52-metrowe mieszkanie Moniki. Taniej się już nie da!! Czyli remont mieszkania za 17 tysięcy złotych

Kategorie:
28
Styczeń 2018

Monika nie boi się iść w życiu pod prąd. W czasach gdy prawie wszyscy zadłużają się na rzecz własnych metrów kwadratowych, ona sprzedała 70-metrowe mieszkanie, kupiła takie o 20 metrów mniejsze, by cieszyć się życiem bez kredytu. Za skromne 14 tys. zł, które zostały po spłacie kredytu i kupnie nowego lokum, urządziła ich miejsce do życia. Musicie to zobaczyć.

– Chciałam dostosować swoje życie do istniejących warunków. W jednym z czasopism poświęconych mojemu wyznaniu przeczytałam artykuł o upraszczaniu sobie życia i aby nie przywiązywać się do przedmiotów. Bardzo mi się to spodobało, choć do niedawna miałam właśnie odwrotnie: dużą wagę przykładałam do otaczających mnie rzeczy. Pozbywając się wychuchanego mieszkania chciałam nie tylko pozbyć się kredytu, na który mój mąż musiał zarabiać za granicą, ale i wypróbować swój charakter – tłumaczy Monika Sierechan-Chmielowska z Nysy.

Nie od razu przekonała do tego pomysłu swojego męża Leszka, który dużo serca i pracy włożył w remont ich poprzedniego gniazdka, ale kropla drąży skałę i…w końcu się zgodził.

Wartość poprzedniego mieszkania oszacowano na około 170 tys. zł., a Monika postanowiła je sprzedać za nie mniej niż 190 tysięcy. Czekali dłuuugie dwa lata zanim znaleźli kupców zgadzających się na tę cenę. Dzięki tej odważnej decyzji w portfelu zostaje im 500 złotych miesięcznie.

Oferta ich nowego mieszkania długo było na rynku nieruchomości, bo kupców odstraszał jego stan i przechodni pokój. 10 miesięcy temu Moniki i jej męża nic jednak nie odstraszyło, wręcz przeciwnie: słysząc cenę – 105 tys. złotych za 52 mkw – aż przyklasnęli w ręce.

Taniej nie będzie

Remont zaczęli od wyburzenia starych kaflowych pieców. Zdecydowali się też na wyburzenie ścianki między kuchnią i pokojem, bo Monika nie lubi gotować zamknięta samotnie w kuchni.

Zresztą za urządzenie owej kuchni oboje powinni trafić do Księgi Rekordów Guinessa za „ekstremalnie tanio urządzoną kuchnię”. Wszystko jest tu kupione okazyjnie lub wykombinowane. Jak długi roboczy blat na przykład – sam blat kupili za 300 złotych na promocji w Castoramie, a nogi dorobili z belek-„przydasiów”, które mieli od dawna. Ceramiczny zlewozmywak Monika upatrzyła w IKEA, ale cena – 800 zł – skutecznie ją odstraszyła. Trochę z głupia frant postanowiła przejrzeć OLX i identyczny ustrzeliła za 130 zł. – Sprzedawca przyznał, że sprzedaje go, bo mu upadł przy montażu, pękł i może przeciekać. Stwierdziłam, że zaryzykuję i skleję w razie czego. A zlew w ogóle nie przecieka – cieszy się Monika. Ze względu na spory ciężar umieściła go na starym, przemalowanym biurku, które doskonale się tu sprawdza. Za suszarkę na naczynia robi zaś stara szafka wisząca – Monika wyciągnęła z niej tylko szybki, żeby uniknąć wilgoci. Równie okazyjnie kupili okap za 200 zł. i płytę gazową za 200 zł, który jest prawdziwą złotą rączką zbudował pod niego szafkę z desek dostępnych w Castoramie.

– Sporo rzeczy mam w domu z IKEA, bo choć kocham stare meble to szybciej i wygodniej było tam pojechać i kupić od ręki to, co trzeba – mówi Monika. Takie zakupy to też dla niej nowość, bo na meble do poprzedniego mieszkania potrafiła polować miesiącami. Tak było na przykład z komodą ze sklepu z meblami indyjskimi, która kosztowała 2600. – Wygląda pięknie, faktycznie, ale bardzo dużo czasu na nią straciłam – ocenia Monika.

Z IKEA pochodzą także dwie komódki stojące w salonie, kanapa z pufami, lustro i zegar. Okrągły stół, który kiedyś był stary i brązowy monika kupiła w sieci za 350 zł. 40-letnie krzesła odkupiła nigdy nieużywane, jeszcze w folii, a kosztowały 200 złotych, Monika przemalowała je na swój ulubiony niebieski kolor, którego zresztą w jej mieszkaniu nie brakuje.

Co daje komfort psychiczny

Z głównego pokoju przechodzi się do pokoju 6-letniego Tymka, który aktualnie jest też sypialnią dla Moniki i jej męża Leszka. Powód jest błahy: rozkładana kanapa w salonie jest zwyczajnie niewygodna do spania. – Na razie odpowiada nam takie rozwiązanie, ale już postanowiłam, że jak mały skończy 7 lat, to wynosimy się z jego pokoju – mówi Monika. Bez wątpienia to pomieszczenie, które najczęściej podlega tranformacjom, bo Monika lubi „jeździć” z meblami. Stałymi elementami są tu łóżko gospodarzy (po starszym synie Moniki, który żyje już na swój rachunek), łóżeczko Tymka (IKEA), białe biurko (IKEA) i trzy kolorowe dywaniki (IKEA).

Równie kolorowa jest łazienka i na jej podstawie można stwierdzić, że Monika minimalistką nie jest. Niecodziennym rozwiązaniem jest tu piękna, czerwona cegła, którą odkryli po skuciu tynków.

Monika aż tydzień walczyła o nie jak lwica, bo nie wyobrażała sobie by takie cudo zakryć,a mąż upierał się, że takich rzeczy w łazience się nie robi. Sami widzicie po zdjęciach kto wygrał tę bitwę.

Płytki ceramiczne Monika znalazła po 45 zł za mkw w lokalnym sklepie budowlanym. Z podłogą zaś trochę zaszaleli i położyli płytki imitujące stare panele w cenie około 100 zł za mkw. Za szafkę podumywalkową robi stelaż od maszyny Singera.

Żółtą szafkę łazienkową Monika znalazła w starym domku koleżanki i nie byłaby soba gdyby jej nie wzięła.

Druciana szafka pochodzi z IKEA i stoi tu z konieczności jako miejsce na detergenty i torbę na pranie.

Na swoją metamorfozę czeka jeszcze przedpokój, ale chwilowo gospodarzom brakuje mocy przerobowych.

Koszt remontu ostatecznie zamknął się w kwocie 17 tys. zł, bo Monika i musieli nieco dołożyć na remont łazienki.- Czy żałowałam kiedyś decyzji o sprzedaży większego tamtego mieszkania? Nigdy. Spłacałabym je do 63. roku życia, a to przerażająca perspektywa. To mieszkanie jest już nasze, a nie banku i daje nam to wielki komfort psychiczny.

 

Komentarze:

  • Monia, super decyzja, wymagała dużo odwagi i wyrzeczeń, ja też noszę sięz decyzją o uproszczeniu i Twój przykład utwierdza mnie w tym 🙂

    Ewa 29 stycznia 2018 o 00:32 Odpowiedz
    • O proszę , super 🙂 POWODZONKA ,,bo warto 😀

      Muchita40 30 stycznia 2018 o 13:41 Odpowiedz
  • Prosze o informacje gdzie zostaly kupione plytki podlogowe do lazienki

    Bogusia 29 stycznia 2018 o 03:12 Odpowiedz
    • W Nysie na Jeziornej w Domacie ,,,u Bolka 😉 ale nie wiem czy przypadkiem też takich nie rzucili na Castorame 🙂

