Co zrobić, gdy odnowa kuchni idzie jak po grudzie

19
Styczeń 2018

Był upalny, słoneczny dzięń, gdy Ania wzięła do ręki pędzel, by, jak za dotknięciem magicznej różdżki, przemienić swoją starą  5 metrową kuchnię w kuchnię swoich marzeń. Ale niech Was nie zmyli ten bajkowy początek, bo potem był już tylko pot, krew, łzy, zgrzytanie zębami i niecenzuralne słownictwo. – To była gehenna – opisuje Ania. Jesteście ciekawi, jak osiągnęła efekt widoczny na zdjęciu? I nieee, nie jest to słynna V33.

Dzisiaj Ania nie wie już, co bardziej nawaliło w misji „kuchni odnowa”, która o włos nie stała się „Mission:Impossible”. – Może trafiła mi się jakaś felerna farba V33, może to przez upał, a może przez jakość moich mebli? – zastanawia się Ania Łukasiewicz z Lublina.

Kuchnia, robiona x lat temu, była wymarzoną kuchnią jej zmarłej mamy. Kupiona w BRW miała znienawidzony przez Anię kolor olchy miodowej.

 

Ania miała inną wizję tego miejsca: miało być jasne, dobrze doświetlone i funkcjonalne. Niemalże ze śpiewem na ustach nasza bohaterka zaczęła przygotowywać meble do malowania: bez problemu zdjęła odchodzącą już okleinę z frontu, oczyściła i odtłuściła meble lotem błyskawicy i…to już tyle szczęścia. Potem, przy malowaniu, było tylko gorzej.

Kuchnia w kolorze volkswagena

– Ciągle mi się coś pod wałkiem pojawiało, a to jakaś kropka, a to zadziorek, w dodatku farba błyskawicznie schła, a efekt był opłakany. Po piątej warstwie, kiedy widziałam, że krycie ciągle nie jest idealne i meble piją farbę, myślałam, że sobie strzelę w głowę – przyznaje szczerze Ania. Odwrotu już jednak nie było, bo malowała od razu wszystkie szafki, a nie tylko jedną na próbę.

Od popełnienia sepuku ocalił ją wtedy brat-mechanik samochodowy. Ulitował się nad umęczoną siostrą i wziął fronty na swój warsztat. Na niewiele to się zdało. Tyle, ile farby wlał w pistolet lakierniczy, tyle wsiąkło w meble. I wtedy farba V33 poszła w odstawkę, a operację uratował podkład pod lakier samochodowy. – To też był dla mnie tragiczny dzień. Myślałam, że wystarczy jako tako przejechać meble papierem ściernym, żeby podkład wygładzić. Brat mnie jednak uświadomił, że każdy kancik i rancik musi być zrobiony idealnie, bo po położeniu lakieru będzie widać wszystkie niedoskonałości. Szlifowałam to taką siatką, która zdarła mi wszystkie linie papilarne. Przez następne dni nie mogłam telefonu dotykowego odblokować – śmieje się Ania. Zajęło jej to półtora dnia ciężkiej fizycznej pracy. Następnie drugi brat Ani pomalował meble lakierem samochodowym, który Ania wybrała sobie ze wzornika (to jednak szczęściara, bo jej tata ma sklep z lakierami samochodowymi).I zamierzony efekt został osiągnięty. Wart każdej linii papilarnej.

 

Pięknie aż do nieuwierzenia

– Nie mogę wyjść ze zdumienia, bo wiem że jest tyle osób zadowolonych z tej farby V33, a ja z niej jestem tak bardzo niezadowolona – mówi Ania, która zajmuje się fotografią i prowadzi fotobloga Kamyczki.pl z dziecięcymi stylizacjami (w roli modelki występuje tam osobista córka Ani – 5 letnia Kamilka o twarzy aniołka i łobuzerskim usposobieniu i syn Sebastian 9 latek)

Kuchenne zmiany ominęły płytki między szafkami i uchwyty meblowe. Pudła w środku także nadal są w kolorze olchy miodowej i takie już pozostaną po kres swoich dni, bo Ani odeszła ochota na dalszą walkę z tą materią.

Właściciele kuchni zmienili za to blat (to Egger Bardolino), sprzęt AGD i ustawienie mebli. Dolną szafkę narożną wykorzystali na zbudowanie wyspy (obudowana białą płytą MDF) i przestawili lodówkę. Ani nie podobało się też umiejscowienie kuchenki – była na filarze i odstawała bardzo. Trzeba było doprowadzić wentylację pod okap, co wziął na siebie mąż-inżynier Ani.

Przy tej okazji wyszły jeszcze drobne niespodzianki, ale spuścimy na nie zasłonę milczenia, bo nie chcemy was za bardzo zniechęcać do własnoręcznych przeróbek. Bo ostatecznie warto było się pomęczyć. W nowej kuchni stanęły także nowe stołki z IKEA oraz drabinka na bibeloty z lalalulu. Całość kuchennej metamorfozy kosztowała Anię 3500 tyś. zł. ze sprzętem(prócz zmywarki i lodówki).

Blaty – 1000 złotych

Sprzęt (płyta, piekarnik, okap, zlew i kran) – 2000 złotych

Farba samochochodowa i malowanie przez brata lakiernika – 300 złotych

Regipsy plus listwy – 200 złotych

 Gdybyście chcieli wziąć z niej przykład, upewnijcie się, czy macie w okolicy dobrego mechanika samochodowego.

Komentarze: