Jak zrobić wielką geometryczną mapę świata za 60 zł?

Kategorie:
05
Wrzesień 2017

Ewelina Białoszycka to bardzo solidna przyszła podróżniczka. Bo choć bycie obieżyświatem jest dopiero przed nią, to mapę świata ma już w jednym palcu. Znaczy się na ścianie. Wystarczył tylko dobry pomysł, 527 wkrętów, 170-metrowy sznurek i odrobina cierpliwości.

Taka mieszanka wystarczyła Ewelinie, by stworzyć dwumetrową mapę w swoim nowiutkim mieszkanku. Oczywiście, możliwości jest wiele – można kupić mapę gotową w takiej wersji, jak nam się podoba i po problemie. Co kto lubi. Wierzymy jednak, że fanów DIY, którzy nie lubią trwonić pieniędzy wśród was (i nas!) nie brakuje.

-Teraz bardzo modne są geometryczne wzory. Mnie zawsze podobała się mapa, tylko że taka gotowa mapa z metalowych drucików jest bardzo mała i bardzo droga. Jest też mocno uproszczona: tylko obrys krajów i podział. Ja chciałam, żeby moja mapa miała więcej szczegółów. Stwierdziłam, że mogę przecież zrobić ją sama. I co? I Castorama, i wkręty, i jazda! – uśmiecha się Ewelina, lada moment inżynier architektury. Od projektowania ludziom domów woli jednak prowadzenie rodzinnej firmy poligraficznej. No i podróżowanie.

Pamiętajcie o Anglii!

Mapa na ścianie w założeniu Eweliny miała więc pełnić nie tylko funkcje dekoracyjne, ale i edukacyjne. – Głupio nie wiedzieć, gdzie jaki kraj leży, jak się już ma zapędy podróżnicze – tłumaczy ze śmiechem Ewelina. I jak przekonuje, samodzielne stworzenie takiej mapy wcale nie jest skomplikowane. Potrzebne są tylko: wkręty (30 zł), sznurek (12 zł), wydruk planu mapy (18 zł). Poza tym oczywistymi podstawami przyda się taśma malarska, wkrętarka z naładowanym akumulatorem, nożyczki, ewentualnie wiertło do metalu, dodatkowy miniwydruk ze ściągą jak połączyć wkręty nitką. – Najpierw pobrałam sobie z sieci mapę świata. Obrobiłam ją sobie w programie graficznym, by miała geometryczny, uproszczony kształt, z uwzględnieniem wkrętów i rozmiarów ściany. Taki projekt trzeba tylko wydrukować (kosztowało mnie to 18 zł), a wydruk nakleić na ścianę – podpowiada Ewelina.

Następnym etapem jest skrupulatne wkręcenie wkrętów. Tu uczulamy: pamiętajcie o Anglii, bo na przykładzie Eweliny wiemy, że można o niej zapomnieć.- Ważne jest, by upewnić się, czy podłoże, na którym robimy mapę nadaje się do takiej ilości wkrętów.

Trzeba też dobrze dobrać rodzaj wkrętów, ale pan w Castoramie na pewno w tym pomoże – zapewnia Ewelina. Po wkręceniu wszystkich wkrętów należy usunąć papier ze ściany, bo będzie to już trudne, gdy połączymy wkręty nitką.

Po wkręceniu wszystkich wkrętów należy usunąć papier ze ściany, bo będzie to już trudne, gdy połączymy wkręty nitką.

Wiertełko do metalu przydawało się, gdy w trakcie mocowania wkrętów Ewelina trafiała na szynę (jej ściana jest zrobiona z kartongipsu), a poxilina okazała się niezawodna, gdy w ścianie zrobiła się za duża dziurka i wkręty wypadały.

– Jeśli ktoś będzie tworzył własny projekt mapy, to radzę nie zastanawiać się za bardzo nad granicami państw. Ja na początku chciałam to odwzorować za bardzo szczegółowo, a przez to mapa zaczęła zatracać geometryczny charakter. Poza tym im mniejsza skala, tym mniej detali – podpowiada Ewelina. Stworzenie pięknej mapy o wymiarach 200×130 zajęło jej dwa wieczory.Słodka „Muffinka” z afrykańskiego buszu

Historia Eweliny dowodzi, że wszystko, czym się otaczamy we wnętrzach pochodzi…z wnętrza. Z naszych marzeń, planów i doświadczeń.

