DIY: Boazeria angielska za 150 zł

Kategorie:
01
Luty 2018

To chyba jeden ze sprytniejszych patentów DIY, jaki mamy przyjemność zaprezentować Wam na blogu. Zdradza go nam Magda Woźny – to już nasza specjalistka od tanich rozwiązań. Bo umówmy się, jak ktoś wybudował dom ( link do artykułu)  za 100 tysięcy złotych, to ścianę w stylu boazerii angielskiej za niespełna 150 zł też wymyśli.

– Chciałabym, żeby ludzie przestali myśleć, że wszystko co robi się w domu, musi kosztować sporo pieniędzy. Trzeba mieć tylko głowę na karku, trochę pokombinować i wszystko da się zrobić tańszym kosztem – przekonuje Magda.

Wie, co mówi. Na boazerię angielską, która dodaje elegancji każdemu wnętrzu, zdecydowała się w pokojach dzieci oraz w salonie. W jednym pomieszczeniu razem z mężem Dawidem uwinęli się ze ścianami w półtorej godziny. Tak, tak. Tylko tyle trzeba.

Bez zbędnej gadaniny. Wszystko, co musicie mieć, żeby stworzyć sobie takie ściany to:

– deseczki o różnych wymiarach.

– klej montażowy Mamut (w boazerii Magdy i Dawida nie ma ani pół wkręta lub gwoździa),

– poziomica i metrówka,

– biała farba do ścian dowolnej firmy.

Zdjęcia świetnie ilustrują, jak prosta jest to operacja. Robienie boazerii zaczynamy od przyklejenia metrowych deseczek – u Magdy mają 4 cm szerokości i 2 cm głębokości. Magda i Dawid przykleili je w 40 cm odstępach.

Boazeria może oczywiście biegnąć od samej podłogi, choć u naszych pomysłodawców zaczyna się od listwy przypodłogowej o szerokości 10 cm i głębokości 2,5 cm.

Nad przyklejonymi już do ściany pionowymi deseczkami, mocujemy szeroką deskę (10 cm szer., 2 cm gł.).- Jeśli uda się kupić taką na całą szerokość ściany, to świetnie, jeśli nie trzeba będzie deski oczywiście połączyć – mówi Magda. Estetom przez duże „E”, którzy nie zdzierżą widocznych połączeń, może pomóc silikon.

Gdy już wszystkie deseczki są doklejone równo do ściany, przyklejamy ostatnią deskę, która będzie nam udawać małą półeczkę (u Magdy ma wymiary 4 cm szer. i 2,5 głęb.)

Czekamy aż klej wyschnie, po czym boazerię malujemy farbą. – Na całą boazerię wydaliśmy na pewno nie więcej niż 150 zł – mówi Magda.

Efekt końcowy jest taki:

Aż chce się człowiek napić angielskiej herbaty z uniesionym ku górze małym paluszkiem, prawda?

 

Komentarze:

  • Szczerze ?. Jaki koszt taki efekt. Szkoda czasu i roboty.

    donchichio 16 maja 2018 o 13:14 Odpowiedz
    • o gustach podobno się nie dyskutuje 🙂

      Julia 18 maja 2018 o 10:54 Odpowiedz