Mieszkanie Ani, czyli Alicja w krainie czarów w Toruniu

Kategorie:
03
Kwiecień 2018

Zawodowo Ania prowadzi butik z oryginalnymi ubraniami i dodatkami do wnętrz w centrum Torunia. Pasja do nietypowych, teatralnych przedmiotów dostrzegalna jest też w jej mieszkaniu. Jak udało jej się zmienić 37 metrów kwadratowych w toruńskiej kamienicy w eklektyczną oazę?

Zaczęło się od inspiracji stylem skandynawskim. Jako dziecko Ania dostawała od chrzestnej ze Szwecji magazyny wnętrzarskie. – Szukałam w nich czegoś swojego, artystycznego. Już wtedy miałam inne spojrzenie na rzeczy niż rówieśnicy – tłumaczy i wyjaśnia, że styl skandynawski to nie – jak sądzi wielu – minimalizm i biel, a eklektyzm w najlepszym wydaniu, polegający na łączeniu surowości z antykami. Tak też urządziła swoje mieszkanie w Toruniu.

 Przede wszystkim królują tu oryginalne materiały – zima (jak widać na zdjęciach) to pora na grube, welurowe zasłony, do tego włochate, owcze poduszki.

Latem Ania stawia głównie na len i inne „gniecione” faktury – zarówno jeśli chodzi o zasłony, jak i poduszki. Wszystko utrzymane w spokojnej, ciemnej kolorystyce. Jeśli wyjątek, to tylko małe szaleństwa, jak pomarańczowa poducha.

Jak mówi gospodyni, jej znajomi często dziwią się, jak dobrze te w większości ciemne dodatki wkomponowały się w małe wnętrza i w konsekwencji nie przytłaczają. I przede wszystkim – są doskonałym tłem dla eksponowania pozostałych mebli i dekoracji.

Drugi ważny element w mieszkaniu to obrazy. Jak tłumaczy właścicielka, wybiera je instynktownie, nie podąża za modą, nie bada, czy coś jest dziełem sztuki. Obrazów najczęściej szuka na portalach aukcyjnych i u niszowych twórców. Śmieje się, że taktykę kupowania w sieci opanowała już do perfekcji, potrafi w kilkanaście minut znaleźć obraz, którego właśnie szuka. W ten sposób, na Instagramie marki Made for Home wyszukała nowoczesny obraz dziewczyny z niebieskim okiem. W sypialni wisi także wizerunek chłopca siedzącego na sofie.

Ania żartuje, że kupiła go, bo przypomina jej narzeczonego w dzieciństwie. I jeszcze jeden charakterystyczny element, czyli zdjęte ramy – zdaniem Ani zaburzają percepcję obrazów.

 Kolejny dodatek, który Ania wprost uwielbia to lustra. Choć pochodzą z różnych krajów (m.in. ze Stanów Zjednoczonych i Indii), właścicielka w większości dostała je w TK Maxxie. Pozostałe (np. prostokątne wiszące w salonie) sprowadziła z Danii. Jak opowiada, bez luster nie mogła by się obyć, bo powiększają małą przestrzeń, a do tego mieszkanie odbija się w nich z różnych, nietypowych perspektyw.

Eklektyzm w wydaniu Ani to też mnóstwo lalek i figurek. Świąteczne króliki w kuchni (o imionach Trzebor i Nawoja) to wyrób jednej z zaprzyjaźnionych artystek.

Błękitna lalka bez nóg i rąk o tajemniczym wyglądzie pochodzi z showroomu Belldeco, z którym Ania współpracuje.

Dowiadujemy się, że właścicielka kocha takie stylizowane dodatki, bo to „łagodniejsza wersja nostalgii”, a autentyczne laleczki często są już zbyt mroczne.

Najnowsza inspiracja? W salonie dostrzegalne jest, że to bajka „Alicja w krainie czarów”. Ania wyjaśnia, że lubi dualizm w życiu – w pracy musi być twardą, negocjującą bizneswoman, w domu może odpłynąć w krainę fantazji. Stąd zrodził się pomysł na dodatki w stylu baśniowym. Zaintrygowała ją postać złej królowej, poprosiła więc znajomą toruńską malarkę Laurę Szkatulską o wykonanie portretu tej postaci opatrzonego intrygującym mottem, tajemniczo zapraszającym do przejścia na drugą stronę lustra.

