Mieszkanie na zakopiańską nutę

Kategorie:
23
Wrzesień 2017

Gwiazdą 60-metrowego mieszkania w urokliwym zakątku Zakopanego jest piękny, wielki stół. Wszystko dlatego, że Rafał, właściciel apartamentu o jakże wymownej nazwie „Wokół stołu” chciał, by jego gości czuli się tu jak w domu.

Tym samym grono mężczyzn opisanych na naszym blogu, którzy potrafią fantastycznie urządzić mieszkanie powiększa się o Rafała. Do tej pory zresztą trudno nam uwierzyć, że sam zadbał o najmniejszy detal w swoim zakopiańskim mieszkaniu tworząc jasne, spójne i zgodne z najnowszymi trendami wnętrze. Rafał jednak przyznaje, że bywa zakłopotany, gdy znajomi proszą go o pomoc w urządzaniu swoich mieszkań. – Mieszkanie w Zakopanem po prostu czułem i wiedziałem, jak ma się prezentować. Nie wiem, czy umiałbym pomóc komuś i zaaranżować wnętrze jego domu – tłumaczy Rafał.
Wszystko zaczęło się od miłości do gór. Dla wychowanego w Krynicy Górskiej Rafała życie w stolicy, gdzie pracował okazało się męczące. Kiedy tylko mógł, uciekał więc w Tatry i tu, jak nigdzie indziej, łapał oddech.

Z kopyta remont rwie

Był wrzesień, rok 2015. Rafał założył, że na najbliższe święta Bożego Narodzenia zabierze w góry całą swoją rodzinę. – Wyliczyłem jednak, że pobyt dla tylu osób w wynajętym pensjonacie będzie kosztował tyle, ile 5-letnie odsetki od kredytu hipotecznego na mieszkanie. Stwierdziłem więc, że rozsądniej będzie kupić coś swojego, zwłaszcza że gdy sam przyjeżdżałem do Zakopanego za każdym razem musiałem wynajmować gdzieś nocleg – wspomina Rafał.
60-metrowe mieszkanie było pierwszym i ostatnim, które obejrzał. Powód był prozaiczny: było to jedno z niewielu mieszkań, na które było go stać przy kredycie z wpłatą własną. Koszt: 300 tys. zł. – Jak tylko do niego wszedłem, dostrzegłem potencjał. Spodobały mi się piękne dębowe podłogi. Wtedy jednak nie miało w sobie nic z apartamentu. Typowe mieszkanie w bloku z małymi oknami – opisuje Rafał. Nim ostatecznie stał się właścicielem tego lokum, przez moment chciał zrezygnować z tego pomysłu. Wszystko przez lokalizację mieszkania: na zakopiańskiej Pardałówce. – Podzwoniłem po kilku agencjach nieruchomości i okazało się, że nikt nie chce zarządzać mieszkaniem na wynajem krótkoterminowy, które nie leży w samym centrum Zakopanego. To był mój moment zawahania, ale chciałem zaryzykować – mówi Rafał. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia dopiął wszelkich formalności związanych z kupnem mieszkania i razem z bliskimi spędził w nim już pierwszą Wigilię. – Na jakichś pożyczonych, prowizorycznych meblach, ale atmosfera była niezapomniana – uśmiecha się Rafał
Tuż po świętach remont ruszył z kopyta. I o dziwo, poszedł bardzo sprawnie, mimo dużego rozmachu. Głównie dzięki solidnej ekipie remontowej, która w lot łapała sugestię Rafała. Okazało się, że w mieszkaniu trzeba wymienić kanalizację, schody, wyburzyć ścianę między kuchnią a salonem, wstawić okna, także dachowe oraz od podstaw urządzić dwie łazienki. Zwłaszcza łazienka na parterze, która pierwotnie stanowiła plątaninę rur była prawdziwym wyzwaniem. – Łazienka to był koszmar. Nie było w niej prysznica, tylko stara umywalka, jakiś brodzik i mały taborecik. Myślałem, że nie da się jej uratować i będzie musiała zostać tylko łazienka na górze – mówi Rafał. Koleżanka ze zmysłem technicznym poratowała go pomocą i pomogła rozplanować to pomieszczenie na nowo. Ku radości Rafała udało się także zaadaptować na sypialnię nieużywany dotąd strych, dzięki czemu mieszkanko zyskało dodatkowych 8 mkw i kolejne miejsce do spania.

