Dom prawdziwej szczęściary czyli 120mkw Anny i Bartka

Kategorie:
28
Sierpień 2018

Całkiem poważnie podejrzewamy, że Ania jest w czepku urodzona. A jeśli nawet nie, to na pewno ma zapisane w gwiazdach jakieś specjalne względy. Bo jak wytłumaczyć fakt, że gdy tylko wymarzy się jej jakiś detal do domu to bam! Pracownik firmy kamieniarskiej wycenia jej blat z granitu do kuchni 40 procent taniej. A potem znowu bam! I w jej salonie ląduje kanapa warta 15 tysięcy złotych, za którą Ania płaci jedną trzecią ceny. Jesteście ciekawi, jak wygląda dom takiej szczęściary?
Ania i jej mąż Bartek to nie tylko szczęściarze, ale też specjaliści od błyskawicznych decyzji. O tym, że chcą razem iść przez życie zdecydowali równie szybko, co o kupnie połowy bliźniaka w warszawskim Wawerze. Żadne z nich nie planowało wcześniej tak poważnych kroków jak budowa domu, toteż skarpetki wypchanej oszczędnościami nie mieli. Niestety. – Bylibyśmy skazani na ziemię w nieciekawej okolicy, a tak nie chcieliśmy. I tak w niedzielę jeszcze rozglądaliśmy się za działką budowlaną, w poniedziałek zdecydowaliśmy o kupnie gotowego domu, a w środę już wiedzieliśmy, gdzie chcemy mieszkać – uśmiecha się Ania.
I gwiazdy znowu im sprzyjały, bo wpadł im w oko 120-metrowy bliźniak w okazyjnej, jak na stolicę, cenie: 480 tys. zł. – A za domy w tym miejscu o podobnym metrażu trzeba normalnie zapłacić około 600 tys. zł – wyjaśnia Ania. Żeby nie wszystko było tak w tęczowych barwach (bo nikt w to nie uwierzy) dodamy, że dom miał jednak pewne braki: głównie brak utwardzonej drogi dojazdowej i kanalizacji. Ani i Bartka jednak to wcale nie odstraszyło i w marcu zeszłego roku odebrali klucze do wspólnego adresu.
Parter domu stanowi baaardzo przestronny salon (ma aż 30 mkw) kuchnia połączona z jadalnią, pomieszczenie gospodarcze, w którym znajduje się piec i wszelkie filtry potrzebne do uzdatniania wody oraz mała toaleta. Na piętrze znajduje się sypialnia gospodarzy, pokoik 10-miesięcznej Mai, łazienka i pokój gościnny, który czasem służy za gabinet Bartkowi, prowadzącemu własną drukarnię.

Piórka szczęście

Nie przesadzimy chyba mówiąc, że kuchnia była tym pomieszczeniem, które „urodziło” pozostałe wnętrza. Ania znalazła w sieci zdjęcie czarnej kuchni łączonej z drewnem w naturalnym kolorze i wiedziała, że ich będzie utrzymana w podobnym stylu. Naszym skromnym zdaniem wyszło o niebo lepiej, ale i musiało tak wyjść biorąc pod uwagę fakt, że Ania pracuje w branży meblarskiej i widziała już w swoim życiu tysiące projektów. Znaleźć wykonawcę kuchni wcale nie było już tak łatwo, bo studia kuchenne w Warszawie życzyły sobie za swoją pracę i realizację wizji Ani horrendalne stawki. Inaczej było w Radomiu, gdzie udało się w końcu znaleźć wykonawcę, o połowę tańszego. – Tam też pan nam doradził, by szafki otwierały się od dołu, dzięki czemu będą łatwiejsze w utrzymaniu w czystości – opowiada Ania. Teraz na podstawie czystości szafek można określić, czy ma akurat gości w domu, czy nie ☺ – Jak ktoś nie zna sposobu otwarcia tych szafek, to próbuje w sposób tradycyjny i wtedy rzeczywiście, musiałabym czyścić meble chyba co 15 minut. Jak jesteśmy sami w domu to raz w tygodniu zupełnie wystarczy – wyjaśnia Ania.

