Remont poddasza po dawnym GS-ie

Kategorie:
03
Lipiec 2017

– Wyznaję zasadę, że ograniczenia są tylko w naszej głowie. Mam tak samo dwie ręce, dwie nogi i 10 palców, pokaż mi więc jak coś zrobić, a ja też się tego nauczę – mówi Agnieszka Molis. Wielgaśną kamienicę wyremontowała więc z mężem sama, łącznie z położeniem dachu i kostki brukowej, a swoje mieszkanie na poddaszu urządziła tak, że klękajcie narody.

Czasem było o krok od stłuczki. Rozlegały się klaksony samochodów, bo co rusz któryś kierowca zagapił się na Agnieszkę. No ale ustalmy: widok kobiety na rusztowaniu, która kładzie nowy dach na własnej, wiekowej kamienicy to niecodzienny widok. – Kiedyś pewien starszy pan przechodząc obok nas stanął, popatrzył i mówi: „Kobietę na rusztowaniu ostatni raz widziałem w powstaniu warszawskim” – śmieje się Agnieszka.

10 lat temu razem z mężem Arturem kupiła stuletni budynek po dawnym GS-ie w centrum Jawora. Miasto ogłosiło na niego przetarg i mimo kuszącej ceny – 500 tys. zł – nie było na niego chętnych. Agnieszka i Artur, którzy mieszkali wówczas w Edynburgu, stwierdzili, że to będzie dla nich dobra inwestycja – zamierzali przerobić go na mieszkania do sprzedaży lub wynajmu. – Ja całe życie chciałam być takim misiem Puchatkiem i robić nic, a wynajem długoterminowy daje takie możliwości – wyjaśnia Agnieszka.

Budynek był w opłakanym stanie i było jasne, że będzie wymagał ogromnych nakładów pracy i pieniędzy.

Połóż dach z Youtubem

Sześć lat temu postanowili na dobre rozstać się ze Szkocją i z przytupem zająć się remontem swojej nietypowej nieruchomości. Zakup kamienicy pochłonął jednak oszczędności Agnieszki i Artura. – Na wzięcie fachowców do położenia dachu czy kostki brukowej zwyczajnie już nie było nas stać. Dlatego stwierdziliśmy, że wszystko zrobimy sami – wspomina Agnieszka. Remont mieszkań, które miały zostać sprzedane nie był dla nich większym wyzwaniem, bo Artur to typ bardzo kreatywnej „złotej rączki” i jeszcze w Szkocji pracował w branży remontowo – budowlanej. Ale remont budynku trzeba było zacząć od dachu, więc Agnieszka i Artur włączyli…Youtube’aJ – Na Youtubie człowiek dowie się wszystkiego. I potem, zanim się do czegoś zabraliśmy, to odpalaliśmy wcześniej Youtube – śmieje się Agnieszka. Sami więc wypoziomowali dach, wymieniali bele i ułożyli dachówkę. Dzisiaj Aga już wie, że położenie dachu to jednak pikuś przy innych robotach remontowych. – Docieranie gładzi szpachlowej to bez dwóch zdań najbardziej niewdzięczna praca, a układanie kostki brukowej – najbardziej wyczerpująca fizycznie. Plecy i kolana bolą przy tym jak cholera – narzeka Agnieszka. O tym, jak tę kostkę położyć, dowiedzieli się jednak nie z Youtube’a, ale od…przechodniów – Co chwilę ktoś podchodził i podpowiadał co powinnismy zrobić. Potem to układanie kostki tak nam dobrze szło, że ludzie pytali z jakiej firmy jesteśmy – śmieje się Agnieszka.

