– trochę gipsu do zrobienia farby kredowej, trochę zszywek do takera i 2 pędzle

Cały koszt: 226 zł

 

Komentarze: