Jak tanio i przytulne urządzić mieszkanie – 38 metrowe mieszkanie w Toruniu

Kategorie:
03
Grudzień 2017

Miało nie być jak u cioci Kloci – tak sobie założyła Kasia urządzając swoje nowe mieszkanie. I faktycznie, żadna ciocia Klocia, by się tu raczej nie odnalazła. Zadowoleni za to mogą być zwolennicy rozwiązań za grosze, bo mieszkanie Kasi właśnie w takie obfituje.

– Ja ciągle coś robię w tym mieszkaniu. Nie wiem, to już chyba jakieś uzależnienie. Jak coś mi nie pasuje, to nie śpię po nocach, wstaję, oglądam, myślę jak to zmienić. Jak robal mnie to drąży. Ciągle coś wymyślam, przestawiam i bardzo się przy tym wyciszam – mówi Kasia. W jej przypadku więc urządzanie wnętrz ma nie tylko aspekt estetyczny, ale i terapeutyczny.

Do liczącego niespełna 38 mkw mieszkania na pierwszym piętrze nowo wybudowanego bloku w Toruniu Kasia wprowadziła się zaledwie 2 miesiące temu, razem z narzeczonym Andrzejem. Jeszcze nie do końca oswoiła się z tym miejscem, bo przez większość swojego życia mieszkała 5 minut od toruńskiej Starówki, a za oknami miała tramwaje, hałas i wielkomiejski zgiełk. – A tu, na nowo powstałym osiedlu jest cisza jak makiem zasiał. Trudno mi się jeszcze przyzwyczaić – mówi Kasia. Jest żywym potwierdzeniem teorii, że nie trzeba mieć na koncie milionów monet, by ze smakiem urządzić mieszkanie. Kasi bardziej od pieniędzy potrzeba do dostępu do OLX. Znaczna większość mebli lub bibelotów pochodzi z drugiej ręki i Kasia kupiła je, bez rujnowania sobie portfela, poprzez ten portal.

„Łączymy style, mieszamy gatunki”

Mieszkanie, choć niewielkie, ma całkiem funkcjonalnie zaplanowaną przestrzeń, którą tworzą salon połączony z kuchnią, sypialnia, przedpokój i łazienka. Wartość dodana to spory balkon, dzięki któremu nasza bohaterka nie czuje się w tym mieszkaniu jak w klatce.

Kasia edwidentnie nie boi się miksowania stylów, ale robi to umiejętnie. I odważnie. Betonowa ściana i obraz w złoconych ramach rodem z Luwru? A proszę bardzo! Prawie stuletnia komódka i nowoczesne zasłony kupione w „lumpku”? A czemu by nie? Wiekowe drewniane narty obok kanapy z IKEA. Patrzcie i uczcie się!:)

Najwięcej ciepłych słów nasza bohaterka ma dla swojej kuchni połączonej z salonem. – Jestem zadowolona z efektu, jaki mi tu wyszedł – ocenia. I zaznacza skromnie, że niewiele by się dało zdziałać gdyby nie miała takiej fantastycznej ekipy remontowej: rzetelnej, solidnej (i niepijącej!), która wszystko potrafiła zrobić. – Trudno dzisiaj o takich dobrych fachowców – zachwala Kasia. To ona była jednak mózgiem operacyjnym przedsięwzięcia. Używaną kuchnię na OLX znalazła już pół roku przed wprowadzką od jednego Niemca. Meble grzecznie czekały na swój czas w piwnicy u przyjaciół Kasi. – Jak ją wytargaliśmy z tej piwnicy to się załamałam, bo meble były brudne i wszystko mi się wydawało krzywe. Jacek, który robił remont fajnie je jednak obsadził, ja przemalowałam je na biało, dokupiłam za grosze uchwyty na Aliexpress i blat z Castoramy – opisuje Kasia. Nowa kuchnia kosztowała ją 1300 złotych. – Ktoś może powiedzieć, że 1300 złotych to sporo za używane meble, bo w tanich meblowych sieciówkach można kupić nowe i za 900 złotych, tylko co z tego, jak to badziew? – pyta retorycznie Kasia. Między lodówką a ścianą zmieściła się szafeczka ogrodowa z IKEA na wszlekie szklane klamoty.

