20 metrów kwadratowych Igi, czyli jak ogarnąć całą chatę za 5 tys. zł

Kategorie:
21
Sierpień 2018

Co można na 20 metrach kwadratowych? Można na przykład dostać klaustrofobii. No chyba że jest się Igą to można jeszcze te metry zmienić tak, że wcale klaustrofobicznie nie jest. Wręcz przeciwnie: jest jasno, nowocześnie i przytulnie. A wszystko to w wyjątkowo ekonomicznym wydaniu.

Mieszkanie na 4. piętrze bloku na warszawskiej Pradze Południe kupili rodzice Igi dobre kilkanaście lat temu, jako inwestycję na przyszłość. Przez jakiś czas kawalerka była wynajmowana lokatorom, aż zadomowiła się w nim Iga. Miało być tylko na chwilę, ale chwila przeciagnęła się na 13 lat ☺(„Z przerwami!” – zastrzega nasza bohaterka).
Osiem lat temu w mieszkaniu został przeprowadzony remont, ale od tego czasu moda zmieniła się już tysiąc razy i Iga nie była zadowolona z tego, jak mieszkanie się prezentuje. Sprawę komplikowało jednak poczucie tymczasowości – Iga wiedziała, że nie będzie tu mieszkać do końca życia i zwyczajnie szkoda było jej inwestować swoje ciężko zarobione pieniądze w mieszkanie, które zaraz i tak sprzeda lub wynajmie. – Tak konkretnie przestało mi się w tym mieszkaniu podobać ze 4 lata temu. Nie ciągnęło mnie jednak do przeróbek i metamorfoz, dopóki nie dołączyłam do jednej z grup wnętrzarskich na Facebooku. Zauważyłam, że ludzie potrafią zrobić coś z niczego i niewielkim nakładem pracy i kosztów osiągnąć superefekt. I zachciało mi się zmian – mówi Iga. Trochę dopomogła jej w tym też suczka Gala, która jeszcze jako mały psiak wyrządziła w mieszkaniu szkody nie do naprawienia. Nie zostawało nic innego jak zakasać rękawy i dokonać metamorfozy.

Nie tak bardzo nowocześnie

Iga założyła sobie przemianę swojego mieszkania jak najtańszym kosztem, ale tak by miało to jednak ręce i nogi. Większe przeróbki zaczęły się w zeszłym roku. Iga była właśnie w trakcie zmiany pracy (zamieniała bank na firmę leasingową) i miała przed sobą całe 3 tygodnie wolnego. Postanowiła je dobrze spożytkować.

Remont miał objąć wymianę paneli w pokoju dziennym i kuchni, wymianę płytek na podłodze w łazience, wymianę brodzika i wykonanie niewielkiej wylewki na podłodze w kuchni. – Niby banał, ale remont nie był taki prosty, jak się wydaje. Najlepiej świadczy o tym fakt, że miałam do niego aż trzech fachowców – stwierdza kwaśno Iga.
Wszystko dlatego, że pierwszy „fachowiec” jeszcze nie zabrał się porządnie do pracy, a już zaczął ją olewać. Drugi „fachowiec” z polecenia kompletnie zdemontował Idze łazienkę. I zniknął☺ – Była chwila załamki, ale całą operację uratował mój brat cioteczny, który na codzień zajmuje się poważniejszymi remontami. Razem ze swoim współpracownikiem ogarnęli ten bałagan – mówi Iga. Jej zostały sprawy „kosmetyczne”, czyli malowanie ścian, sufitów, płytek w łazience, malowanie mebli i dobór dodatków.
I poradziła sobie z tym doskonale. I tak ściany w salonie pokryte są farbą Light Grey z Beckersaa ścianę za kanapą gospodyni pokryła tapetą imitującą cegiełki (dostępne w Castoramie, ok. 50 zł).

Rozkładana kanapa pochodzi z Abra Meble (ok. 1300 zł), a poduchy z IKEA (w drobne kwiaty) i Pepco (miętowe koronki). Rozkładany stół i komoda to także IKEA, a krzesła Iga dokupiła na Allegro.

Półeczki nad kanapą też są z IKEA, kupione już wiele lat temu. Stoi na nich m.in aparat analogowy, pamiątka po nieżyjącym już wujku Igi, który w dzieciństwie zdradzał jej podstawy fotografii

a także anioł namalowany dla jej pradziadka na tekturze przez żołnierza jeszcze z czasów I wojny światowej.

– W ramce wisi zaś koronka wydziergana przez moją babcię, która fajnie zgrywa się z motywem na poduszkach z Pepco.

Na pierwszy rzut oka w mieszkaniu jest nowocześnie, ale lubię przełamać taki klimat wiekowymi bibelotami – mówi Iga.


Lepiej późno niż później

Z tego powodu podjęła się renowacji miętowej komody – tej, która od razu rzuca się w oczy. Iga wyhaczyła ją na OLX za 250 zł już z przesyłką. Odnawiała ją farbą Tikkurilla Everal Mat. To były jej pierwsze kroki w odnawianiu mebli i od razu pełen sukces – na grupie poświęconej odnowie mebli wygrała tym meblem konkurs na najlepszą metamorfozę miesiąca. – Okazało się, że jest to banalne i nabrałam ochoty na więcej – przyznaje Iga.

Świetnie wyszła jej też szafa – to stary Komandor. Iga przemalowała ją na biało i dodała jej na boku sztukaterię, czyli kilka listewek sklejonych w prostokąt doklejonych klejem do drewna. U góry szafy dodane są też doklejone listwy przysufitowe.

Kapitalnie wyszedł także parapet, oklejony okleiną znalezioną w Castoramie, na którym stanęła dopasowana wzorem doniczka z Biedronki. Teraz na renowację czeka jeszcze jedna komódka kupiona na OLX za 350 zł.

W remoncie „dostało” się także kuchni, konkretnie szafkom. I to białą farbą (także Tikurilla). Pani domu zdążyła też już wymienić w nich część uchwytów, reszta czeka na swoją kolej. Iga musi dopieścić tu detale, bo kuchnia to reprezentacyjna część jej kawalerki – pełni także rolę korytarza☺. – No tak, zaraz po wejściu do mojego mieszkania wpada się na lodówkę – uśmiecha się Iga.

Jakiś czas temu rozważała zakup od wspólnoty miejsca po dawnym szybie windy, co dałoby więcej metrów w kuchni, ale doszła do wniosku, że zupełnie jej się to nie kalkuluje.

W kuchni ostatecznie wymieniła sprzęt AGD, a za uszytą własnoręcznie zasłonką schowała miejsce na licznik. Na tanich jak barszcz półkach z IKEA (ok. 15 zł za sztukę) Iga postawiła kuchenne szpargały, w tym talerze z English Home. Lampa w pokoju dziennym to IKEA za 50 zł, a ta w kuchni została kupiona na wyprzedaży w Leroy Merlin za 30 zł.

Zmiany nie ominęły też łazienki, gdzie Iga przemalowała kafelki na ścianie (podkład i farba z Fluggera,”Nie pamietam koloru”) wymieniła kabinę prysznicową i dokupiła dwie szafki na szpargały – w tym jedną na buty, która doskonale nadaje się tu na schowek (Allegro, ok. 100 zł). Czarne lustro to już IKEA, dywanik H&M Home, a skrzyneczka na kosmetyki pochodzi z Pepco (jeszcze są dostępne!).

– Uwzględniając koszty wymiany sprzętu AGD, to na cały remont nie wydałam więcej niż 5 tysięcy złotych. I tak po prawdzie, dopiero jak zrobiłam ten remont, to zaczęłam się tu czuć jak u siebie – mówi Iga. Jak to mówią: lepiej po 13 latach, niż wcale☺

Komentarze: