Na salonach u Królów – metamorfoza mieszkania w kamienicy

Kategorie:
31
Lipiec 2018

Wystarczy rzut oka na mieszkanie Asi Król, by wiedzieć, że mieszka tu ktoś, kto się po prostu ZNA. Na wnętrzach, na trendach, na architekturze i, hurra hurra, na ekonomicznych rozwiązaniach. Też się zna. Chodźcie więc zobaczyć, jak mieszka zawodowa architektka zakochana w stylowych meblach i drzwiach w nieoklepanych kolorach. Nie będziecie żałować.
Patrząc na zdjęcia mieszkania Joanny podejrzewałyśmy, że należy ono do kogoś, kto wie na temat designu trochę więcej niż przeciętny zjadacz chleba. Nie zdziwiła nas więc totalnie informacja, że Asia to licencjonowany architekt i magister wzornictwa przemysłowego po wrocławskim ASP, ale zaznaczamy, że to zwykły zbieg okoliczności i nadal jesteśmy wierne zasadzie, by pokazywać mieszkania amatorów. Dla Joasi z przyjemnością robimy wyjątek, bo jest co pokazywać.

Vintage w duszy gra

Nasza bohaterka swoje okazałe – 89 – metrowe – mieszkanie kupiła ponad rok temu. O tym, że adresem na stałe ma być kamienica Joanna wiedziała od zawsze, bo sama dorastała w takich murach. – Jako 4-latka miałam swój 20-metrowy pokój, więc jestem przyzwyczajona do przestrzeni, do wysokich sufitów i niższych temperatur w pomieszczeniach – stwierdza Asia. Wyobraźcie sobie teraz, jakie katusze przechodziła, gdy na studiach przyszło jej zamieszkać w o połowę mniejszym pokoiku w bloku. Od tamtej pory do momentu zakupu mieszkania w stuletniej kamienicy w Legnicy przeprowadzała się dziewięć razy. Razem z mężem,…., doskonale więc wiedziała, jakie kryteria ma spełniać ich nowe mieszkanie.
A było ich niemało: – Miało być w kamienicy oczywiście i mieć wysokie sufity. Uparliśmy się też na pierwsze piętro, dobrą lokalizację, choćby malusi balkon i jakąś piwnicę – wymienia Asia, a to tylko niektóre z warunków. Poszukiwania wymarzonego lokum trwały rok, aż w końcu szczęście się do nich uśmiechnęło. Znajoma agentka nieruchomości opisała Asi mieszkanie, które lada moment miała wystawić na sprzedaż. Pozwoliła jej obejrzeć je nim trafi na rynek. I Aśka przepadła. Mieszkanie urzekało bogatymi sztukateriami, oryginalnymi poniemieckimi drzwiami i starymi, stylowymi piecami, świetnie zachowanymi. Spełniało także ich pozostałe wymogi. Cena: 305 tys. zł. – Czy to okazja jak na Legnicę? Raczej nie. Metr kwadratowy kosztował nas 3,5 tys. zł, podczas gdy za 3 tys. spokojnie można było coś znaleźć. Ale mieszkanie było w bardzo dobrym stanie technicznym i nie wymagało szczególnych nakładów pracy – tłumaczy Asia.

Rzeczywiście, poprzedni właściciele przeprowadzili tu generalny remont, a przemieszkali tylko 6 lat. Wymienili w tym czasie instalacje wodno-kanalizacyjną i gazową, okna i podłogi. Nowi właściciele zdecydowali się tylko na wycyklinowanie i zaolejowanie podłóg. – Taka podłoga jest bardziej wymagająca w utrzymaniu czystości, ale jest bardzo przyjemna w dotyku – mówi Joanna. Spektakularną metamorfozę przeszła za to cała łazienka, wcześniej utrzymana w beżach i brązach – jak zresztą całe mieszkanie. A Joannie grają w duszy klimaty eklektyczne, z przewagą vintage…
I eklektycznie, i ekonomicznie

I tak jest w łazience, do której prowadzą piękne niebieskie drzwi (pomalowane przez Asię farbą mineralną Fleur, kolor „Copenhagen blue” z domieszką „Pink rococco”).

Oboje z mężem nie lubią standardowych płytek, więc długo głowili się, co położyć na ścianach i podłodze.

Wybór padł na płytki cementowe Arctima (kupione na DOM RUSTYKALNY). Na dwóch ścianach Asia osobiście położyła masę dekoracyjną imitującą beton firmy Jeger, i zabezpieczyła impregnatem do ścian z efektem wosku. Ścianę przy wannie przykryło zaś szkło lacobel w kolorze białym.

Szafkę podumywalkę Joanna znalazła na OLX i przemalowała (farba Fleur „Miami milk”), podobnie obeszła się z wiszącą szafką na przybory toaletowe, która była kiedyś szafką z zegarem. Asia dostała ją od przyjaciółki i wzięła na swój warsztat: wyczyściła, dorobiła półki, środek przemalowała na czarno, a całość zaolejowała. Wyszło cudnie. Tak jak zresztą wanna obudowana starymi deskami (kupionymi na regalia.eu). Lustro i lampa wisząca pochodzą z westwing.com, a betonowe lampki z Loft Light. Bateria umywalkowa, deszczownica i częściowo bidetka w kolorze czarnym zamawiane były na Allegro i Aliexpress.