Wystrój zgodny z krajobrazem

Rafał chciał, żeby mieszkanie było urządzone w zgodzie z tym, co mu w duszy gra. Zależało mu też na tym, żeby jego kolorystyka nawiązywała do górskich krajobrazów. Stąd odważny zielony kolor (farba Fjord, Tikurilla) na ścianie przy stole – tak podobny do barwy zakopiańskich lasów. Na tle ciemnozielonej ściany pyszni się wspaniały stół – gwiazdor mieszkania. Kolos o wymiarach 160×70 cm z akacjowym blatem ma w sobie taki magnetyzm, że od razu chce się przy nim zasiąść i napić się dobrego grzańca. To znaczy my byśmy tak na pewno zrobiły :)
Rafał znalazł ostatni taki egzemplarz w sklepie meblowym w Krakowie w bardzo atrakcyjnej cenie (2800 zł podczas gdy regularne ceny tych stołów zaczynają się od 4 tys. zł).

Była to zresztą jedyna rzecz do całego mieszkania, którą obejrzał przed kupnem. Resztę mebli kupował bowiem…on-line .- Wiedziałem, że ten stół chce mieć. Strasznie nie lubię tych wszystkich nazw apartamentów, które w Zakopanem widuję. Zwłaszcza że często mają z apartamentami niewiele wspólnego. Ja chciałem zrobić mieszkanie, które będzie się kojarzyło moim gościom z prawdziwym domem, a ciężko o rzecz, która bardziej kojarzy się z domem niż stół – mówi Rafał, który zarabia na życie jako biolog molekularny. Reszta kuchennych mebli to Ikea, podobnie jak czarny fotel, stojący w kąciku czytelniczym.

Płytki wyłożone w przestrzeni między szafkami kuchennymi i w łazience pochodzą ze sklepu internetowego (model Caprice Provence).Szarą kanapę do salonu Rafał kupił w sklepie internetowym, stolik-pniaczek na kółkach na OLX, a wszystkie lampy stojące na Allegro. Najwięcej czasu i uwagi właściciel mieszkania poświęcił doborowi tapet (pochodzą z kilku pracowni m.in. londyńskiej Cole & Sons, do kupienia w sklepie internetowym wzorywidze.pl i) które zdobią niemal każde pomieszczenie. Wyposażenie całego mieszkania łącznie z kosztami remontu zamknęło się w kwocie 120 tys. zł.

 Gości trzeba rozpieszczać

Pierwotnie mieszkanie miało służyć wyłącznie Rafałowi i nie było kupowane z myślą o wynajmie krótkoterminowym. Taki pomysł na jego zastosowanie trochę wymusiło życie – Rafał jednak większość czasu spędzał w Warszawie, a mieszkanie w Zakopanem stało wtedy puste. Szybko jednak okazało się, że gości zainteresowanych nim na wynajem na doby, nie brakuje. Wszystko przez to, że Rafał okazał się urodzonym gospodarzem, który lubi rozpieszczać swoich gości. I zapewnia im odpowiedni standard, co rekompensuje nieco odległość od centrum Zakopanego (25 minut spacerkiem). – Po półtora roku działania zaczynam się dobrze orientować na tutejszym rynku nieruchomości. Wiem już, że nie można oferować gościom czegoś, co jest niespójne. Nie można wydawać 5 tysięcy złotych na tapety, a później oszczędzać na płynie pod prysznic. Ja nie oszczędzałem i ludzie to docenili. Teraz czasem potrafię przez dwie godziny wybierać świece zapachowe odpowiadające obecnej porze roku, bo chcę, zaoferować moim Gościom bardzo spójne doznanie i pozwolić popatrzeć na przyrodę Tatr z mojej perspektywy. Sam zresztą lubi podpowiadać swoim gościom, gdzie napić się wybornego winna śliwkowego, spróbować najlepszej kawy w województwie małopolskim lub zjeść smacznie, zdrowo i po góralsku. Nowa profesja podoba mu się tak bardzo, że od niedawna rozważa nawet ucieczkę do Zakopanego. I nieśmiało marzy o własnym pensjonacie. – Po pierwsze okazało się, że goszczenie ludzi to jest coś, co sprawia mi wielką frajdę. Po drugie, mam wrażenie, że robię to dobrze. Po trzecie, to stwarza możliwość zarobienia na życie, a jednocześnie pozwala mi być blisko tego, na czym mi najbardziej zależy. Czyli na górach 

Lampa po prawej stronie została zakupiona w http://www.oliart.pl

Fotel to Angels Wings z wełnianym pokryciem z sfmeble.pl. Tapeta w tle to Stag Print Teal marki Graduate Colletcion około 690 zł za rolkę.

Subtelna tapeta w łazience to Eco Simplicity 3668 Block Print, cena 246 złotych za rolkę

Tapeta w sypialni to Casamance Acajou nr 73340461, cena około 494 złotych za rolkę.

 

Komentarze: