Prowansja w centrum Opola, czyli mieszkanie Kasi

Kategorie:
04
Marzec 2018

Choć Kasia zarzeka się, że z okien jej salonu i sypialni wcale nie widać lawendowych pól, to trudno nam w to uwierzyć. Bo w swoim 94-metrowym mieszkaniu bardzo umiejętnie stworzyła prowansalski klimat, choć z Opola do Prowansji jest jednak kawał drogi. A wszystko jest tak jak najbardziej lubimy – niebanalnie, nie za drogo i charakterystycznie.

Kasia i jej mąż Darek kupili to przestronne mieszkanie 4,5 roku temu, gdy okazało się, że wkrótce powiększy się im rodzina. Ich poprzednie dwupokojowe mieszkanie zrobiło się zwyczajnie za ciasne, choć nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło. Dzięki temu mieszkaniu Kasia zrozumiała bowiem, jaka przestrzeń jest jej potrzebna do szczęścia.- Wymarzyłam sobie mieszkanie wysokie, najlepiej w kamienicy, z dużymi oknami i wyjściem na balkon z kuchni. Przede wszystkim jednak kupiłam na starociach za 900 zł stare drzwi wejściowej z wyburzonej kamienicy i wiedziałam, że to będą drzwi do naszej sypialni w nowym mieszkaniu – wspomina Kasia.

Co by tu zmalować?

My jesteśmy w tej kwestii sceptyczne, ale skoro Paulo Coelho pisał, że gdy się czegoś pragnie, to wszechświat temu potajemnie sprzyja, to pewnie tak jest. W każdym razie w przypadku Kasi i Darka ta reguła zadziałała (Albo przypadek. Albo szczęście), bo znaleźli dokładnie takie mieszkanie, jakiego potrzebowali. I żeby było fajniej, „nie było w jakimś tragicznym stanie”. – Mieszkali tam starsi ludzie. Ściany były brzoskwiniowe, a drzwi łososiowe, ale generalnie nie musieliśmy wszystkiego zrywać do gołych desek – opisuje Kasia.

W niezmienionym niemal stanie pozostała na przykład łazienka Co prawda kompletnie nie przypadła nowym właścicielom do gustu, ale była wyłożona solidnymi płytkami, więc wszystko zostało. – Dobrym rozwiązaniem okazała się tu wielka i bardzo pojemna szafa, w której trzymamy wszystkie nasze ubrania. Sama bym na to nie wpadła, a to bardzo praktyczne, bo po wyjściu z kąpieli świeże ubrania są pod ręką – zachwala Kasia.

W półtora miesiąca mieszkanie było gotowe dla nowych lokatorów. Dodatkowym jego atutem było przejście amfiladowe. – Mamy salon połączony drzwiami z sypialnią, a z sypialni jest wyjście na korytarz.

Można sobie biegać w kółko, z czego lubi najbardziej korzystać nasz synek jeżdżąc na hulajnodze. Przez to też że sypialnia jest często otwarta na salon, to bardzo pilnujemy w niej porządku – mówi Kasia. W salonie zdecydowali się odsłonić oryginalną czerwoną cegłę, którą gospodyni musnęła dodatkowo mleczną farbą. Bo musicie wiedzieć, że Kasia zawodowo też maluje: twarze i włosy jako fryzjerka i mejkapistka w opolskim teatrze i telewizji oraz ściany i meble, bo to po prostu lubi.

Kuchnia – serce domu

Lubi też meble z odzysku i tych jest znaczna większość w ich mieszkaniu. – Zawsze jak widzę piękne stare meble to rura mi mięknie. Powstrzymuję się od kupna, bo nie chcę zagracać mieszkania – tłumaczy Kasia.

Dla odmiany nowa jest kanapa w salonie pochodząca z lokalnego sklepu meblowego. Niedawno dostała nowe, granatowe obicie. Stolik kawowy Kasia kupiła za 400 zł w sklepie z meblami holenderskimi, barek pod telewizorem jest z drugiej reki i kosztowała 150 zł, a fotel z podnóżkiem Kasia dostała za free od przyjaciółki. – Był w stanie agonalnym, ale tapicer go uratował – cieszy sią nasza bohaterka. Kropką nad „i” w salonie jest przepiękne zdjęcie baletnicy autorstwa bardzo zdolnego fotografa Arka Branickiego, którego Kasia bardzo ceni.

Zdjęcia, które zrobił Dariusz, dla odmiany zdobią długi przedpokój.

Jedną z nielicznych nowych rzeczy w mieszkaniu Kasi i Darka jest też łóżko w sypialni z IKEA.

– Reszta jest z odzysku lub samoróbka – mówi Kasia wskazując na biurko, które zrobiła razem z mężem. – To sosnowy blat i dokręcone do niego koziołki stolarskie kupione w Castoramie – opisuje Kasia.

Szafki nocne przy łóżku również są z odzysku, podobnie jak szafa, którą Kasia odkupiła od sąsiada sprzedającego antyki.