Nas jednak na kolana rzuciła przemiana kuchni. Asia i … nie chcieli w nią inwestować, bo nie wiedzieli, czy odpowiada im jej kształt.

Postanowili więc przerobić to, co było. Dolne szafki przemalowali na czarno (farba V33 „Renowacja kuchni” w kolorze czarnym), a górne zastąpili wykonanymi własnoręcznie szafkami ze sklejki liściastej 18 mm, kupionej w Leroy Merlin. W sklepie docięli je na wymiar, a gospodarze je przeszlifowali i zabezpieczyli olejem. Tak samo zrobili z zabudową po lewej stronie, w której kryje się lodówka, pralka, mikrofala i piec gazowy.

Klamki w drzwiach na sklejce pochodzą z rustykalnych uchwytów, a mozaika w przestrzeni międzyszafkowej to Porcelanosa. – Ta przeróbka to była bardzo dobra decyzja, bo teraz już wiem, że niewygodnie się gotuje przy takim długim ciągu roboczym – mówi Asia.

Kącik wypoczynkowy tworzą dwie sofy i stolik kawowy. Sofy z Sofa Company to był ryzykowany zakup, bo Asia i nie widzieli ich na żywo, a trzeba było na nie czekać 3 miesiące.- Całe szczęście sofy okazały się bardzo dobrze zaprojektowane, a tkaniny przepiękne (petrol i plum) – cieszy się Asia.

Stolik kawowy jest z IKEA. Ściana w kąciku wypoczynkowym pokryta jest głęboko granatową farbą lateksową z mieszalnika.
W strefie jadalnianej stanął stół kupiony na OLX za 120 zł, ze świetnym systemem rozkładania, oryginalny skoczek, ławeczka znaleziona na Yestersen i dwa krzesełka Stokke.

Nowi gospodarze zmienili też punkty świetlne, doświetlające wydzielone strefy (lampy nad stołem to betonowe lampy wrocławskiej firmy Loft Light, model Febe łączony z Febe volcano na kablach w lnianym oplocie, a nad stolikiem kawowym zawisł…)

 


Księżniczka w dobrym stylu

W sypialni gospodarzy króluje IKEA – stamtąd pochodzi szafa Pax, drewniana komoda i duże łóżko (choć nikt nie wierzy, że to IKEA).

Biały sekretarzyk Asia wygrzebała na OLX i służy jej jako toaletka. – Kiedyś uważałam, że jak kupować meble, to oryginalne i dobrze zachowane. Potem się z tego trochę wyleczyłam i dzisiaj uważam, że jeśli coś fajnie wygląda, to co z tego, że w środku jest płyta wiórowa? – mówi.

Nam też to absolutnie nie przeszkadza☺ Fotel służący idealnie do karmienia dwumiesięcznego Tymka Asia znalazła na franzo.pl.

Prawdziwą ozdobą pokoju (oczywiście oprócz przepięknego pieca, który pełni tu tylko funkcję dekoracyjną) jest żyrandol z koralików. Mozolna robota, która zajęła Asi kilka wieczorów, ale wysiłki się opłaciły. I to dosłownie, bo tym sposobem oszczędziła kilkaset złotych. – Nie wyszło co prawda tak całkiem tanio, bo około 600 złotych za materiały z przesyłką, ale takie lampy kosztują i ponad tysiąc złotych – cieszy się Joanna.


Najwięcej metrów kwadratowych przypadło w domu 4-letniej Tosi – właścicielce pokoju, którego nie powstydziłaby się żadna szanująca się księżniczka. I to taka obdarzona dobrym smakiem. No ale w końcu nazwisko zobowiązuje ☺.

Wszystko tu jest stylowe: od wiekowego łóżka znalezionego na OLX przez różowy baldachim (….)po kryształowy żyrandol (….). Jak się jeszcze człowiek napatrzy na bogate sztukaterie i ciemne, solidne zasłony to odruchowo się tu gdzieś korony szuka☺

A tak zupełnie poważnie to część mebli ma rodowód nie królewski, a z odzysku, jak czarna szafka przy łóżku, biurko loftowe i krzesełko. Dwie szafki na książki były poprzednio za to szafkami kuchennymi. Asia dokupiła do nich tylko nóżki na Allegro i przemalowała je na fioletowo. Ale ani mama, ani córka czerni się w tym pomieszczeniu nie boją. – Bardzo nie lubię stereotypów, nie chciałam jej też tak stereotypowo wychowywać, że różowy, że księżniczki.

Lubi bawić się dinozaurami i koparkami, nosząc przy tym różowe spódniczki. Nie chciałam jej zabierać całkiem różu, bo lubi go jak każda mała dziewczynka, ale chciałam, żeby było tu ze smakiem. W końcu dobry gust kształtuje się od małego – stwierdza Asia.

I wie co mówi, bo sama jest „wnętrzarsko” genetycznie skażona przez swoją mamę i babcię. Zawsze jak wracała z kolonii wchodziła do przemeblowanego pokoju. – To miało na mnie taki wpływ, że szybko nudzę się wnętrzami i mam potrzebę zmian – ocenia. No cóż, my nie będziemy z tego powodu narzekać☺

Komentarze:

  • Bardzo fajne mieszkanie, moje klimaty😁 mam pytanko odnośnie far fleur, czy używała Pani podkładu lub wosku/ lakieru ?

    Karolina 11 sierpnia 2018 o 14:21 Odpowiedz