DIY - Tani sposób na betonową ścianę
21 lipca 2017
przez
Julia
Ok, wiemy, że „tanie” lub „drogie” to pojęcia względne. Musicie jednak przyznać, że ścianę zdobioną betonem, która w wersji DIY kosztuje 260 zł można uznać za tanią. – Gdybym tę samą ścianę wyłożyła gotowymi płytami betonowymi kupionymi w sklepie zapłaciłabym za to prawie 4 tysiące złotych – mówi Justyna ze Świnoujścia.
Własnoręczny sposób wykonania betonowej ściany, który zdradziła nam Justyna jest w zasadzie na każdą kieszeń. O ile oczywiście ten rodzaj zdobienia ścian mieści się w waszym poczuciu estetyki.
Jeśli jednak marzycie o betonowej ścianie, ale nie jesteście pewni efektu końcowego, zaufajcie Justynie – architektce z zawodu, która wszelkie nowinki wnętrzarskie ma w małym paluszku. No, i teraz jeszcze na jednej wielkiej ścianie swojego nowiutkiego salonu.
Poszły konie po betonie
Pierwszym krokiem ku betonowej ścianie jest…wycieczka do marketu budowlanego. W Castoramie Justyna zamówiła docięte pod wymiar płyty OSB. – Trzeba pamietać, żeby dokładnie wymierzyć sobie ścianę i wyliczyć rozmiar, jaki mają mieć płyty. Mnie zależało na tym, żeby zostało z nich jak najmniej odpadów – mówi Justyna.

Docięte pod wymiar płyty przykręciła do ściany na kołkach, zachowując 1 cm odstępu między nimi. To już trochę karkołomna praca dla jednej osoby, więc niech prosi o pomoc ten, kto nie czuje się pewnie w takich robotach. Następnie każda płyta została starannie zagruntowana gruntem do drewna.
Imitację betonu miał zapewnić tynk maszynowy MP75 z dodatkiem zwykłego czarnego barwnika. Tu jednak nastąpił nieoczekiwany zwrot wydarzeń: tynk się zwarzył, gdy Justyna dodała do niego barwnik. – Okazało się po prostu, że ten rodzaj barwnika nie łączył się z tynkiem. W sklepie znalazłam potem barwnik i do farb i do tynków. Na szczęście na próbę rozrobiłam tylko część tynku, więc nie zmarnowało się go za dużo – mówi Justyna.
Problematyczny okazało się także uzyskanie odpowiedniego koloru mieszanki. Aby uzyskać pożądany efekt Justyna zużyła całą buteleczkę barwnika na 20-kilogramowy worek tynku. – Trzeba pamiętać, że gdy tynk wyschnie, będzie znacznie jaśniejszy, dlatego moja mikstura w wiadrze była naprawdę ciemna. Wyszedł kolor zbliżony do rysiku w ołówku – podpowiada architektka.
Nowa ściana w 7 godzin
Zanim przystąpiła do nakładania tynku, musiała odczekać jeden dzień, by zdążył wyschnąć grunt na płytach. Potem poszło już z górki. Nałożenie tynku na ścianę zajęło Justynie 7 godzin, choć jak zaznacza, sprawny fachowiec uwinąłby się z tym w 2-3 godzinki. – Naprawdę nie ma w tym żadnej filozofii. Nakładamy tynk cienką warstwą, przykładamy pacę i odklejamy. Po odklejeniu pacy powstają nibykolce. Gdy to podsycha - wygładzamy i w ten sposób powstają charakterystyczne wżery. Gdyby zbytnio podeschło można ratować się zwykłym spryskiwaczem do kwiatków – radzi Justyna. Uzyskała w ten sposób genialny efekt, bo ściana ma wyraźną strukturę i fajne, surowe wżery. - Ludzie chyba po prostu nie wiedzą, że tak można i wydają niemałe pieniądze na dekoracje, które można mieć za parę groszy - ocenia Justyna, która dla dobrego rezultatu poświęciła nie tylko 260 zł, ale i…wygląd małego palca u ręki. Wszystko przez to, że zapomniała o cienkim narzędziu, którym mogła nałożyć tynk także w szczeliny między płytami. Ale z remontem jest jak z wojną - muszą być jakieś ofiary.
Justyna planuje także zaimpregnować ścianę dla większego bezpieczeństwa. A wy jak oceniacie efekt końcowy? Naszła was ochota na betonowanie 🙂
Genialne w swej prostocie.
Czyli włożono wysiłek, żeby ściana wyglądała jak w stanie surowym. Nigdy nie zrozumiem tej estetyki.
Dla mnie bomba 💣
Czy przepis i inspiracja może z Muratora? 😉