Jak zamieszkać na strychu czyli historia Dagmary i Witka

Kategorie:
17
Wrzesień 2017

Czasem to co piękne mamy pod własnym nosem. Dagmara i Witold poszukiwali swojego miejsca na ziemi. Początkowo zastanawiali się nad budową domu, lecz zdecydowali się na inną opcję – remont domu rodziców i zaadaptowania na cele mieszkalne strychu. Zobaczcie jak można zmienić nigdy nieużytkowany strych w prawdziwe cacko.

Pierwsze wrażenie? Ponuro. Dagmara i Witold mieli do dyspozycji część strychu z jedną ścianą szczytową. Ze schodów wchodziło się do ciemnego holu, z którym były drzwi do pomieszczenia z oknem w ścianie szczytowej. Ten pokój wydzielały ze strychu ścianki stolcowe odcinające wąskie i ciemne nieużytkowe pomieszczenie pod skosami. Jedno z nich pełniło funkcję schowka. Taki podział przestrzeni im nie odpowiadał, dlatego zupełnie samodzielnie wykonali plan remontu, a także wszystkie prace remontowe.

Bodźcem do przeprowadzenia przebudowy była potrzeba wymiany pokrycia dachu na nowe. Zdecydowano wtedy o ociepleniu połaci i adaptacji strychu. Atutem poddaszowej przestrzeni było to, że jest bardzo wysoka, dwupoziomowa – wysokość od kaletnicy to blisko 4,5 metra. Kolejnym był dwuspadowy dach. Łatwo zagospodarować znajdującą się pod nim wnętrze.

Roboty były przeprowadzone sukcesywnie, bo gospodarze wszystko wykonywali sami po pracy – począwszy od prac rozbiórkowych i wykończeniowych, po urządzanie. Zdecydowali się połączyć hol z jasnym pokojem i doświetlić go oknem połaciowym. Komórkę postanowili przerobić na garderobę. Wyremontowany został już główny pokój na poddaszu z garderobą i antresolą, ale to nie koniec prac. Drugie pomieszczenie, także pod skosem dachowym, doświetlili oknem dachowym. W ścianach szczytowych wymieniono okna na większe, a w miejscu planowanej antresoli dodano mniejsze okno. W miejscu włazu powstał świetlik.

Podczas wymiany pokrycia dachowego porządnie zadbano o izolację cieplną dachu, by nie było zbyt dużej utraty ciepła. Pomiędzy belkami ułożono 15-centymetrową wełnę mineralną, a pod nimi warstwę o grubości 5 cm oraz folię paroizolacyjną.

Następnie przyszedł czas na tak zwane prace mokre. Na części starych ścian położono nowy tynk, a w niektórych miejscach w celach dekoracyjnych odsłonięto stary mur. Najlepiej to widać w salonie, gdzie mur pruski stanowi piorunujący efekt w połączeniu z dobranymi później dodatkami wyposażenia.

Kolejnym etapem prac było odnowienie więźby- gospodarze oczyścili drewniane elementy drucianą szczotką i zaimpregnowali je. Niektóre z nich miały służyć dekoracji we wnętrzach. Na wybranych belkach zamontowano metalowy stelaż do płyt gipsowo-kartonowych, a potem płyty g-k, dzięki czemu łatwo utworzono gładkie ściany. Nowe ścianki działowe w pomieszczeniach oraz sufit pod antresolą także zbudowano z płyt gipskowo-kartonowych. Teraz wystarczyło zagruntować i pomalować nowe ściany oraz zaimpregnować części z dekoracyjną cegłą.

