Metamorfoza kuchni za mniej niż 600 złotych

Kategorie:
05
Styczeń 2018

Dobrowolnie i bez bicia przyznajemy, że do niedawna okleina meblowa kojarzyła się nam ze złym gustem, panterką, sztucznymi kwiatami we wnętrzu i generalnie kiczem. A potem zobaczyłyśmy kuchnię Ewy Migodzińskiej odnowioną okleiną meblową. I teraz nam głupio.

– Wybieraliśmy tę kuchnię z mężem 11 lat temu. Chciałam wtedy, żeby była na lata. W pewnym momencie zaczęłam tego bardzo żałować, Kombinowałam jak koń pod górę, jakby ją tu zmienić, bo najbardziej nie podobały mi się fronty i ich zdobienia. – mówi Ewa, na codzień instruktorka zumby. Dobra forma bardzo przydała się jej przy przeprowadzaniu misji „odnowa kuchni”. Misji zakończonej powodzeniem rzecz jasna.

Ewa nie chciała białej kuchni, ze względu na zdobienia frontu odpadało też malowanie mebli. Zdecydowała się więc na termokurczliwą okleinę meblową, bo wybór wzorów może przyprawić o ból głowy. Postawiła na odważne zestawienie czerwieni i szarości, a okleiną imitującą beton przykryła też płytki w przestrzeni między szafkami.

Wygląd szafki od środka.

Wyszło nowocześnie i niebanalnie. Tata Ewy zabudował jeszcze górę mebli, tak żeby powstał dodatkowy rząd półek. Koszt całego materiału na meble – 400 zł, 350 zł okleina na (link do sklepu) meble (został jeszcze nadmiar okleiny) i okleina na płytki (link do sklepu) 50 złotych.

Kwestia oklejania wcale nie była tak prosta jak mogłoby się wydawać, bo pamiętacie, że Ewa nie znosiła zdobień frontów? No właśnie, te wzorki trochę psuły szyki. Nasza bohaterka ma jednak głowę nie od parady i wymyśliła, że sprawę załatwi tu…taśma klejąca. – Taką mam naturę, że jak się na coś uprę, to nie ma przeproś. I chociaż sprzedawcy okleiny kręcili nosem i mówili, tak się nie robi, że nie ma szans, żebym taśmą klejącą coś zdziałała, to zaryzykowałam – opowiada Ewa. Dokupiła na allegro mocną taśmę klejącą o szerokości 75 mm, która miała zakleić zdobienia. Nim taśma poszła w ruch Ewa odtłuściła i odczyściła meble. – Cały ten proces przebiegał trochę na chybił trafił: albo się od razu przykleiło równo albo trzeba było odklejać i przyklejać jeszcze raz. Trwało to trochę, ale tak mnie wciągnęło to zajęcie, że mogłam nie jeść i nie pić – śmieje się Ewa. Kolejnym etapem było przyklejanie okleiny, która, jak twierdzi Ewa, sporo wybacza i jest łatwa w obsłudze. – Okleinę naklejałam od brzegów, zdarzało się, że podszedł jakiś pyłek czy bąbelek i trzeba było odklejać znowu, ale to w sumie nie był wielki problem – mówi. Zdecydowała się także na wymianę uchwytów na nakrawędziowe, bardziej nowoczesne – cena około 200 złotych i nowy okap 300 złotych Metamorfoza mebli zajęła Ewie 2 dni. Do przeżycia, prawda?

A jak okleina meblowa sprawdza się w użytkowaniu? – Zdarzyło się, że uchylona szafka była blisko gorącego piekarnika i zrobił się bąbel na froncie. Myślałam, że tak już zostanie, ale wszystko pięknie zniknęło. Z utrzymaniem szafek w czystości też nie ma problemów. Jeśli ktoś chce u siebie zmienić coś tanim kosztem, to trzeba tylko cierpliwości przekonuje Ewa.

Nie wiemy co prawda, gdzie można zaopatrzyć się w dodatkowe pokłady cierpliwości, jeśli komuś takowych potrzeba (jakbyście coś słyszeli o możliwości kupna – dajcie znać ), ale jeśli szukacie inspiracji na tanie rozwiązania aranżacyjne, to służymy pomocą. Mamy mocną grupę wsparcia.

 

Komentarze:

  • Witam
    Efekt jest bombowy 🙂 Mogę wiedzieć dokładnie jaka to jest okleina? Na płytkach i frontach jest taki sam rodzaj?

    Aga 5 stycznia 2018 o 16:22 Odpowiedz
    • Linki do oklein podałam w poscie. Na płytkach jest inna okleina a na na szfkach inna .
      Dziekujemy za miłe słowa 🙏🏻

      Julia 6 stycznia 2018 o 11:53 Odpowiedz
  • Widzę, że taśma klejąca ma mnóstwo zastosowań w remontach. Ja na taśmę dwustronną przykleiłam do płytek między szafkami tapetę 🙂 http://wyremontowac.pl/2017/09/06/tapeta-kuchni-czemu/

    Justyna B. 6 stycznia 2018 o 11:32 Odpowiedz
  • Ja też poproszę o nick do oklein

    Wika 6 stycznia 2018 o 20:08 Odpowiedz
  • Spoko pomysł. Jakiś czas temu Ukrainka, co kiedyś najmowała mieszkanie ode mnie, kupiła sobie mieszkanie i coś tam chciała aby jej wymienić blaty. U niej właśnie widziałem kuchnię wykończoną okleiną. Sama robiła. Z odległości było nie do poznania. Wygląd jak oryginał. Ale jak otworzyła szafkę, to widać było zakończenia okleiny, które dobrze już nie wyglądały. Być może kwestia wprawy w zakańczanie. W zasadzie to doświadczenie czyni mistrza.
    Osobiście to odnowiłem stare szafki kuchenne … malując je specjalną farbą. Ale z tym jest o wiele więcej roboty i o wiele dłużej to trwa, ale efekt jest super i … nic nie puchnie od ciepłego 🙂
    http://kamienicznik.wordpress.com/2017/03/20/przygotowanie-mieszkania-do-sprzedazy-cz-2/

    Bartosz Dolinkiewicz 6 stycznia 2018 o 21:53 Odpowiedz
  • Super efekt a ile wyszlo pani metrow okleiny ? Przymierzam sie do oklejenia swoich

    Monika 11 stycznia 2018 o 12:04 Odpowiedz