Jeśli więc macie przed sobą mniejszy lub większy remont, pamiętajcie: Youtube i przechodnie to najlepsi doradcy 😉

Kamienica za tysiące, meble za grosze

W kamienicy liczącej około 500 mkw. znajduje się 8 mieszkań – część mieszkań została sprzedana, a część wynajmują lokatorzy. Po tych najgrubszych remontach wykończenie własnego mieszkania na poddaszu było dla Agnieszki i Artura już tylko wisienką na torcie. Wprowadzili się do niego 2 lata temu, akurat na Sylwestra. – Jest bardzo dużo prawdy w tym powiedzeniu, że pierwsze mieszkanie remontuje się dla wroga, drugie dla przyjaciela, dopiero trzecie dla siebie. Nasze dwa wcześniejsze mieszkania to był poligon doświadczalny, dlatego przy trzecim już nie popełnialiśmy błędów. No, może poza nauczką, że nie daje się wcześniej fachowcom zaliczek – mówi Agnieszka.

Trochę to odważne z jej strony zapraszać na swoje poddasze gości, bo jest ryzyko, że nie będą chcieli sobie pójść. Nas na przykład trudno by było wygonić z takiego wnętrza- Założenie było takie, że nic nie stoi na ziemi, żeby łatwiej było utrzymać w domu czystość. Nawet głośniki mamy wbudowane w ściany. Ja nie chcę być niewolnikiem własnego domu i ciągle latać ze szmatą. Im mniej rzeczy, tym bardziej otwarta głowa – przekonuje Agnieszka. I faktycznie: rzeczy tu u nich niewiele, dwukondygnacyjne 120-metrowe mieszkanko jest przestronne i niezagracone. Układ pomieszczeń jest tu trochę nietypowy, bo salon, kuchnia i sypialnia z łazienką gospodarzy znajduje się na piętrze. Parter to niewielki korytarz, dwa pokoje i łazienka dla gości.

Urządzając mieszkanie Agnieszka i Artur wybrali ponadczasowe materiały: drewno, kamień, szkło i naturalne barwy. Dzięki temu poddasze zachowuje swój klimat.

Kilamtyzacja w wersji homemade

W kwestii mebli, znowu, postawili na samodzielność. Żeby było oszczędnie. Z drewnianych belek zerwanych ze starych podłóg Artur własnoręcznie zrobił piękną komodę do sypialni, ramę łóżka, stół do kuchni, meble w łazience i ławę

Czyli w zasadzie większość mebli, które mają. W sypialni dla gości zdecydowali się pozostawić czerwoną ceglaną ścianę, która okazała się być w świetnym stanie.

Na „dzień dobry” w oczy rzucają się też fantastyczne żyrandole wykonane…z butelek pozostałych po parapetówce.

Prawdziwym Mount Everestem pomysłowości jest jednak okap. Jego rura wentylacyjna przechodzi przez szafę w sypialni, a wentylator o dużej mocy na tarasie, działa jak wyciąg.

– Wszyscy pewnie myślą, że mieszkanie na poddaszu jest szczególnie upalne, ale wcale tak nie jest. Nasze mieszkanie zaizolowane jest 30-centymetrową warstwą wełny, więc latem nie nagrzewa się jakoś wyjątkowo, a przed upałami dodatkowo chroni je siatka na oknach dachowych, która pochłania 97 procent ciepła – wyjaśnia Agnieszka. Na wypadek upałów nie do wytrzymania wymyślili sobie sprytny sposób kilmatyzowania. – Pod budynkiem są wykopane tunele, gdzie były składowane owoce dla działającej tu 60 lat temu przetwórni owoców. Utrzymuje się tam temperatura od 8 do 12 stopni Celsjusza. Poprowadziliśmy rurę wentylacyjną do piwnicy, a Artur zainstalował tam wentylator, który wwiewa nam zimne powietrze do domu – mówi Agnieszka. Mają więc taką klimatyzację własnego obiegu. Całe mieszkanie ogrzewane jest kominkiem z płaszczem wodnym, a ciepłą wodę zapewniają solary zainstalowane na dachu.

Cudownym dopełnieniem poddasza jest wielki taras, z którego rozciąga się wspaniały widok na miasto. Agnieszka ma tym samym wszelkie warunki do tego, by osiągnąć status misia Puchatka i robić w życiu nic. Tyle że wszechświat wcale tego nie chce i podsuwa jej pod nos kuszące oferty. – Trafiła się nam szansa kupna mieszkania do kompletnego remontu za 30 tysięcy złotych. Grzechem byłoby nie skorzystać. Ale w jakimś stopniu jestem tym misiem Puchatkiem – od jakiegoś czasu nie nastawiam na rano budzika. A to już wielki komfort.