Później Dagmara i Witold zajęli się podłogami. Pod całym pomieszczeniem znajdował się stary drewniany strop – deskowanie do dołu, belki stropowe (24×15 cm), pomiędzy nimi plewy i deskowanie od góry. Zostały do nich dokręcone płyty OSB o grubości 25 mm, dzięki którym udało się wyrównać i usztywnić podłogę. Strop na antresoli został rozebrany do belek. Okazało się, że mają duży spadek poziomu (na 2 m około 8 cm), dlatego konieczne było wyrównanie go przy pomocy drewnianych łat i kontrłat. Do nich przymocowano płyty OSB grubości 2,5 cm. Na koniec ułożono na podłodze na antresoli wykładzinę dywanową, zaś w salonie i garderobie wygłuszono podłogę warstwą pianki podkładowej i położono panele laminowane, odporne na ścieranie, klasy AC4, o jasnym kolorze (imitacja dębu), który idealnie współgra z barwą ceglanej ściany.

Wprawdzie kacze schody, które wybrali ze względu na to, iż nie zajmują dużo miejsca, właściciele mieszkania kupili w sklepie budowlanym, ale już meble własnoręcznie wykonał Witold. I to w całkiem nowatorski, pomysłowy sposób: za stelaż łózka umieszczonego na antresoli posłużyły europalety, a konstrukcję stolików w salonie wykonano z profili metalowych, które Witold pociął, zespawał i zeszlifował, by na koniec przymocować zabezpieczone lakierobejcą blaty sosnowe.

W części salonu o powierzchni 32,7 m2 poddasze zostało otwarte aż po kalenicę. Umieszczona nad częścią pokoju ponad 9-metrowa antresola nie zamknęła optycznie przestrzeni, a usytuowanie tam sypialni bardzo spodobało się Dagmarze. Dzięki miejscu na garderobę można było zrezygnować z kupna lub budowy szaf, bo można tam z powodzeniem pomieścić wszystkie potrzebne rzeczy.

Dagmara i Witold najbardziej zadowoleni są, że pomimo tak wielu zmian pomieszczenia nadal mają duszę starego, przedwojennego domu. Wszystko to przez pozbawione tynku ściany z czerwonej cegły czy muru pruskiego oraz wyczyszczone drucianą szczotką i zaimpregnowane belki stropowe. Sami uważają, że jeśli mieliby wprowadzać nowoczesność do takich wnętrz to tylko z zachowaniem choćby nutki historii. W ich przypadku nawet stare drzwi wejściowe, pozbawione pieczołowicie przez Witolda przy pomocy odpalarki wielu warstw farby, stanowią element dekoracyjny wnętrza i przywołują stare czasy.

Jakie były największe problemy? Przede wszystkim wytyczenie płaszczyzn. Właściwie żadna belka, ściana czy część podłogi nie trzymała pionu, wszystko trzeba było od nowa poziomować, a nie było za bardzo nawet punktu odniesienia. Poza tym – jak wspomina ze śmiechem Dagmara – mąż narzekał na projektantkę wnętrz, która ciągle wymyślała nowe zadania dla niego – głównego wykonawcy. Tą projektantką była właśnie Dagmara.

Mimo wszystko jednogłośnie potwierdzają, że wyremontowanie strychu przedwojennego domu okazało się dla nich najlepszym sposobem na stworzenie klimatycznej przestrzeni dla nowej rodziny.

Kanapa IKEA; KARLSTAD, pokrycie ISUNDA szary , Fotel  IKEA EKERO

Półka IKEA; RIBBA

Podłoga; panele (dąb pastelowy z Krono)

LAMPA IKEA;  HEKTOR

Hamak; Almi Decor

Stolik zrobiony samodzielnie 

 

Białe lustro IKEA

Stare ramy kupione w sklepie ze starociami

Zdjecia Dagmara Peryt

Komentarze:

  • Sypialnia bez barierki dość ryzykowna 🙂

    Daiwd 18 września 2017 o 00:00 Odpowiedz
  • Wow! Przepiękne wnętrze! I jak widać można coś z niczego wyczarować. Sama chciałabym mieszkać w takiej przestrzeni!

    Marzena D. 20 września 2017 o 13:09 Odpowiedz