Oswoić biały kolor we wnętrzu- metamorfoza mieszkania Pauliny

4 czerwca 2017 przez Julia

To naprawdę wielka sztuka tak oswoić biały kolor we wnętrzu, by zrobiło się ciepło. I nie skandynawsko. A Paulina to potrafi. Potrafi też tak wyremontować mieszkanie na wynajem, że ustawiają się do niego kolejki potencjalnych lokatorów. Trzy lata temu Paulina Kamińska znienacka została bez dachu nad głową. Wizja życia w apartamencie w Łodzi kupionym wspólnie z byłym narzeczonym rozwiała się nagle jak pył na wietrze. Walizka w ręce i 1,5 tys. złotych w kieszeni – tyle miała na nową drogę życia, już w pojedynkę.

Bezdomna mimo woli

Znajomi zaproponowali jej wynajem 24-metrowej kawalerki, w której opłacać miałaby jedynie niewielki czynsz. – Tak naprawdę zostałam wtedy postawiona pod murem. Nie miałam pieniędzy, żeby wynająć coś w lepszym standardzie. – wspomina Paulina. A standard jej nowego mieszkania był O-P-Ł-A-K-A-N-Y.

Dość wspomnieć, że poprzedni lokator był nałogowym palaczem, który wypalał dwie paczki fajek dziennie bez otwierania okien. I bez sprzątania. – Na ścianach były wielkie żółte plamy z nikotyny, a w zlewie w kuchni coś co przypominało kokon – wzdryga się Paulina. – Na początku myślałam, że wystarczy tylko pomalować ściany. Okazało się, że to nie wystarczy, bo gruba warstwa farby odpada ze ścian razem z tynkiem – opowiada Paulina, absolwentka grafiki.

To dzielna dziewczyna, dlatego postanowiła zmierzyć sie samodzielnie z remontem tego mieszkania, by mieszkać w ludzkich warunkach. Zwłaszcza że znajomi zapewniali, że mieszkania sprzedawać nie będą. Te 1,5 tysiąca złotych wystarczyło na początek na zakup farb, gładzi i innych tego typu podstawowych materiałów. – Czy wiedziałam jak się przeprowadza remonty? Nic a nic. Czasem podpytywałam sprzedawców w sklepie, jak na przykład kłaść gładź, czasem coś doczytywałam i słuchałam podpowiedzi kolegów, którzy coś tam umieli – wyjaśnia Paulina.

Już na początku remontu było jasne, że bez „niespodzianek” się nie obędzie. Okazało się bowiem, że pozbycie się ze ścian brązowych plam z nikotyny graniczy z cudem. – Ciągle przebijały się przez warstwę farby i gładzi – mówi Paulina. Smród papierosów przestał unosić się w mieszkaniu dopiero 2 miesiące po zakończonym remoncie.

Poza odświeżeniem ścian (nie dało się ich tylko pomalować,) w mieszkaniu wymieniła też podłogę, armaturę oraz drzwi wejściowe. Remont trwał blisko 3 miesiące i ostatecznie kosztował 8 tysięcy złotych. Początek mieszkania pod nowym adresem był jednak wyjątkowo słaby. – Pierwszej nocy ktoś próbował się do mnie włamać. Na szczęście miałam przy sobie Larry’ego, swojego owczarka niemieckiego – wspomina Paulina, która po dziwnym incydencie w środku nocy, postanowiła wstawić w okna kraty

Właścicielka mimo woli

Na całe szczęście ostateczny efekt remontu wynagrodził wszystkie trudy. Co ciekawe, meble do kuchni Paulina wyszperała…w Biedronce! – Kosztowały chyba około 350 złotych. Dokupiłam tylko w Castoramie nowe blaty, bo poprzednie nie pasowały – tłumaczy Paulina. Meble do sypialnio-salonu znalazła w Ikei.

Dobrym rozwiązaniem okazało się usunięcie starego PRL-owskiego okienka między kuchnią a pokojem, dzięki czemu w mieszkaniu zrobiło się jaśniej. Z tego samego powodu przy urządzaniu mieszkania Paulina postawiła na biel, która przede wszystkim miała optycznie powiększyć malutką kawalerkę. Poza tym miało być czysto, lekko i harmonijnie – tak jak Paulina się stara mieć teraz w życiu. Nie chciała zagracać sobie przestrzeni do mieszkania (w odróżnieniu od jej mamy, która ma naturę zbieracza).

Nowa lokatorka jednak niedługo cieszyła się spokojem w nowym mieszkanku. Dwa miesiące po wprowadzeniu się właściciele kawalerki oświadczyli osłupiałej Paulinie, że jednak muszą to mieszkanie sprzedać. – Dali mi prawo pierwokupu i całkiem atrakcyjną cenę jak na Łódź – ocenia Paulina. Tym samym znowu została postawiona przez życie pod murem: wzięła kredyt na 10 lat i za 70 tysięcy złotych stała się właścicielką mieszkania.

