Jak urządzić mieszkanie na promocjach ?

Kategorie:
11
Październik 2017

Chcecie tanio i efektownie urządzić mieszkanie? Róbcie zakupy w „blue monday”, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. Wielu producentów oferuje tego dnia fantastyczne promocje. Dobrze o tym wie Marta, która dzięki m.in. temu patentowi 54-metrowe mieszkanie urządziła za…? No właśnie. Nie uwierzycie za ile.

– Uważam, że to podstawowy błąd wielu ludzi urządzających nowe mieszkania: mocno przeinwestowują. Widziałam wiele razy jak nieprawdopodobne pieniędze ludzie pakują w mieszkania, a nie zawsze idzie za tym efekt. Ja, zakładając nawet że jestem zakochana po uszy w swoim mieszkaniu i chcę w nim mieszkać długie lata, mam gdzieś z tyłu głowy, że wszystko może się zdarzyć. Może kiedyś trzeba będzie to mieszkanie sprzedać? Dlatego też zawsze powtarzam swoim klientom: nie przeinwestowujcie – mówi Marta. Miano „królowej promocji” (i niezaplanowanych flipów przy okazji) należy się jej jak nam tytuł Bloga Roku (hue hue hue).

Marta  swoje artystyczne zacięcie postanowiła realizować w aranżacji wnętrz. Pierwsze mieszkanie dla klientów urządziła jeszcze na studiach, czyli jakąś dekadę temu. Pałeczkę grafika komputerowego w ich domowym gospadarstwie przejął jej mąż, który, dla odmiany, ukończył…filozofię. Marta znalazła już też swoją niszę i pracuje dla klientów ze średnio zasobnym portfelem.

Przebiegła królowa promocji

W zeszłym roku nasza bohaterka z mężem kupili w Warszawie swoje pierwsze mieszkanie inwestycyjne: 54 metry kwadratowe, obrzeża Warszawy, las na wyciągnięcie ręki (osiedle nazywa się nawet „Przy lesie”) i stan deweloperski. W pierwotnym zamyśle miało być na wynajem, ale los tego mieszkania przesądził się sam i to w lawinowym tempie. W styczniu tego roku Marta zakasała rękawy i sama wykończyła i zaaranżowała lokum. Miesiąc później mieszkanie miało już nowych właścicieli, choć ogłoszenie o sprzedaży wystawili raczej w ramach eksperymentu. Z czterech osób zainteresowanych jego kupnem, dwie złożyły oferty. Flip błyskawiczny i zaskakujący dla samej Marty. My jesteśmy pewne, że zaprocentowało jej poświęcenie włożone w urządzanie mieszkania i dbałość o detal. – Wyszłam z założenia, że urządzenie mieszkania na wynajem jak najtańszymi materiałami zwyczajnie się nie opłaca, bo one szybko się zniszczą. Warto wydać więcej na podłogi i płytki w łazience, bo będą służyć dłużej i staną się świetną bazą dla reszty dodatków – tłumaczy Marta.

Trochę jednak mija się tu z prawdą, bo co jak co, ale wielkich pieniędzy to ona ani na podłogi ani na płytki do łazienki nie wydała. W tym miejscu zaraz zrozumiecie, że faktycznie jest królową promocji i to taką przebiegłą. – Udało mi się znaleźć panele AC 5 o wysokiej klasie ścieralności. Wyszukałam wcześniej informacje, że w „blue monday” takie promocje będą. Poszłam do sklepu, zorientowałam się co chcę, a w dzień promocji czekałam pod drzwiami sklepu jeszcze przed otwarciem. Za panel, z położeniem, podkładem i listwami przypodłogowymi na 54 metry wydałam 4400 zł. A da się jeszcze taniej – śmieje się Marta. I tym razem nie kłamie, bo za płytki hiszpańskiej marki Vives z końcówki serii, którymi wyłożyła ścianę nad meblami w kuchni zapłaciła…25 złotych.

Na 40-procentowej w promocji farb Flugger podczas „blue Monday” kupiła zaś farby do całego mieszkania. – To oczywiście nie tak, że wszystkie te promocje nagle spadły mi z nieba. Trzeba sporo wcześniej przeprowadzić śledztwo, kiedy będą dobre promocje i nie kupować niczego na łapu-capu – przestrzega Marta.

Natura zbieracza popłaca

W urządzeniu kuchni, salonu, dwóch pokoi i łazienki całkiem pomocna była też jej natura zbieracza-szperacza. Bo Marta ma w domu dużo „przydasiów”, na czym cierpią trochę…jej sąsiedzi. Przez rok na przykład oglądali wannę po babci Marty, która stała w blokowym korytarzu przy jej mieszkaniu. – Babcia zmarła rok po remoncie swojego mieszkania, zostawiła w łazience przepiękną wannę z baterią z której nigdy nie korzystała, bo używała prysznica. A ja wiedziałam, że ta wanna się doczeka nowego domu – wyjaśnia ze śmiechem Marta.

