Mieszkanicznik od kuchni w 2017 roku – wiatr w żagle!

16
Styczeń 2018

Mija okrąglutki rok, od kiedy nasz blog zmienił trochę charakter. To dobra zmiana. I choć my z natury skromne jesteśmy, to musimy przyznać, że w 2017 roku wyrastały nam skrzydła przy publikacji każdego nowego wpisu. Czułyśmy wasze wsparcie. Chcielibyście poznać z tej okazji trochę Mieszkanicznik od kuchni?

Wiemy, że w sieci jest już całe mnóstwo wpisów o kuluarach blogowania, ale o naszym jeszcze nie ma. Naprawiamy ten błąd. Na początek dwa słowa o statystykach. Wiemy, dla was to nuda, ale dla nas kapitalna miesięczna liczba odsłon to znak, że odwalamy dobrą robotę, a blog organicznie rośnie w siłę.

Na pewno zauważyliście, że nie zasypujemy was lawiną postów. Wyjaśnienie jest proste: przygotowanie każdego wpisu bywa czasem tak skomplikowane jak odwinięcie Chupa-Chupsa (Serio. Próbował ktoś ostatnio szybko odwinąć tego lizaka? No NIE DA SIĘ!).

Szukajcie, a znajdziecie

Zajmuje nam to trochę czasu, bo robimy to zazwyczaj przy czyimś współudziale. Najpierw są więc godziny poszukiwań w Internecie kogoś godnego naszej i waszej uwagi. Na szczęście nabywamy doświadczenia w tym, jak wyłapać prawdziwe i nieopatrzone perełki w wirtualnym gąszczu.

Potem trzeba zgrać terminy rozmowy, przeprowadzić wywiad, zdobyć zdjęcia. No…trochę z tym schodzi. Pewnie byłoby nieco szybciej, gdyby więcej naszych wpisów powstawało ot tak, z głowy, ale broń Boże, nie skarżymy się. Wręcz przeciwnie, mamy z tego taką samą przyjemność jak bohaterowie naszych wpisów. Dobrze było widzieć wiele razy na ich twarzach radość pomieszaną z zaskoczeniem, że ktoś nieoczekiwanie docenił ich wysiłki aranżacyjne.

Poza tym musicie wiedzieć, że jesteśmy obie z tego pokolenia, które ceni sobie prawdę i do swoich postów szukamy zawsze autentycznych ludzi. Same chętniej czytamy historie o kimś, kto jest prawdziwy i tę prawdę widać w jego mieszkaniu. Staramy się też, by to byli amatorzy, bez sakwy pełnej złota i profesjonalnego przygotowania do aranżacji wnętrz. I mamy wrażenie, że do Was też to przemawia.

Współpraca popłaca!

Dla niektórych z naszych bohaterów wpółpraca z nami w minionym roku okazała się nader owocna. Marta Sokołowska, o której pisaliśmy tutaj doczekała się na przykład pięknej sesji zdjęciowej w swoim niesamowitym mieszkaniu dla jednego z producentów lamp. O mieszkaniu Agnieszki i Artura Molisów, którzy stworzyli kapitalne wnętrze w swojej jaworskiej kamienicy (do zobaczenia tutaj) Dzień Dobry TVN zrobiło materiał w ramach cyklu „Odpicowane mieszkanie”. Tak samo było z Łukaszem Ludwiczakiem (tutaj) oraz Renatą Romanowską – Olbryś (tutaj), która podbiła serce wszystkich urządzając swój dom tak tanio, że taniej się już nie da. Niezłym dopingiem dla nas były również publikacje kilku znaczących portali, które dostrzegły nasze wpisy i się nimi zainspirowały. Każda taka mała rzecz sprawia, że widzimy w blogowaniu sens.

Nie myślcie sobie jednak, że blog to epicentrum naszych światów i zajmujemy się nim 24/7. Na codzień każda ma swoje życie wypełnione po brzegi różnymi powinnościami, pracą i rodziną. Jak większość z nas. W gąszczu tych wszystkich obowiązków stale się ze sobą konsultujemy w sprawie bloga, ale żaden z mężów jeszcze pozwu rozwodowego nie złożył, więc wniosek taki, że wszystko w życiu utrzymujemy w zdrowych proporcjach.

Mieszkanicznik w ciekawostkach:

500 000 – tyle osób odwiedziło nasz blog w poprzednim roku. Łohohoho!

Marta – to chyba imię kobiet o dobrym smaku i smykałce aranżacyjnej, bo nosiło je najwięcej bohaterek naszych postów.

55 tyle wpisów na bloga przygotowałyśmy w 2017 roku. W tym roku na pewno pobijemy same siebie pod tym względem.

Gdańsk – miasto ludzi z wysmakowanym gustem i pięknymi mieszkaniami. Najwięcej wnętrz opisanych przez nas na blogu znalazłyśmy w Gdańsku.

(tutaj)- to najchętniej odwiedzany post na blogu w mijającym roku, ponad 40 tysięcy wejść.

(tutaj) – a to post najczęściej komentowany.

tu najbardziej popularny wpis DIY

 Mamy dużo pomysłów na wpisy na blogu. Będziesz zaglądać? .

 

Komentarze:

  • Oby tak dalej 🙂

    Jasiek 18 stycznia 2018 o 08:06 Odpowiedz
  • Czytam Was od początku i podobają mi się zmiany – dobra robota 😁
    P.S. wczoraj z żoną zastanawialiśmy się kto wymyślił takie „praktyczne” opakowanie dla lizaków o których wspominasz …. chętnie bym zbojkotował tą markę, ale praktycznie nie mają już żadnej konkurencji.

    prezesik2000 20 stycznia 2018 o 06:57 Odpowiedz
  • Z całą pewnością 🙂

    Justycha 12 kwietnia 2018 o 09:13 Odpowiedz