Z bydgoskiego komisu mebli pochodzi kupiona za 230 zł komódka-Ludwik pod telewizorem, obraz na ścianie i stół, który nadawał się do totalnej renowacji z OLX. Nad owym stołem wisi dekoracja, która kojarzy nam się z…uchwytem na szable – Sama to zrobiłam. To po prostu świecznik kupiony w Jysku przybity do deski – mówi Kasia, która akurat ma niezawodny patent na oryginalne świeczniki. To…cynamon. – Świetnie udaje rdzę. Nie podobały mi się srebrn błyszczące świeczniki, a tylko takie miałam, więc pomalowałam je farbą wymieszaną z fugą. Dzięki temu farba wyszła taka grudkowata. Nim wyschła posypałam ją cynamonem i tym sposobem powstały postarzone świeczniki – opisuje Kasia.

Kącik wypoczynkowy tworzą kanapa z IKEA oraz fotel uszak, kupiony jeszcze w stanie wojennym, który odnowił tapicer, a szafeczka obok jest po pradziadkach Kasi i została przywieziona z Gdyni. Stolik to skrzynka po jabłkach z dokręconymi nóżkami, a piękny zegar nad fotelem Kasia kupiła na Allegro. Najoryginalniejszym elementem są tu niewątpliwie narty oparte o ścianę za kanapą na wypadek gdyby Kasię naszła nagle ochota na szusowanie. Bo pewnie nie wiecie, ale Toruń słynie z kapitalnych stoków narciarskich.

A tak zupełnie serio, to nie wiemy, czemu te narty tu stoją, ale co gorsze nie wie tego też Kasia  – Nie wiem, skąd mi się te narty wzięły. Musiałam gdzieś to podpatrzeć – śmieje się.

Gdy kasy na szafę brak…

…z pomocą przyjdą ci zasłony – taki patent na szafę, na którą zabrakło pieniędzy wymyśliła sobie Kasia. Zaciemniającymi zasłonami przesłoniła całą ścianę w sypialni, na której znajdował się telewizor i półki z pudłami kryjącymi ubrania i dokumenty. Proste i tanie. Niedrogie są też pozostałe elementy sypialni: mała szafeczka po pradziadkach, etażerka wytargana z piwnicy przyjaciółki, żyrandol z OLX za 150 złotych, kinkiety nad łóżkiem (OLX) i zasłony z „lumpka”. Mocnym akcentem jest tu też czarna ściana ozdobiona…drzwiczkami do szafki kupionymi w OBI.

Całkiem tanio Kasia urzędziła łazienkę, bo w sieci upolowała płytki po 40 zł za mkw – te same, które wcześniej widziała w Castoramie po 100 zł za mkw. Szafka pod umywalkę pochodzi z Leroy Merlin, a witrynka na kosmetyki z OLX.




Swoje przeszła już stojąca w przedokoju szafa, które na drugie powinna mieć Kameleon. Była już bowiem i w kolorze naturalnego drewna, i biała, i znowu w kolorze drewna. A teraz jest czarna. Kontrastującą z nią białą szafkę-siedzisko Kasia zrobiła własnoręcznie. Do niedawna też w przedpokoju na ścianie królowała szmaragdowa zieleń, ale właścicielka mieszkania źle się czuła w tym kolorze, więc przemalowała ją na czarno.

tak jest teraz :

 – Na urządzenie całego mieszkania wydałam 30 tysięcy złotych, w tym są koszty wszystkich materiałów na podłogi, płytki czy drzwi i oczywiście cała robocizna – mówi Kasia. Godziny spędzone na OLX przy wyszukiwaniu tanich niebanalnych rzeczy zaprocentowały Kasi oszczędnością w portfelu. A wy jak myślicie? Opłaciło się?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze:

  • Rewelacja :). Tą szmaragdową zieleń w przedpokoju bym dla siebie zostawiła, a resztę biorę w ciemno :). Brawo Kasia.

    Kasia KlinikaDIY 4 grudnia 2017 o 23:39 Odpowiedz
    • Nam również szmaragdowy przedpokój bardzo się podobał 🙂 czarna ściana jest jednak bardziej spójna z całym mieszkaniem Kasi.

      Julia 10 grudnia 2017 o 15:07 Odpowiedz