Ale po co takie ładne mieszkanie na wynajem?

27
Luty 2018

Mariola i Jarek wiele razy słyszeli to pytanie, gdy pokazywali znajomym swoje nowe mieszkanko, które docelowo mieli zająć lokatorzy-studenci. Ale nie tylko wystrój budzi tu poruszenie. Zobaczcie sami, jak dwoje amatorów poradziło sobie z przeróbką dwupokojowego 55-metrowego mieszkania w czteropokojowe.

Z tego posta pewnie najbardziej ucieszą się czytelnicy postów inwestorskich, którzy mogli poczuć się ostatnio przez nas zaniedbani w tym względzie. Posypujemy głowę popiołem i obiecujemy poprawę:) Ale ale! Ci z Was, którzy zaglądają do nas w poszukiwaniu pięknych wnętrz i inspiracji także nie powinni być zawiedzeni.

Mieszkanie w Katowicach, w świetnej lokalizacji – w pobliżu dwóch uczelni wyższych, dworca PKP i centrum – to pierwsze wspólne, inwestorskie lokum Marioli i Jarka. Choć cena zachęcała do kupna, to stan mieszkania już odstraszał. I to dosłownie. – To była ruina przestraszna. Chwilę po tym, jak wyszliśmy z mieszkania, zostaliśmy na korytarzu omawiając możliwość jego kupna. Po nas weszła para, która chciała je kupić dla siebie. Wyszli po niecałych 5 minutach, pani bardzo poirytowana, że traci tu czas – wspomina ze śmiechem mieszkająca w Jaworznie Mariola.

 Razem z Jarkiem decyzję o kupnie podjęli równie szybko jak tamci zrezygnowali i w lutym zeszłego roku stali się właścicielami mieszkania. Przesądziła o tym nie tylko cena i lokalizacja, ale i fakt, że dwupokojowe mieszkanie bez większej gimnastyki remontowej można przerobić na cztery pokoje: w każdym z pokojów były po dwa spore okna. – Podpowiedziała mi takie rozwiązanie moja przyjaciółka Sylwia, która też inwestuje w nieruchomości – zdradza Mariola (a o Sylwii pisaliśmy tutaj).

 

Cegła niezgody

Koszt mieszkania – 171 tysięcy – w 80 procentach został pokryty z kredytu. – Założenie było takie, by jak najmniej wydać z własnych pieniędzy. Z własnej kieszeni sfinansowaliśmy wkład własny i remont – mówi Mariola.

Z racji lokalizacji mieszkania, na docelowych lokatorów wybrali studentów. Remont rozpoczął się w marcu. Nowi właściciele bardzo chcieli zdążyć ze wszystkimi pracami na rozpoczęcie roku akademickiego, ale nie wszystko ułożyło się po ich myśli. Powód? Remontowali mieszkanko sami, po pracy i w weekendy. Sercem operacji była Mariola, która, jeszcze zanim zaczął się remont, kupiła okap do kuchni. Jarek to realizator jej wizji, który chciał przy tej okazji sprawdzić, czy jest gotowy na zmianę zawodu i karierę w branży budowlano-remontowej.

Remont objął wymianę okien, przebudowę kuchni i łazienki, doprowadzenie kanalizacji, wymianę elektryki, wylewkę nowych posadzek w przedpokojach (co przeciągnęło pracę o kolejne 3 tygodnie)

Odsłonięcie oryginalnej czerwonej cegły. – Kłóciliśmy się o to z Jarkiem, chyba z tydzień. On nie był przekonany do tego czasochłonnego pomysłu, a ja wymyśliłam sobie, że ta cegła będzie najważniejszą ozdobą i motywem przewodnim mieszkania. Zrobiłam to więc sama, choć do skucia tynków mieliśmy znajomego pomocnika. Oczyszczenie i zabezpieczenie cegły, to już mój własny wkład w to mieszkanie – cieszy się Mariola.

Wyzwaniem okazało się rozplanowanie na nowo układu pomieszczeń, ale nasi bohaterowie świetnie temu podołali. Tak prezentowało się mieszkanie w chwili zakupu…

A tak po przebudowie.

Nowe pokoiki choć nie są za wielkie, to z uwagi na wysokość mieszkania (3 metry) nie sprawiają wrażenia kliteczek. Choć pierwotnie Mariola i Jarek zakładali, że zdążą z remontu do końca sierpnia to już wiecie, że im się to nie udało. Do września też nie. Ani do października…- Dlatego wszystkim, którzy zastanawiają się na wykonaniem remontu własnymi siłami radzę dobrze przekalkulować, czy zatrudnienie fachowców nie będzie lepszym rozwiązaniem. Może to będzie oszczędność czasu, więc i poniekąd pieniędzy – podpowiada Mariola.

Niskie ceny – wysoki standard

Koszt remontu zamknął się w kwocie 60 tys. zł, choć Mariola (szalenie optymistycznie) zakładała, że będzie to 30 tys. zł.

Większość mebli i wyposażenia jest kupiona okazyjnie lub w mega promocjach. Wszelkie dekoracje typu obrazki, zegary, półeczki za dolara Mariola ściągała z Aliexpress.

