Facet też potrafi, czyli jak Łukasz zakotwiczył się w Gdańsku.

Kategorie:
19
Sierpień 2017

Mieszkanie – rudera kupione za niewiele ponad 200 tysięcy złotych i równie stara kotwica, która, dla odmiany, kosztowała tylko 4 browarki – taki pakiet wystarczył Łukaszowi na początek, by ostatecznie stworzyć urocze mieszkanko, z którego jego goście nie chcą wychodzić. A wszystko w samiuśkim centrum Gdańska.

– Tak jakoś mam, że nie wszystkie decyzje, które w życiu podejmuję są do końca przemyślane – przyznaje z rozbrajającą szczerością Łukasz Ludwiczak. Bo i faktycznie, w przypadku tego 51-metrowego mieszkania bardziej zdał się na „czucie i wiarę niż mędrca szkiełko i oko”. – Mieszkanie było straszne, kiedy zobaczyłem je po raz pierwszy. Po prostu straszne. Pierwsza myśl? Ja? Tutaj? A w życiu! – wspomina Łukasz. Ale, o dziwo, podziałał na niego klimat ponad stuletniej kamienicy. Czuło się w mieszkaniu dobre fluidy i Łukasz stwierdził, że to może być jego miejsce.

Przez podłogę do sąsiada

Po przeprowadzce z Torunia nasz bohater kupił swoje pierwsze mieszkanie na obrzeżach Gdańska. Ze względu na ograniczone fundusze oczywiście. Cierpiało na tym jednak jego życie towarzyskie, dojazdy do centrum męczyły, więc w głowie zakiełkowała mu nieśmiała myśl o nowym lokum. Wtedy jeszcze Łukasz myślał, że na mieszkanie na Starym Mieście w Gdańsku stać głównie krezusów. O pomoc poprosił więc homebrokera. – Po pół roku czekania usłyszałem: „Chodź, zobacz. Jest ruina w ścisłym centrum, ale w dobrej cenie. Może ci się spodoba” – opowiada Łukasz, z wykształcenia etnolog, który w zawodzie nie przepracował ani dnia. Na codzień pracuje bowiem w firmie zajmującej się tworzywami sztucznymi (ostatnio nawet awansował! Gratulujemy).

Wracając do mieszkania jednak: jego remont był okazały, bo poza wymienioną hydrauliką i nowymi oknami, trzeba było zrobić wszystko. Został na to tylko miesiąc, bo na poprzednie mieszkanie Łukasza czekali już nowi właściciele. Na szczęście wszystkie prace przeprowadzała sprawdzona i sprawna ekipa z Trójmiasta. W mieszkaniu były pierwotnie dwa przechodnie pokoje, dlatego Łukasz zdecydował o zmianie rozkładu pomieszczeń, tak by zyskać m.in. dwa niezależne pokoje i kuchnię połączoną z salonem. – Kiedy robotnicy zaczęli wyburzać ściany, nie ściągali gumolitu, żeby łatwiej było potem sprzątać. Okazało się, że w miejscu, gdzie był wyłożony gumolit, była kiedyś maleńka ubikacja. Została po niej w podłodze dziura na wylot, bo gdzieś musiała jakaś rura przeciekać.

Koszta remontu skoczyły do góry. Przekroczyliśmy trochę 100 tysięcy złotych – mówi Łukasz. Na szczęście obyło się bez kolejnych takich niespodzianek remontowych.

Dzięki zmianie układu pomieszczeń w mieszkaniu udało się także wygospodarować miejsce na niewielką garderobę, dzięki której zaoszczędził na szafach oraz pomieszczenie gospodarcze na obok łazienki, w którym mieszka sobie pralka i różne domowe szpargały.

Nie udało się jednak odratować starych drewnianych podłóg – ku jego ubolewaniu – i podłogę wyłożono panelami. Wyburzono również stare piece kaflowe, bo były zbyt zniszczone.

Co można znaleźć na śmietniku?

Tu przechodzimy do naszej ulubionej kwestii tego postu: wystroju wnętrz. Naprawdę trudno nam uwierzyć, że Łukasz sam, samiutki wszystko sobie zaaranżował i żaden projektant wnętrz nie maczał w tym palców. Taki zdolny chłopak!- I znowu: ja jestem człowiekiem w gorącej wodzie kąpanym. Podejmuję w swoim życiu spontaniczne decyzje i nie planowałem skrupulatnie tego, jak mieszkanie ma wyglądać. Bałem się przez chwilę, że to będzie się wszystko gryzło, bo tu komoda z PRL-u, tu przedwojenny stół, tu nowoczesna skórzana kanapa, ale stwierdziłem, że skoro to kamienica, to niech i meble będą po przejściach. Założyłem też, że ja i moi goście mamy się w tym mieszkaniu dobrze czuć. To taki styl na „oto moja chata” – śmieje się Łukasz.

Ale wszystko mu zgrabnie wyszło: w salonie z aneksem kuchennym króluje skórzana kanapa, którą kupił za 1500 zł na OLX i ściągnął ją z Krakowa.

Na tym samym portalu została wygrzebana także komoda pod telewizor. Za całe 40 zł.

Jeszcze taniej Łukasz nabył szafeczkę do sypialni – znalazł ją…pod śmietnikiem, na który ma oko z okna salonu. – Wypatrywałem co prawda Chierowskiego, ale się nie udało – żartuje.

Jedną ze ścian w salonie zdobi oryginalna czerwona cegła, druga cała pokryta jest czarną farbą tablicową. Gdy Łukasz wrzucił zdjęcia swojego mieszkania na grupę wnętrzarską dostał sporo rad jak fajnie zagospodarować tę ścianę np. zdjęciami. Łukasz jednak z premedytacją zostawił ją taką pustą. – Na święta Bożego Narodzenia namalowałem na niej kredą wielką choinkę i zamiast bombek przywiesiłem zdjęcia członków mojej rodziny, także tych, którzy już odeszli. Nooo i łzy niektórym popłynęły, jak się do mnie zjechali na święta i zobaczyli taki efekt – opowiada Łukasz.

W salonie zmieścił się także okrągły stolik i 4 krzesła wyszperane w komisie meblowym, które tworzą kącik jadalny.

Bardzo się tu przydaje, bo do kuchni stąd o krok. Właściciel mieszkania zrezygnował z górnych szafek kuchennych, żeby nie było w całym pomieszczeniu za bardzo…kuchennie. Miejsca do przechowywania i tak ma dość, bo meble zajmują 6-metrową ścianę. Zrobił je na zamówienie stolarz – i tu się pojawia mały zgrzyt, bo, jak to w życiu bywa, nie może być za pięknie. – W jednym miejscu nie zbiegają się ze sobą linie szuflad, ale kiedyś zamienię je po prostu miejscami z szafką – planuje Łukasz. Wielki okap nad płytą grzewczą, który rzuca się w oczy pasuje tu doskonale, ale znowu, zamontowano go trochę z przypadku, trochę z konieczności. – Jeden z pracowników pomylił się i wywiercił otwór na okap o 15 cm za daleko. Trzeba było jakoś tę dziurę zakryć, stąd taka wielkość okapu – śmieje się Łukasz. Blat roboczy to granit o nazwie Star Galaxy.

okap w kuchni : to Best 077F3001A – BRUNICO LUX hood cm. 60 wall – stal

Zakotwiczony!

Sypialnia gospodarza urządzona jest oszczędnie: to łóżko i komoda z Ikea i wspomniana wcześniej szafeczka ze śmietnika.

Łazienka utrzymana jest też w męskim, ale gustownym klimacie: to cegły, białe i szare płytki z Paradyz, kabina typu walk in oraz umywalka z szafką umywalkową zrobioną z…szafki RTV. – Bo dlaczego by nie? – pyta retorycznie Łukasz.

A wiecie z jakiego miejsca w swoim mieszkaniu gospodarz jest najbardziej dumny? Nie, wcale nie salonu z kuchnią ani z sypialni dla gości, ani nawet nie z mebli za grosze. – Najbardziej dumny jestem z malutkiego przedpokoju i korytarza, prowadzącego do sypialni.Bardzo cieszę się, że jest taki mały, bo w moich poprzednich mieszkaniach miałem wielkie (przedpokoje), które głupio zabierały przestrzeń. A co się robi na przedpokoju? Ściąga buty i tyle- wyjaśnia Łukasz. Wielką ozdobą niewielkiego korytarza (gdzie kiedyś pojawią się schody na zaadaptowany strych)są oryginalne drzwi, które udało się odnowić, z jakże oryginalnymi anielsko-diabelskimi klamkami.

Stanowią przy okazji okazały drapak dla dwóch kotów Łukasza – Ireny i Tadeusza.

Ale wy się pewnie zastanawiacie jak to, u licha, było z tą kotwicą? A było i trochę śmiesznie, i trochę poważnie, bo Łukasz kupił ją od rybaków podczas OnkoRejsu – Wybieram Życie. – To dziewczyny z Pomorza, które walczyły lub walczą z nowotworem skrzyknęły się i, żeby nie myśleć o chorobie, zaczęły pływać sobie na żagle. Jedna z moich znajomych zaproponowała mi wyjazd z nimi, na Hel. No i na tym Helu, wracając z restauracji zobaczyłem, że przy kutrze wiszą stare kotwice. Miałem akurat w reklamówce 4 „Żubry” i tyle wystarczyło, żeby odkupić kotwicę od rybaków – uśmiecha się Łukasz. Kotwica miała być wieszakiem, ale została żyrandolem i prezentuje się świetnie.

 

Swoje poprzednie 40-metrowe mieszkanie Łukasz sprzedał za 225 tys. zł, a nowe kupił dokładnie za 218 tys. zł. Gdyby Łukasz już teraz chciał odsprzedać mieszkanie, które w sumie kosztowało go około 350 tysięcy, mógłby zarobić na nim 100 tysięcy złotych. – Wartość nieruchomości tu w centrum znowu ostatnio wzrosła i biorąc pod uwagę ceny można by je było wystawić za 9 tysięcy złotych za metr kwadratowy – mówi Łukasz. Wszystko więc wskazuje na to, że na tych spontanicznych i nieprzemyślanych decyzjach Łukasz dobrze w życiu wychodzi. Czego i wam życzymy.

Komentarze: