Wiejsko sielskie klimaty w mieszkaniu u Agnieszki i Przemka

Kategorie:
07
Sierpień 2018

Co zrobić, gdy szczerze nie znosisz wystroju w swojej pracy? Urządzić własne metry kwadratowe w kontraście do niego. Tak jak Agnieszka, która po powrocie ze swojego ultrasterylnego gabinetu podologicznego zanurza się w wiejsko-sielskie klimaty w mieszkaniu w podpoznańskich Komornikach.

Agnieszka i jej mąż Przemek trafili tu 6 lat temu. Całe swoje wcześniejsze życie przemieszkali w Poznaniu, tak by ich syn miał swobodny dostęp do szkół i zajęć pozalekcyjnych. Dziecię im jednak w końcu dorosło, a oni poczuli się trochę zmęczeni wielkomiejskim zgiełkiem. Potrzebowali też miejsca, które będzie dla nich prawdziwym wytchnieniem po dniu przepełnionym pracą zawodową. Wybór padł na mieszkanie w zabudowie szeregowej w Komornikach oddalonych od Poznania o 12 km. – Decyzja zapadła w zasadzie wtedy, gdy mąż zobaczył, że w bezpośrednim sąsiedztwie będziemy mieć las – wspomina Agnieszka. Takim oto sposobem zatwardziałe mieszczuchy wylądowały na wsi. I bardzo im się tu spodobało☺ Wszyscy do świetlicy! Dowodem na to niech będzie właśnie wystrój ich mieszkania. – Taki „wsiowy” – śmieje się Agnieszka. – Ma być ciepło i klimatycznie. Ja już jestem babcią, mam 15-miesięcznego wnuka Rysia, więc po drodze mi też z serwetkami, koronkami i różnymi babcinymi dodatkami – wyjaśnia Agnieszka. Mieszkanie było w stanie deweloperskim, więc właścicielom została tylko „wykończeniówka”. Na szczęście mieli w zanadrzu sprawną ekipę remontową, która szybko i bez przykrych niespodzianek uwinęła się z wszelkimi pracami. Choć nie obyło się bez wyzwań tak zupełnie: trzeba było się bowiem jakoś dostać na sobie …mkw poddasze. – A na schody nie mieliśmy za dużo miejsca, tym bardziej że nie chciałam zabierać przestrzeni na nie z salonu i poddasza – tłumaczy Agnieszka. Dobrym rozwiązaniem okazały się schody młynarskie kacze, trzeba było tylko przy ich montażu przesunąć nieco do ściany właz na poddasze.

Sercem domu jest tu kuchnia połączona z salonem, zwana pieszczotliwie przez Agnieszkę „świetlicą”. Cały parter (około 75 mkw), czyli świetlicę właśnie, korytarz, sypialnię gospodarzy i dodatkowy pokój, w którym czasem śpi pan domu, pomalowano farbą „Antyczny marmur” z Duluxa. Agnieszce marzyła się też podłoga z sosnowych desek pomalowanych na biało. Zreflektowała się jednak, gdy były już zrobione wylewki i musiała się zadowolić jasnymi panelami kupionymi w Komforcie. Wiejski klimat tworzy tu przede wszystkim kuchnia, pozbawiona górnych szafek, bo Agnieszka lubi mieć wszystko jest pod ręką. – Marzyła mi się kuchnia ze starej cegły rozbiórkowej, ale kolega, który piaskuje takie cegły przestrzegł mnie, że może trafić się cegła nieznanego pochodzenia, na przykład ze starej stodoły. Będzie wyglądać pięknie, ale w domu może śmierdzieć – mówi Agnieszka. Zdecydowała się więc na kuchnię zbudowaną na konstrukcji nidy i gipsu, którą obudowali licówkami wiernie imitującymi cegłę.

   

Zamiast drzwiczek zawisły tu zasłonki uszyte z…zasłony prysznicowej z IKEA☺ – Są bardzo praktyczne. Jest świetna struktura materiału i łatwo go wyczyścić – mówi Agnieszka. Półki nad zabudową wykonali ze starych kuchennych blatów odratowanych jeszcze z poprzedniego mieszkania.

Na kuchennym blacie pyszni się wspaniała czerwona szafka na napoje w amerykańskim stylu znaleziona w TK Maxxxe. – Pojechaliśmy z synem po prezent dla mnie na 40. urodziny. Miała być ładna sukienka, ale jak zobaczyłam tę szafkę to przepadłam i musiałam ją mieć. Trzymam w niej między innymi przyprawy i kubek z zapałkami – mówi Agnieszka. Z tamtych zakupów wyszła nie tylko z ową szafką pod pachą, ale i czerwonym dystrybutorem paliwa, w którym przechowuje płyty CD. – Nie lubię czerwonych ubrań dla siebie, ale bardzo lubię czerwień w dodatkach do domu, dzięki którym jest przytulniej – ocenia. Z tego też powodu kupiła też w sieci czerwone retro-radio.

Okap nad kuchenką to Amica, pomalowana farbami Annie Sloan, a wiklinowe lampy w kuchni pochodzą z IKEA.

Meble to zbieranina zgromadzona na przestrzeni lat. Dominują meble sosnowe, które Agnieszka sama malowała farbami kredowymi Annie Sloan. Beżowe kanapy-trójki właściciele zakupili w Agata Meble, tak jak czerwony fotel.

Kredens pod schodami został znaleziony na Allegro, a trzy krzesła przy stole Agnieszka znalazła na pchlim targu w Czaczu – prawdziwym raju dla amatorów rzeczy z duszą.

Stamtąd przywieźli też szafę do sypialni i konsolkę, nad którą Agnieszka zawiesiła lustro w różyczki z TK Maxxxa.

Super klimat, zwłaszcza jesienią nadaje mieszkaniu urokliwy kominek, który wygląda jakby go wykonał najprawdziwszy zdun z dziada pradziada. Choć tak naprawdę gospodarze kupili go w Leroy Merlin☺ Problem z nim był nielekki, bo ważył skubaniec dobre 260 kilo, ale dzięki męskiej współpracy udało się go wtaszczyć na piętro. – Dom jest dobrze zaizolowany, tak że praktycznie jesienią i zimą rzadko włączamy ogrzewanie. Ciepło kominka wystarcza – zapewnia Agnieszka. Biały stolik nieopodal kominka to pamiątka po babci Agnieszki, a serwetka na nim pochodzi z lumpeksu.

12-metrowa sypialnia gospodarzy utrzymana jest w tym samym klimacie co reszta mieszkania. Duże łóżko Agnieszka i Przemek znaleźli w IKEA, a wspomniana szafa i komody w Czaczu.

Poddasze czeka jeszcze na konkretne zagospodarowanie. Na razie nocuje tam syn Agnieszki z rodziną, gdy wpadną w odwiedziny. – Marzy nam się jeszcze domek skrojony na naszą miarę. Może kiedyś sprzedamy działkę rekreacyjną, to mieszkanie i zdecydujemy się na budowę? – zastanawia się Agnieszka. Coś czujemy, że przy okazji spełniania tego marzenia, będą częstymi gośćmi w Czaczu.

Komentarze: