Piece kaflowe burzyć czy budować – Rozmowa z ekspertem

Kategorie:
10
Grudzień 2017

O piecach kaflowych wie wszystko, bo przez 30 lat swojej pracy zbudował ich tyle, że trudno zliczyć. O tym, kto dzisiaj chce mieć w domu piec retro, czy burzyć te stare i czy na byciu zdunem da się dzisiaj zarobić – rozmowa z  Panem Józefem, zdunem z dziada pradziada.

– Czy piece i kuchenki kaflowe przeżywają swój renesans?

– Nie wiem, bo ja zawsze pracowałem. Urlop? Nie pamiętam kiedy. Nie pamiętam też okresów przestoju w pracy. Jak ktoś dobrze pracuje, to na brak zleceń nie narzeka. W każdym zawodzie tak jest, chociaż rzeczywiście, zdunów ubywa. Skąd pochodzę mój tata wyuczył kiedyś 14 zdunów, teraz został tylko jeden, ale już nie pracuje. Na pewno teraz dłużej czeka się na przykład na kafle od producentów, co może oznaczać, że mają więcej zamówień.

– Kto się dzisiaj decyduje na budowę pieca kaflowego?

– Ostatnio stawialiśmy piece dwóm lekarzom i radcy prawnemu. Pamiętali te piece z dzieciństwa i chcieli, żeby im faktycznie służyły, nie były tylko atrapą. Wszyscy mieli nowoczesne domy, a w salonie postawiliśmy im typowe piece kaflowe, ogrzewalne, które kumulują ciepło i powoli je uwalniają. Ładne piece z ładnego kafla, przeważnie bialutkie.

Pod Warszawą mieliśmy też klienta, którego żona jest zielarką dyplomowaną. Chciałaby mieć sklep, prowadzić szkolenia z zielarstwa i zamarzył jej się w sklepie taki prawdziwy piec kaflowy z naszych stron. Raz stawialiśmy też piec u jednego dyrektora dużego zakładu i pytam się jego żony: „Po co pani ten piec?”, a ona mi na to „Panie Józefie, bo rozpalam sobie ogień, siadam na swoim stołeczku i tak się wyciszam jak przy niczym innym”.

– Pamięta pan swoje najdziwniejsze zamówienie?

– Pamiętam może nie tyle dziwne, ale najtrudniejsze technicznie. Właściciele kupili sobie duży dom za Lubaczowem. Zamarzył im się duży piec z zielonych kafli, z zabudowaną płytą gazową, piekarnikiem z boku i okrągłym okapem. My wszystko zawsze pasujemy ręcznie. Każdy kafel jest ręcznie docinany i wpasowany, tak że piece są bez fugi. To trudna sztuka, zwłaszcza jak piec ma skomplikowane elementy, na przykład jakieś drzwiczki po skosie. Napracowaliśmy się przy tym piecu i jak doszło do wyceny, to łamałem sobie głowę, ile powiedzieć, żeby było uczciwie i nie zedrzeć z klienta skóry. Powiedziałem 9 tysięcy złotych, a gość wyszedł z pokoju bez słowa. Wrócił uradowany z pieniędzmi, bo okazało się, że zdun z Krakowa wycenił sobie dużo łatwiejszy w budowie piec na 15 tysięcy złotych.

– A jak by mi się zamarzyło wybudować sobie piec lub kuchenkę kaflową to jak rozpoznam dobrego zduna?

– Jak ludzie do mnie dzwonią, to już po rozmowie wiedzą, że mają do czynienia z dobrym zdunem. Syn się śmieje, ale żeby on chociaż w połowie był taki dobry jak ja. Ale on woli być instruktorem jazdy. Dzisiaj młodzi nie chcą takiej pracy. Chcą zarobić bez wysiłku i szybko, najlepiej w tydzień. Chociaż pamiętam, że jak miałem 22 lata, w ’81 roku ojciec wziął mnie do budowy pierwszego pieca, to zarobiłem tyle, ile przez cały miesiąc w Spółdzielni Transportu Wiejskiego w Janowie Lubelskim. Ale to ciężka praca, wysiadają stawy i kolana. Uważam się za dobrego zduna, choć to chyba nie za dobrze, że sam tak o sobie myślę (śmiech). Jak robię piec, to nigdy nie idę po linii najmniejszego oporu, nie buduję najprostszego pieca. Pracuję głównie sam, czasem pomaga mi syn, czasem brat bliźniak. Z postawieniem dobrego pieca trochę schodzi. Jeśli zdun mówi, że zrobi piec z okapem w ciągu jednego dnia, to nie uwierzę, że wszystko będzie w porządku z tym piecem. Uciekać od takiego zduna.

– Często zdarza się, że ludzie kupując nowe mieszkania na przykład w kamienicach, nie wiedzą co robić z ze starymi piecami. Co pan radzi: burzyć czy nie burzyć?

– Ja bym burzył, bo to jest oczywiste utrudnienie. Nikt przecież nie będzie w nich codziennie palił, w każdym pomieszczeniu z osobna. A przyznam, że też bardzo sporadycznie robimy w nowym mieszkaniu piece kaflowe z centralnym ogrzewaniem, które ogrzewają cały dom. Gdyby jednak ktoś się bardzo uparł, by taki piec zostawić, to powinien zwrócić uwagę na to, w jakim jest stanie jest ten piec. Wystarczy rzut oka, by to wiedzieć. Ważne, żeby nie było szpar między kaflami, piec był ładnie wpasowany, by był dobry cug. No i powinien się ładnie prezentować, żeby nie szpecił pomieszczenia.

– A czy to prawda, że posiłki przygotowane na piecu kaflowym mają inny smak?

– To wszyscy tak mówią, ale osobiście w to nie wierzę. Jak dobra gosposia zrobi dobry obiad, to nawet z palnika turystycznego będzie smakować (śmiech).

– Jak bardzo zasobny portfel trzeba mieć, żeby sobie piec kaflowy sprawić?

– Trzeba się liczyć z cenami od 4 do 15 tysięcy złotych. To niemały koszt. Ale to piękny zawód, bo daje się ciepło ludziom. Ostatnio byłem w sprawie rozliczenia u naszej klientki. Wchodzę, a ona siedzi przytulona do pieca i mówi: „No widzisz? Co by mi z tych pieniędzy było, jak ja bym się nimi tak ogrzać nie mogła ”.

Pan Jóżef w akcji, zdjecia z realizacji pieca u Pani Dominiki Majewskiej

 

 


Przykłady realizacji pieców wykonanych przez innych rownie utalentowanych rzemieślników

piec kaflowy wykonany przez zduna Waldemara Dudy, pełni funkcję grzewczą z wbudowaną płytą gazową i piekarnikiem u Pani Ewy Kamińskiej

piękna kuchnia z piecem kaflowym u Pani Moniki Szkrabik

piec kaflowy – Pastellove Monika Kowalczyk

Komentarze:

  • Z pewnością zostawiać bo wyglądają świetnie. Piękne jest to połączenie ze zdjęcia głównego postu.

    Wycenione 14 grudnia 2017 o 15:19 Odpowiedz