gres w kuchni – village soft grey z Castoramy

Na ścianie mozaika marmurowa z mozaikiswiata

Wspomniany wcześniej blat kuchenny to dla niej trochę prezent od losu. – Wiedzieliśmy, że to droga inwestycja, dlatego początkowo chcieliśmy zamontować blat z mdf-u w okleinie imitującej granit. Tymczasem w firmie kamieniarskiej pracownik się pomylił i wycenił nam taki blat o 40 procent taniej. Właściciel chcąc być wobec nas w porządku sprzedał nam go w niższej cenie – cieszy się Ania.
Mimo że generalnie nie boi się szybkiego podejmowania ważnych decyzji, to jednak długo potrafi czekać na coś, co wpadnie w jej oko. Tak było z narożnikiem marki Sits o solidnych wymiarach 3 x 4 m. Oboje z Bartkiem lubią jak w kanapę się miękko wpada siedząc i wiedzieli, że ten model lub żaden. Cena: około 15 tysięcy zł zachęcała Anię do poszukiwań na OLX. I tak Ania szukała i szukała, aż doszukała się ogłoszenia o sprzedaży narożnika, z którego właściciele korzystali zaledwie 3 miesiące. Cena: 5 tys. zł. – Pani sprzedawała go, bo miała uczulenie na pierze. Warunek był taki, że musieliśmy go już na drugi dzień odebrać. Zdecydowaliśmy się nawet bez oglądania – mówi Ania. Teraz narożnik, z racji gabarytów, zajmuje centralne miejsce w salonie.

Narożnik Sis model heaven

 

Tapeta wieńczy dzieło

Ale nie jest tu jedyną gwiazdą. Silną konkurencję ma w tapetach, których w domu Ani i Bartka nie brakuje. I znów, trochę zdecydował o tym zmysł ekonomiczny gospodarzy. – Położenie gładzi w całym domu fachowcy w Warszawie wyceniali nam na 25-30 tysięcy złotych. Ściany były jednak na tyle gładkie, że uznaliśmy tapetę za dobre rozwiązanie – mówi Ania, która lubi we wnętrzach takie mocniejsze akcenty jak ściana z tapetą w monsterę.

lampy nad stołem to Nap marki Gras

Dla równowagi tapeta na sąsiedniej klatce schodowej jest już stonowana.

Trzy rodzaje tapet sprytnie zdobią też główną ścianę w salonie. Dzieło wieńczy, wklejona na klej Mamut, robiona na zamówienie taśma z mosiądzu z firmy polbrass. Tapeta po prawej to wzór marrakesh z wonder wall studio.

Zasłony, sprawiające wrażenie ciężkich i aksamitnych, to w rzeczywistości najtańsza mikrofaza znaleziona na Allegro, w cenie 8 zł za mb ☺ – Do niedawna nie byliśmy wcale odsłonięci od sąsiadów, więc te zasłony to miało być chwilowe rozwiązanie. Dlatego też zaszalałam z kolorem – tłumaczy Ania.

Złoto i ciemne barwy dominują też w sypialni gospodarzy. – Dobrze czuję się w ciemnych wnętrzach – podkreśla Ania.

tapeta – ferm living lines

kinkiety – candenlux copenhagen

lampa z vitacopenhagen

Łazienka jest nieco jaśniejsza, ale wcale nie odbiega klimatem od reszty pomieszczeń w domu. Nasze serce skradła tu zwłaszcza podłoga, która do złudzenia przypomina solidną, drewnianą powierzchnię. – To zasługa fugi między płytkami. Fachowiec, który je układał polecił nam taki kolor, a ja sama bym go za Chiny Ludowe nie wybrała. Miał jednak rację, bo fuga fajnie się stopiła z płytkami i uzyskaliśmy tym samym efekt drewnianej podłogi – cieszy się Ania.

A skoro już przy temacie drewna jesteśmy, to jak zauważyliście, całkiem go sporo w domu Ani. – Postawiliśmy na dąb. Wiem, że ludzie wybierają różne gatunki drewna, ale my chcieliśmy mieć w całym domu ten sam kolor – wyjaśnia Ania. Dębowe są więc i szafki w kuchni, i schody, a na podłodze w salonie leży deska warstwowa dębowa pokryta olejowoskiem, niebarwiona. Patrząc na wnętrze domu Ani trudno uwierzyć, że w poprzednim mieszkaniu z trudem uhodowała dwa kwiatki („Chyba jakaś żyła wodna tam przebiegała”), bo teraz ma ich około 50, a kolekcja stale się powiększa. I Ania zarzeka się, że podlewanie tego buszu zajmuje jej nie więcej niż 10 minut dziennie. Wierzymy, pod warunkiem, że robi to wężem strażackim. Jak na specjalistkę od błyskawicznych rozwiązań przystało ☺

Ani  profil na instagramie: https://www.instagram.com/ann.living/?hl=en

Komentarze:

  • Witam piękny dom gratulacje….wszystko w moim stylu a chcialabym dopytac o kuchnie:
    Z czego są fronty szafek zrobione i jaki to dokladnie kolor?
    Czy otwieranie szuflad jest od dolu i czy jest to wygodne?
    Czarne fronty szafek z jakiego są materialu i czy dobre są w utrzymaniu?
    I czy mozna dostac namiary na wykonawcę kuchni:)
    Pozdrawiam

    Asia 28 sierpnia 2018 o 21:19 Odpowiedz