 Obok obrazu postawiła koronę. Kilkunastocentymetrowy klucz leżący obok upatrzyła w TK Maxxie.

Jednym z najbardziej udanych zakupów Ani jest z kolei ozdobna witrynka retro stojąca w kuchni.

Lokatorka kupiła ją w… niespełna godzinę. Był późny wieczór, Ania znalazła mebel na OLX, sprzedawała go również mieszkanka Torunia. Ania nieśmiało zapytała, czy witrynkę mogłaby odebrać jeszcze dziś. Sprzedawczyni się zgodziła, więc dobicie targu nastąpiło „w piżamach”. Po chwili witrynka stała już w kuchni Ani.

Szyku dodaje także ozdobny stiuk. To element charakterystyczny dla szwedzkich domów urządzonych w stylu eklektycznym, dlatego nie mogło go zabraknąć także tutaj.

Z kolei błękitno-szara farba wybrana do przedpokoju (jedyny odłam od bieli i szarości w pozostałych pomieszczeniach) to inspiracja z surowych wnętrz nowojorskich, Ani udało się ten odcień(moonstone) znaleźć w ofercie marki Beckers.

 

 We wnętrzu zaskakują loftowe lampy, jak gdyby zupełnie niepasujące do bajkowej krainy. Skąd taki wybór?

Dwa lata temu Ania chciała pozbyć się części rzeczy, postawiła na minimalistyczne dodatki. Większość akcesoriów z tamtego okresu już jej się znudziło, schowała je do piwnicy, a proste lampy zostały. I świetnie uzupełniają się z kobiecymi, pałacowymi elementami. Widać to na przykład w łazience, gdzie obok reflektora z metalową kratą wisi kryształowy żyrandol.

 

Czy w bajkowych wnętrzach jest miejsce na funkcjonalność? Oczywiście. Pierwszym takim rozwiązaniem jest zestaw szafek w kuchni w stylu shabby chick.

 Ania wybrała je od razu po wprowadzeniu się do tego mieszkania. Z biegiem czasu zmienił jej się gust, odeszła od tych francuskich inspiracji i jak mówi, teraz wybrałaby coś prostszego i bardziej niewidocznego, ale równie pojemnego. Drugie ekonomiczne rozwiązanie to szafa wnękowa w sypialni. To klasyczny model PAX z Ikei, który mieści wszystkie ubrania.

Stąd też w przedpokoju lokatorzy zrezygnowali z wieszaka czy półki – kurtki i buty trafiają więc od razu do szafy w sypialni i nie zagracają przestrzeni w holu.

 Mieszkanie nie wyglądałoby tak jak obecnie, gdyby nie jeszcze jedna osoba – narzeczony Ani, zawodowo związany z branżą budowlaną. To on odpowiada za stronę techniczną projektu i spełnia każdą, nawet najbardziej szaloną wnętrzarską zachciankę swojej partnerki. – Docenia mój gust, widzi, że dom wymaga pasji i kreatywności. I chwali się naszą wspólną pracą przed swoimi klientami – podsumowuje z uśmiechem Ania.Zdjęcia wykonała Anna Pesta z Fotit

Komentarze:

  • GRUBO :]

    Darek 3 kwietnia 2018 o 12:20 Odpowiedz
  • Takie mieszkanie to cud, właścicielka to diament a mąż to skarb 😍

    Joanna 3 kwietnia 2018 o 14:15 Odpowiedz
  • Można więcej zdjęć z dzbanecznikiem?

    Nimessa 3 kwietnia 2018 o 14:57 Odpowiedz
    • Jasne , jutro rano dodam dodatkowe zdjęcia 🙂 Ciesze się że podoba się Pani

      Julia 6 kwietnia 2018 o 22:14 Odpowiedz