Po dwóch latach mieszkania zrobiło jej się jednak trochę w tym niewielkim lokum, stąd pomysł na wynajem. I ten krok okazał się strzałem w dziesiątkę. Gdy tylko Paulina wystawiła ogłoszenie o wynajmie, juz pierwszego dnia miała 19 osób tym zainteresowanych! Ostatecznie wynajęła je za 1200 złotych swojej imienniczce, która mieszka tam do dziś. – Za osiem lat mieszkanie będzie spłacone i zacznę na nim w końcu zarabiać – cieszy się Paulina.

Mieszkanicznik mimo woli

Śmiało może nazywać się już rentierką, bo trochę niechcący, ma już dwa mieszkania na wynajem: oprócz kawalerki, wynajmuje także mieszkanie otrzymane w spadku.

Sama wynajmuje teraz 42-metrowe mieszkanie, tylko za odstępne. Przeprowadziła w nim remont, którego koszty będzie musiał jej zwrócić następny lokator. – Ja też zapłaciłam poprzedniej lokatorce 15 tysięcy złotych za remont. To niewiele, bo mieszkania za odstępne za takie pieniądze w Łodzi to ruiny. Za te piękne trzeba zapłacić 60-80 tysięcy złotych – wyjaśnia Paulina.

Nowe mieszkanie także wyremontowała na swoją modłę, tyle że tym razem wzięła do tego ekipę. – Trochę dlatego, że przy remoncie pierwszego mieszkania nabawiłam się traumy, a trochę dlatego, że mam lęk wysokości i boję się pracować na drabinie – tłumaczy. Wynajęte mieszkanie znajduje się bowiem w starej kamienicy z typowymi dla niej wysokimi pomieszczeniami. Żeby zachować klimat, Paulina zdecydowała nie traktować gładzią ścian i pozostawić ich trochę nierówną strukturę. Poza tym generalnie odnowiła łazienkę, kuchnię, wyrównała podłogi oraz obiła kartongipsem starą ścianę z boazerii. Znowu postawiła też na wszechobecną biel. – Już znajomi marudzą, że nie uznaję wcale kolorów, nawet w ubraniach – uśmiecha się Paulina. Chociaż to nie do końca prawda: w mieszkaniu, które kupiła z byłym już narzeczonym nie bała się barw. – Łazienka na przykład była grafitowa – zdradza. Czeka teraz aż rozliczy się z ex za ich „mały biały domek, z którego nic nie wyszło” i za te pieniądze planuje kupić kawalerkę na wynajem. Jesteśmy pewni, że będzie pięknie urządzona. Nieważne, czy to w bieli, czy w kolorze.

 

 

 

 

 

Komentarze

  1. J. 4 czerwca 2017 o 22:03

    Chyba mam inna definicje ciepla. Ale podobaja mi sie drobiazgi.

  2. Ola Andrzejewska 5 czerwca 2017 o 19:41

    Extreme makeover, wspaniały tekst i uwielbiam te pluszowe dodatki!

  3. Ewelina 5 czerwca 2017 o 19:54

    Rewelacja, gratuluje odwagi i życzę dalszych sukcesów!

  4. Patrycja 5 czerwca 2017 o 19:55

    … sometimes good thing fall apart so better things can fall together.. Gratuluję mieszkania !!!!

  5. Gwen 6 czerwca 2017 o 20:07

    Wszystko ładnie pięknie jak się ma możliwość wzięcia kredytu plus otrzymuje się spadek w postaci mieszkania.
    Niewielu młodych ludzi ma taką możliwość, wśród moich znajomych może 1 osoba na 15 ma mieszkanie po kimś. A o kredycie mogą pomarzyć.
    Zwłaszcza jeśli jedzie się na śmieciówkach. Nie wspominając o braku jakichkolwiek spadków. Remonciki można sobie robić. Żadna sztuka trochę pomyśleć. Użyć najtańszych alternatyw i pod to sobie aranżować. Żadna sztuka naprawdę.

    • Karol Poznan 13 czerwca 2017 o 15:49

      Przepraszam ale irytuja mnie takie komentarze…. cala energie ktora wlozylas w pisanie tego negatywnego komentarza trzeba wlozyc w szukanie alternatywy.
      Po co od razu KUPIC mieszkanie?
      -zrob podnajem
      -szukaj okazji dla inwestorow
      -zarzadzaj mieszkaniami na wynajem
      -inwestuj w crowdfunding
      Itd.
      A jezeli poswiecisz wystarczajaco czasu na „odrobienie pracy domowej” to sie dowiesz jak zrobic od zera zdolnosc kredytowa i kupic mieszkanie jesli juz musi to byc zakup.
      Jest wiele osob bez srodkow, umowy, z rodzina na utrzymaniu i inwestuja, tylko poswiecaja swoj czas i energie na nauke a nie lamentowanie ze sie nie da.
      Pozdr
      Karol

      • Malwina 16 czerwca 2017 o 21:37

        Brawo Karol!

        • zofia 19 czerwca 2017 o 17:05

          zgadzam sie z Toba Karol.Wiekszosc Polakow tylko lubi narzekac ,jak to zle w tej Polsce .Do roboty niech sie wezma!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  6. Renata 7 czerwca 2017 o 21:39

    no cóż, jak się chce to można i jak widać można. Super metamorfoza!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Lub komentuj na Facebooku


  • RSS