Gdy nasza bohaterka tworzyła projekt mapy, miała na uwadze skrupulatny podział na państwa swojej ukochanej Afryki. Nie tylko dlatego, że od zawsze fascynował ją Czarny Ląd. Także z uwagi na to, że w dzikiej Zambii mieszka urocza 7-letnia Mutinta, „córka” Eweliny. Ewelina adoptowała ją 5 lat temu, dzięki fundacji „Adopcja Serca”. W założeniu to pomoc finansowa dziecku żyjącemu w Afryce, które jest sierotą lub którego rodzice mają bardzo trudną sytuację materialną. Oczywiście taka adopcja nie jest tożsama z naszą europejską. Ewelina wpłaca rocznie 175 dolarów, co małej Mutincie zapewnia dzienne wyżywienie i pójście do przedszkola. – Chcę komuś pomóc, a koszty adopcji takiego dziecka są śmieszne w porównaniu do tego, ile wydaję na swoje utrzymanie – mówi Ewelina.Dwa lata temu po raz pierwszy spotkała się z małą Mutintą, nazywaną pieszczotliwie „Muffinką” przez znajomych Eweliny. – Koleżanka odkryła, że bilety do Zambii są bardzo tanie, bo szaleje tam akurat ebola. Tak, wiem, bardzo zachęcające – śmieje się Ewelina. – Mnie jest jednak trudno wystraszyć, poza tym nigdy nie wiadomo co nas kiedyś spotka. To mogła być jedyna taka okazja, by zobaczyć się z małą – opowiada Ewelina. Nie wiadomo, czy to ona bardziej przeżyła spotkanie, czy jednak mała Mutinta, która z okazji wizyty Eweliny po raz pierwszy zobaczyła stolicę Zambii i dział z zabawkami w supermarkecie Ewelina za to została ugoszczona obiadem przez rodzinę swojej „córy” w prawdziwej afrykańskiej lepiance, gdzie zwykle biali ludzie nie są wpuszczani.- Dostałyśmy też od nich gołębie i kury. Ksiądz, u którego jadłyśmy kolację stwierdził, że lepiej od nas podejmowany jest tylko biskup, bo on dostaje kozę – żartuje Ewelina. I już całkiem poważnie dodaje: – Niesamowite jest to, że moje dziecko, które ma 7 lat idzie codziennie 6 kilometrów, żeby dojść do przedszkola. Musi wstać o 5 rano, zadbać o czysty mundurek i jeszcze jest z tego powodu szczęśliwa. Wiele osób pyta mnie, czemu nie pomogę dziecku w Polsce, skoro jest tyle potrzebujących rodzin. Prawda jest taka, że 100 złotych miesięcznie to niewielkie wsparcie dla takiej rodziny, a tam, dzięki takim pieniądzom dziecko ma zapewniony posiłek, możliwość nauki i pójścia do szkoły. I uważam, że to nie ja robię coś dla Mutinty, tylko ona dla mnie. I to dużo. Dzięki niej zobaczyłam najpiękniejsze niebo na świecie – mówi Ewelina, która marzy, by jako wolonatariusz wyjechać do Afryki i pomóc budować dzieciom szkoły. Jesteśmy pewni, że jeśli jej marzenie się spełni, to map w afrykańskich szkołach nie zabraknie.

 

 

Komentarze:

  • Niezwykle interesujący i nieszablonowy pomysł! Jestem pod ogromnym wrażeniem kreatywności!
    Gratuluję przyszłej pani architekt! Dobrze wybrała pani zawód 😉

    Janina 6 września 2017 o 15:42 Odpowiedz
  • Świetny pomysł! Jest trochę roboty, ale jak widać warto. Ja zrobię sobie taką mapę Polski z rozgraniczeniem na województwa (tylko taka może się szybko zdezaktualizować) ;p

    Marzena 7 września 2017 o 14:03 Odpowiedz
  • Witam. Świetny pomysł.i wykonanie. Czy jest możliwość odpłatnego uzyskania mapy w pliku do druku- ja niestety nie obsługuje programów graficznych. Z góry dziękuję.

    Ola 8 września 2017 o 08:08 Odpowiedz
    • Dziękujemy za miłe słowa. Poprosze Eweline zeby skontaktowała się z Toba mailowo.

      Julia 8 września 2017 o 09:43 Odpowiedz
      • Udalo sie uzyskac mape w wersji cyfrowej ?

        Kamil 26 października 2017 o 16:41 Odpowiedz
  • Wow! Kto by pomyślał, że stworzenie takiej zjawiskowej mapy jest tak proste! Super pomysł! 😀

    Hubert Jurys 12 września 2017 o 15:40 Odpowiedz
  • WŁAŚNIE JESTEM W TRAKCIE PRZYGOTOWAŃ DO PODOBNEGO CUDA, RÓWNIEŻ ZASTANAWIAM SIĘ CZY BYŁABY MOŻLIWOŚĆ UZYSKANIA PLIKU Z MAPĄ DO DRUKU. BARDZO BY MI TO POMOGŁO. CZUJĘ SIĘ ZAINSPIROWANA 🙂

    aLICJA 16 listopada 2017 o 12:48 Odpowiedz