I faktycznie retro-wanna z mosiężnymi nogami „urodziła” całą łazienkę do mieszkania „Przy lesie”. Wygląda kapitalnie w połączeniu z płytkami na podłodze z firmy Vives. – Te płytki to moje największe szaleństwo finansowe, bo kosztowały 100 zł za mkw. Stwierdziłam jednak, że skoro udało mi się tak tanio kupić płytki do kuchni, to na łazience nie będę oszczędzać – mówi Marta. Oszczędziła za to na meblach: porzuconą pod jakimś blokiem szafkę podumywalkową zauważyła jadąc samochodem. Przyprawiła tym nieomal jadącą z nią rodzicielkę o zawał serca, bo znienacka zatrzymała rozpędzone auto z okrzykiem: „Szafkę mam!”. Widzicie to oczyma duszy?- Bardzo mi się to podoba, że ludzie nie wstydzą się już zabierać mebli, które ktoś wyrzucił. Jeszcze kilka lat temu jak cokolwiek próbowało się wyciągnąć z tak zwanego śmietnika, to ludzie patrzyli na ciebie jak na świra. A na Zachodzie altany są zabudowane, dzięki czemu z mebli, które ktoś wyrzucił, korzysta ktoś inny – ocenia Marta.

Stojącą na przeciwko umywalki szafeczkę przemalowaną na szaro Marta odkupiła w pakiecie z komodą i półką stojącymi w sypialni oraz złotym stolikiem kawowym, który pyszni się w salonie. Cena: 400 złotych. Tylko stówkę mniej kosztowały ją ciężkie jak cholera (każda z dwóch ważyła ze 100 kilo) żelazne półki stojące w salonie. Marta wykupiła je z likwidowanego baru.

Opłacalne było także kupno kuchni w Ikei, bo za każdy wydany tysiąc złotych, zwracało się 100 złotych na kartę podarunkową. Za ten zwrot Marta urządziła cały pokoik dziecięcy. Z racji połącznie kuchni z salonem zdecydowała się nie montować górnych szafek, coby za bardzo kuchennie nie było. Mocna kolorystyka głównej ściany w salonie( Flugger RAL6005) nawiazuje do lasu widocznego z kuchennego okna. Z okna w salonie widać już tylko blokowy beton, więc Marta zrekompensowała leśne braki zasłonami w las z H&M To właśnie w popularnych sieciówkach najczęściej wyszukuje dodatki domowe. Prawdziwą świątynią pod tym względem jest dla niej TK Maxx i stamtąd pochodzi brązowe lustro wiszące na ścianie w salonie. Wygodna szara kanapa z funkcją spania kosztowała 2300 tys. zł i Marta kupiła ją na stronie http://miahome.pl.

Całe mieszkanie nasza bohaterka pomalowała sama, samodzielnie też skręcała i ustawiała wszystkie meble. Pełne wykończenie i wyposażenie mieszkania, łącznie ze sprzętami AGD, kosztowało ją 33 tysiące złotych. I co wy na to? Jesteście pod wrażeniem?

Komentarze:

  • Piękne mieszkanie, mam pytanie jak nazywa się kolor farby w salonie?

    sylpuz 11 października 2017 o 11:20 Odpowiedz
    • To Flugger, Ral 6005:)

      Malwina 11 października 2017 o 21:42 Odpowiedz
    • Proszę przeczytać tekst, a nie tylko oglądać obrazki, tam wszystko jest napisane.

      eM. 11 października 2017 o 23:51 Odpowiedz
  • O Moja bratnia DUSZA! Ja mam tak samo… 🙂 A czy to przylesie to Jabłonna? Bo może też sąsiadka…:)

    Lena 11 października 2017 o 11:22 Odpowiedz
  • WItam, gdzie mogę kupić takie poduszki z piórami. Są PIĘKNE.

    aspen 11 października 2017 o 17:01 Odpowiedz
    • Prosze szukać w Home&You

      Malwina 15 października 2017 o 22:25 Odpowiedz
  • też tak mam 🙂 od tygodnia mam nowiutką podłogę w salonie – panele klasa ścieralności a7 i grubości 12mm za całe 40zł za metr kwadratowy, wyszukane na końcówkach serii (całe 21m2) 😀

    Donii 11 października 2017 o 21:57 Odpowiedz
    • Brawo! Takie zakupy to my rozumiemy:)

      Malwina 12 października 2017 o 21:37 Odpowiedz
  • przesliczna sciana w sypialni. domyslam sie ze tapeta?? Prosze o namiary…

    allegoria 12 października 2017 o 09:29 Odpowiedz
    • uuu z namiarami nie pomożemy, bo ta ściana to dzieło Marty – malowane ombre własnej roboty. Ponoć się bardzo nad tym natrudziła, ale naszym zdaniem było warto:) (przepraszam, za wielkie litery. Nie krzyczę, tylko chwilowo caps lock mi zgłupiał)

      Malwina 12 października 2017 o 21:36 Odpowiedz
      • Gratuluję pomysłu i wykonania! Dla zwykłych śmiertelników obdarzonych zerowym talentem pozostajE żmudne poszukiwanie tapety idealnej… LOL

        Allegoria 17 października 2017 o 17:43 Odpowiedz
  • Ta sciana w sypialni jest genialna!! Czy mozna prOsić O przepis na taką? W swojej sypialni tez planuję błękity 😉

    Renia 21 października 2017 o 23:13 Odpowiedz
    • Podpinam sie do pytania 🙂

      Tina 20 listopada 2017 o 14:28 Odpowiedz
      • To nie tapeta, Marta sama własnoręcznie malowała tę ścianę. Wiem. Szacun.

        Malwina 28 listopada 2017 o 00:18 Odpowiedz
  • A gdzie mozna dostac takie zaslony jak w salOnie? Sa piekne 😍

    Tina 20 listopada 2017 o 14:28 Odpowiedz
    • Cieszę się że mieszkanie się spodobało. Zasłony w salonie pochodzą ze sklepu H&M, niestety kolekcja nie jest już dostępna w sprzedaży.

      Julia 26 listopada 2017 o 11:24 Odpowiedz