Sercem domu jest kuchnia, skąd wychodzi się na balkon. W jej centrum stoi solidny rozmiarów stół, tak jak pani domu lubi – kupiony na starociach oczywiście. Nosił na sobie już wszystkie kolory tęczy, aktualnie jest żółty, bo według Kasi ta barwa wnosi wiosenny nastrój do wnętrza.- Był też do niego cały komplet krzeseł, ale ja nie lubię takich komplecików, więc powoli je wymieniam – mówi Kasia.

Meble kuchenne pod zabudowę wykonał stolarz. – Chciałam, żeby dolne szafki były nowoczesne, bo te górne pochodzą ze starych kredensów, a ja lubię tak mieszać style – wyjaśnia Kasia i przyznaje, że sama nie dowierza, że jej poprzednie mieszkanie było urządzone w babcinym stylu, z przewagą różu i kwiatuszków.

Nie znajdziemy tego na pewno w pokoju 4,5-letniego Wiktorka, który śpi na ponad stuletnim łóżku kupionym na OLX. – Jest przepiękne.

Za 50 złotych kupiłam dwie ramy, przód i tył, dorobiłam cały stelaż, odczyściliśmy i wyszło niepowtarzalnie – zachwyca się Kasia. Obok łóżka stoi kupiona na starociach za stówkę wielka skrzynia na szpargały, którą koleżanka Kasi przyozdobiła malowanym kwiatkiem.

W pokoiku znalazło się też miejsce na komodę z IKEA oraz pomysłowo zrobioną miejscówkę do malowania kredą. Wiktor to uwielbia. – Ściana pomalowana jest farbą kredową. Lampki nad nią są z Netto, a półki po bokach to IKEA – wymienia Kasia.

 

Magia sprzątania vel wyrzucania

Jeśli nigdy nie widzieliście okiennic wewnątrz mieszkania, to teraz macie okazję. To autorski pomysł Kasi. W rzeczywistości to po prostu kupione w Leroy Merlin i pomalowane na biało drzwiczki do szafek kuchennych. – To bardzo trafiony pomysł, bo nie jest to tylko taki bajer, który fajnie wygląda. Jest też funkcjonalny: zamykamy okiennice co wieczór lub gdy słońce mocno świeci – mówi Kasia.

Dla podkreślenia tego klimatu na suficie zawiesiła wiatrak kupiony w Leroy Merlin, bo zawsze chciała taki mieć, a wysokość salonu do tego wręcz zachęcała.

 

I uwaga, jeśli zobaczycie kiedyś kogoś, kto wyrzuca przed blok swojego dobytku, to całkiem możliwe, że przeczytał właśnie „Magię sprzątania”. Na Kasię tak właśnie ta lektura zadziałała. – Przymierzałam się akurat do kupna szafy do przedpokoju, bo brakowało mi miejsca do przechowywania, ale znajomy mówi: „Przeczytaj to koniecznie. Zmienisz podejście”. I faktycznie. Po tygodniu nie musiałam kupować szafy, bo wywaliłam połowę rzeczy, które wcale mi nie były potrzebne – wspomina Kasia. To, co najpiękniejsze w domu na szczęście zostało.

Komentarze:

  • Piękne mieszkanie…tylko w opisie znalazło się takie określenie, coś o rurze, która mięknie…i od razu odechciało się wizyty…Ale wnętrze cudowne, wysmakowane w każdym detalu, pomysłowe…śliczne.

    Beata 5 marca 2018 o 00:19 Odpowiedz
  • Jedno wielkie WOW! Cudowne wnętrze, a żółty stół MEGA, chyba tego brakuje w moim wnętrzu. Naprawdę jestem oczarowana. Pomysł na okiennice zachwycający. Łączenie starych mebli z nowymi to naprawdę genialne zestawienie. I te drzwi….. brakuje mi ochów i achów nad tym wnętrzem. Tylko pogratulować gospodarzom gustu, smaku, pracowitości, bo 94 metry w kamienicy to naprawdę wyzwanie. Ale jest po prostu przepięknie.

    Renata 5 marca 2018 o 07:54 Odpowiedz
  • Byłem w tym mieszkaniu i potwierdzam, że jest wyjątkowe. W drzwiach do sypialni zakochałem się od pierwszego spojrzenia, a wewnętrzne okiennice to genialny pomysł. Wielkie brawa dla właścicieli!

    Darek 14 marca 2018 o 18:39 Odpowiedz
  • Mieszkanie jest przepiękne, a właścicielka jest cudowną, wyjątkową osobą, która z doskonałym wyczuciem stylu nadaje rzeczom nowe funkcje i w artystyczny, niebanalny sposób potrafi stworzyć atmosferę ciepła i elegancji we wnętrzu. Poza tym jest bardzo prawdziwa i szczera we wszystkim, co robi, co jest niezwykle cenne. Gratuluję Kasiu! Z ogromną przyjemnością przeczytałam ten artykuł.

    Kasia 19 marca 2018 o 20:05 Odpowiedz