Piękna podłoga w przedpokoju imitująca parkiet w jodołkę to…płytki ceramiczne z Bricomana. – To nasza duma. Wynalazłam taki sposób na ich ułożenie gdzieś w Internecie, ale ułożenie płytek w jodełkę i jeszcze tak, żeby wzór był niesymetryczny zabrało dużo czasu – mówi nasza bohaterka. Przedpokój dopełnia oryginalna czarno-żółta szafka na buty z IKEA.

Kuchnia to także IKEA. Bufet tworzy antracytowy blat kupiony w markecie budowlanym i robiony na zamówienie stelaż metalowy. Hokery pochodzą z OLX i kosztowały w sumie 70 zł.

Niedużo kosztowało także wyposażenie pokojów. Lampy sufitowe w pokojach pochodzą z AGATA Meble i kosztowały po 30 zł w promocji. Tapczany kosztowały po 270 zł, biurka to IKEA, a krzesła kupiono niedrogo w sieci. Szafy to kombinacja wieszaka kupionego w Biedronce po stówce za sztukę, wiszących półek z IKEA i pudełek takturowych na szpargały. – Duże szafy mogłyby za bardzo przytłoczyć niewielkie pomieszczenia – tłumaczy to rozwiązanie Mariola.

Na łazience Mariola i Jarek już niespecjalnie oszczędzali. Kabina typu walk-in, bateria i zlew są w wysokim standardzie. Kafelki na podłogę kosztowały około 50 zł za mkw, te na ścianę – po 23 zł za mkw w promocji. Lampy to koszt rzędu 15 złotych. Wszystkie drzwi w mieszkaniu kupione zostały zaś w Leroy Merlin po 230 zł (bez ościeżnic).

Mieszkanie Marioli i Jarka to historia z happy endem. Bo choć mieszkanie znalazło lokatorów dopiero w listopadzie, to udało się bez problemu. – W trzy tygodnie od wystawienia ogłoszenia wszystkie pokoje mieliśmy zajęte – mówi Mariola. Typ lokatorów zweryfikowało samo życie – nie są to studenci, tylko osoby pracujące. – Przyjaciółka poradziła mi, by z uwagi na to, że mieszkanie ma taki dobry standard, wynająć pokoje po 50 złotych więcej od standardowej ceny w Katowicach – zdradza Mariola. Trzy z czterech pokoi kosztują tu po 750 zł, a ten z dostępem do garderoby – 800 zł. – Zrealizowaliśmy nasze wspólne marzenie. Nie było to co prawda łatwe dla związku, ale pomyślnie przeszliśmy tę próbę. Satysfakcja jest więc podwójna – uśmiecha sie Mariola.

 

Komentarze:

  • Minimalna szerokość dla pokoju jednoosobowego w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych to 220 cm. Ciekawe kto wydał pozwolenie na taką przebudowę :/

    Darek 1 marca 2018 o 14:11 Odpowiedz
    • ciekawe:)

      Mariola 5 marca 2018 o 22:45 Odpowiedz
  • A ile z tych 3×750 + 800 odchodzi miesięcznie na koszty utrzymania mieszkania?

    Lemon 2 marca 2018 o 13:40 Odpowiedz
    • Odchodzi na czynsz i ratę kredytu, media rozliczane ryczałtem

      Mariola 5 marca 2018 o 22:44 Odpowiedz
  • Fajnie całość zrobiona. Naprawde gratuluje pomysłu i wykonania. Nie powinno być problemu z wynajmowaniem przez dłuuuuuugi czas- mieszkanko urzadzone z pomysłem i wg najnowszych trendów, Właśnie kupuję podobne mieszkanie, też z opcja powiększenia ilości pokoi. Dla informacji- ile wynosi zima rachunek za ogrzewanie? Bo domyslam się, że gazowe…?

    Allegoria 4 marca 2018 o 10:06 Odpowiedz
    • Ogrzewanie miejskie

      Mariola 5 marca 2018 o 22:43 Odpowiedz
  • Bardzo ładnie urządzone mieszkanie, z cegłą strzał w 10! Jedynie co bym zmieniła to wstawiłabym normalne szafy do pokoi (ikea) zamiast atrapy – w sensie drążek z wieszakami albo półkę z materiału bo to obniża jakość, poza tym całość prezentuje się bdb

    Gosia 7 marca 2018 o 21:38 Odpowiedz
    • dziękujemy! pomyślimy o zmianie na szafy jak obecne się zużyją choć przyznam , że idea wieszak kontra szafa wygrał w głosowaniu zaufanych studentek 🙂

      Mariola 13 marca 2018 o 22:51 Odpowiedz
  • To juz w wiezieniach maja lepsze warunki , co to sa jakies cele pokutne w klasztorze??????? I jeszcze jedna lazienka na cztery osoby??????

    Lolek 5 maja 2018 o 17:52 Odpowiedz
  • Bardzo fajnie urządzone mieszkanie i ciekawe dodatki, które są spójne w całym mieszkaniu. Cegła przepiękna, nadaje charakteru całemu mieszkaniu. Brawo!

    Beti 2 czerwca 2018 o 22:11 Odpowiedz