      Muchita40 30 stycznia 2018 o 13:44 Odpowiedz
  • Od razu widać, że to mieszkanie jest jedyne w swoim rodzaju. Nigdzie nie znajdziemy takiego samego. Inne kolory, inne meble, inne rozwiązania, inne pomysły, inny gust i potrzeby lokatorów. Mają tak jak chcieli i tak jak im się podoba i to jest najważniejsze. Każdy potrzebuje czego innego do życia i szczęścia. Jednym marzy się mieszkanie jak z magazynu z pierwszej strony i ich na to stać (albo nie i wtedy jest kredyt) a drugim ich własny, oryginalny, nie do podrobirnia kawałek nieba na ziemi. Mi owe wnętrze się nie podoba a za razem jest fascynujące i jestem pod wrażeniem. W domu mamy czuć się jak w domu. Mieć swój azyl w którym możemy odpocząć i dla nich widocznie taki styl i rozwiązania są najlepsze. Możemy się czepiać że to brzydkie, to nie modne, nie funkcjonalne, kiczowate i tak bez końca ale czy wszystkim musi podobać się to samo?? Nie bo byłoby nudno i smutno. Wielkie brawa i szacunek za niestandardowe rozwiązania, oryginalne pomysły, duży wysiłek włożony w pracę 👏👏 kiedyś nie było magazynów co i jak zrobić, co do czego pasuje, czego z czym nie łączyć, co jest modne a co nie. I może nie warto mówić że chciała połączyć wiele styli na raz i nie wyszło, że chciała wiele różnych mebli i nie wyszło, że chciała wszystkie kolory świata i nie wyszło. Może właśnie wyszło idealnie tak jak ona /oni chcieli. I wszystko psuje do siebie tylko my tego nie widzimy, bo dla nas to nie ten styl, nie te meble, nie te kolory. Może dla nas wydaje się inne bo weszła moda na jednolity kolor, jednolite meble, jednolite podłogi. A tam wszystko jest inne i wydaje mi się , że oni tej inności chcieli i jeśli oni czują się tam dobrze to super 😉🙂

    Wioletta 29 stycznia 2018 o 11:42 Odpowiedz
  • Piekna kuchnia! W koncu nie szaro bialo… W takiej wlasnie bym sie czula jak w domu! Mega, brawo

    Jolanta Maria 29 stycznia 2018 o 11:47 Odpowiedz
  • Ten zlew jest super 😊 kolorowo i inaczej niż wszyscy 😊 ale też postawiłabym na wzór na kaflach, firaneczki jednolite i będzie jeszcze lepiej 😊 Pozdrawiam 😊

    Wioletta.Cz 29 stycznia 2018 o 11:49 Odpowiedz
  • Niewątpliwie ta kuchnia jest jakaś magiczna i bajkowa.Wręcz zaprasza.

    Patrycja 29 stycznia 2018 o 11:50 Odpowiedz
  • Kuchnia cudna, prawdziwe arcydzieło 🤗🤗🤗

    Natalia. 29 stycznia 2018 o 11:52 Odpowiedz
  • Rewela!! To jest wlasnie metamorfoza!!!

    Małgorzata 29 stycznia 2018 o 11:53 Odpowiedz
  • Wesoło i inaczej, tylko te zasłonki przy tym dłuższym blacie nieciekawie wyglądają

    Małgosia 29 stycznia 2018 o 12:06 Odpowiedz
  • Bardzo fajnie,moje klimaty.

    Marta 29 stycznia 2018 o 19:49 Odpowiedz
  • Dziękuję , za miłe słowa 😀 A zaslonki są tylko dlatego , że to znacznie obniżyło koszta 😉 ..w przyszłości planujemy drzwiczki ,,, ale ja już się przyzwyczaiłam wię mi się nie śpieszy 😉

    Muchita40 30 stycznia 2018 o 13:48 Odpowiedz
  • fajna kuchnia i łazienka, tak domowo <3

    brf 8 lutego 2018 o 22:47 Odpowiedz
  • Da się taniej 🙂 niecałe 6 tys. łącznie ze zrobieniem całej kuchni i łazienki. A wyszło całkiem fajnie 🙂

    rainbowy 1 kwietnia 2018 o 22:17 Odpowiedz