Ściany w salonie wyłożone są łupkiem rdzawym.

Drewniana belka jest też zamykaną szafką, w której mieszkają kuchenne szpargały. Takie samo rozwiązanie jest w łazience

Włoskie kafelki kupione w Max-Flizie świetnie udają w łazience drewno

 

Komentarze:

  • Wow ! Gratulacje:) Wygląda SUPER

    Alicja 3 lipca 2017 o 11:12 Odpowiedz
  • Cudnie. Gratulacje za odwagę, wytrwałość i pomyslowośç☺

    Anna Janus 4 lipca 2017 o 12:02 Odpowiedz
  • WOW… ciezko cos wiecej powiedziec…

    Karol Poznan 4 lipca 2017 o 18:40 Odpowiedz
  • Od niedawna czytam Waszego bloga. Julia i Kamil tworzycie cos MEGA inspiruajcego, i pieknego. DZIEKUJE Wam za to, za Wasz wysilek i kreacje.
    Co do opisywanej historii to po prostu ”mistrzostwo swiata”. Gratulacje dla Panstwa. Mysle,ze jestescie Panstwo przykladem polaczenia ogromnej odwagi, kreatywnosci i determinacji oraz wytrawalosci. Efekt doslownie zwala z nog. Bardzo piekne, przestrzenne wnetrze,,,,i te okna…..plus taras….

    Co do bycia Kubusiem Puchatkiem…nie wytrzymalaby Pani za dlugo. Natomiast nieuzywanie budzika popieram w 100%-:)

    Polacy jestesmy WSPANIALYM narodem. I ciesze sie,ze ludzie wracaja z emigracji i buduja sobie niezaleznosc finasowa!!!

    Maja1985 4 lipca 2017 o 20:20 Odpowiedz
  • Wiem ile pracy i wysilku kosztuje zrobienie czegos samemu…. Podziwiam i gratuluję!

    Tomasz 5 lipca 2017 o 06:59 Odpowiedz
  • Są fundusze i umiejętności, to jest i efekt. Gratulacje!

    fundusz_powierniczy 5 lipca 2017 o 09:36 Odpowiedz
  • Na pewno wygląda teraz niespodziewanie dobrze, mimo że to nie mój styl wystroju to trzeba przyznać że gigantyczna a wręcz niewyobrażalna różnica po tym co było. Jeśli ściany zdrowe to można gorzej jak one by się rozlatywały.

    Optymista 5 lipca 2017 o 10:32 Odpowiedz
  • http://www.webd.pl Super to wyglada rzeczywiście !!! odnawianie kamienic i starych budynków to piękna sprawa

    Alicja_Wrosowska 5 lipca 2017 o 22:03 Odpowiedz
  • Wspaniałe wnętrze !

    MichałRW 6 lipca 2017 o 08:05 Odpowiedz
  • Piekne to wszystko , wspanialy projekt , wielkie WOW!!!!!!!

    M&MK Fashion 7 lipca 2017 o 11:50 Odpowiedz
  • Rewelacja! Jestem zachwycona odwagą tej pary, fantazją, determinacją i ostatecznym efektem :).

    Małgosia K. 18 lipca 2017 o 13:11 Odpowiedz
  • Super rezultaty! Brawo! Jeśli odnawiają Państwo stare ceglane mury lub elewacje, warto zastosować piaskowanie powierzchni, efekty są naprawdę ładne, cegły wyglądają jak nowe!

    Woj-Teq 5 sierpnia 2017 o 17:10 Odpowiedz
  • Efekt naprawdę świetny. Aż dziwię się,że wszystko udało się w tak ciekawy sposób zagospodarować. Szczególnie,że wszystko wygladało naprawde kiepsko przed samym remontem Chyle czoła !

    I przyznamże o ile nie przepadam za industrialnymi pomieszczeniami to w tym chętnie bym zamieszkał.

    Radek 22 sierpnia 2017 o 07:49 Odpowiedz