„Kolumbia do wynajęcia”

Kategorie:
04
Maj 2017

Jesteście ciekawi, jak przedstawia się sytuacja na rynku nieruchomości w innym kraju? W Kolumbii na przykład? Polka w Kolumbii, czyli vlogerka Ola Andrzejewska  zdradzi wam na ten temat wszystkie tajemnice.

– Wbrew pozorom Polacy z Kolumbijczykami mają wiele wspólnego. Przede wszystkim prawie wszyscy jesteśmy katolikami. Poza tym jesteśmy tak samo gościnni i w obu krajach rodzina jest najważniejszą wartością – mówi Ola, nasz przewodnik po kolumbijskim rynku mieszkaniowym. Przyjechała do Kolumbii odległej od naszego kraju o 10 tysięcy kilometrów na wymianę studencką. Miała zagościć tylko na rok – została na ponad 10 lat. Sama o sobie mówi, że jest Polką z krwi i kości, a Kolumbijką z wyboru. Bo Kolumbia ma sporo do zaoferowania (wbrew stereotypom to nie tylko kraj koki i Pablo Escobara).

Polaków i Kolumbijczyków, oprócz wyznania i gościnności, łączy jeszcze jedna cecha– własne gniazdko to cel ich życia. – My w Europie dążymy do tego, żeby mieć domek za miastem. Kolumbijczycy ze względów bezpieczeństwa wolą żyć w gromadzie, dlatego decydują się na kupno mieszkań w bloku – mówi Ola. Poza tym także, w przeciwieństwie do Polaków, mieszkańcy Kolumbii nie są tak sentymentalni – nie są przywiązani do miejsc, nieważne, czy w grę wchodzi sprzedaż domu rodzinnego i jak długo w nim mieszkali. Często przy tym burzą stare budynki i wznoszą nowe. Ola przekonała się o tym trochę na własnej skórze. Jeszcze rok temu, gdy kupowała mieszkanie miała po sąsiedzku osiedle pięknych domków jednorodzinnych. Dziś w ich miejscu stoi pięciopiętrowy blok. – Trochę przykro było patrzeć jak domy, które w Europie byłyby szczytem marzeń rozjeżdżał buldożer – ocenia Ola, germanistka z wykształcenia, która od 3 lat zawodowo zajmuje się…eksportem kwiatów do Europy.

Strefa życia

Ceny mieszkań w Kolumbii uzależnione są od ich lokalizacji. Bo musicie wiedzieć, że każde miasto, w tym cała Bogota podzielona jest niejako na sześć stref (czyli estratos). – W estrato 1 mieszkają ci najbiedniejsi, prowizoryczne domki są stawiane z kartonów czy blachy, czasem nie ma prądu czy wody. Totalna bieda. Estratos 2 i 3 również uważane są za strefy ubogie – ich mieszkańcy zazwyczaj nie mają dostępu do dobrych szkół czy opieki medycznej, ale płacą za to niższe rachunki za media. Estratos 4 i 5 to droższe dzielnice, są lepsze drogi i generalnie jest bezpieczniej. Estrato 6 to najdroższa dzielnica, gdzie powstają luksusowe apartamentowce na strzeżonych osiedlach, są piękne parki i dobre drogi – opisuje Ola, która od niedawna mieszka w estrato 5. W zeszłym roku sprzedała swoje dwupokojowe mieszkanie w estrato 4 i tym sposobem polepszyła komfort życia.

Jej mieszkanie znajdowało się w centrum Bogoty, które, co ciekawe wcale nie jest atrakcyjną lokalizacją dla potencjalnych nabywców. – Wszystko przez to, że w zeszłym stuleciu napływało do Bogoty dużo ludności z prowincji. Ludzie z centrum zaczęli się przez to przeprowadzać na północ, a centrum leżało odłogiem, było brudne i zaniedbane – tłumaczy Ola. Na szczęście z liczącego sobie 42 mkw mieszkania roztaczał się upojny widok na góry, a dodatkowym atutem były uniwersytety zlokalizowane po sąsiedzku i niewielka odległość od wszystkich turystycznych i historycznych atrakcji. Nowi właściciele szybko się znaleźli.

Zdjęcia pierwszego mieszkania Aleksandy.

Taras wysokiego napięcia

Choć ceny mieszkań w Kolumbii idą w górę (do 8 mln pesos za mkw, czyli do ok. 2800 USD za mkw), to nadal zakup nieruchomości jest dla Kolumbijczyków najstabilniejszą formą inwestowania. A kto w Kolumbii najchętniej wynajmuje mieszkania, skoro sami Kolumbijczcy wolą kupować je na własność? – Turyści, studenci i młode pary, które są na początku wspólnej drogi. Generalnie Kolumbijczycy długo mieszkają ze swoimi rodzicami – do 30-stki, a nawet dłużej – wylicza Ola.

Co ciekawe, szukając mieszkania pod wynajem czy do kupna przeciętny Kolumbijczyk zwraca uwagę na zupełnie inne aspekty niż Polak – Wyznacznikiem wysokiego standardu mieszkania jest ilość łazienek. Conajmniej dwie muszą być. Duże balkony modne są od niedawna i jest to atrakcyjna wartość dodana. Parking jest obligatoryjny. Jeśli mieszkanie nie ma parkingu, to jest niekomercyjne i można nawet nie uzyskać na niego kredytu. Poza tym im wyższe piętro, tym droższe mieszkanie. Odwrotnie niż w Polsce – opisuje Ola. Sama jest szczęśliwą posiadaczką wielkiego tarasu. Dzięki temu, że jej budynek jest strzeżony, nawet na 4. piętrze nie boi się włamań. – W Kolumbii, w zależności od estratos oczywiście, bywa niebezpiecznie. Większość mieszkań ma dodatkowe zabezpieczenia i raczej każdy z budynków ma portiera. Popularne są też osiedla zamknięte, a tarasy są często ogrodzone drutami kolczastymi, czasem z prądem – objaśnia Polka.

W kwestii wystroju wnętrz znowu nie różnimy się aż tak bardzo, bo jak określa Ola, w kolumbijskich mieszkaniach urządzanych pod wynajem „szału nie ma”. Za to styl skandynawski i czerwoną cegłę śmiało można uznać za trend ogólnoświatowy, który pokochała też Kolumbia. – Kolumbijczycy są zakochani w Stanach Zjednoczonych, dlatego im bardziej loftowo i nowojorsko tym lepiej – tłumaczy Ola. Śmieje się, że co trzeci Kolumbijczyk to architekt (tak jak Miguel, prywatny narzeczony Oli)i żaden na brak pracy nie narzeka. Wszystko przez to, że Kolumbijczycy kochają przerabiać wnętrza. – Ale nie kupują mieszkań, w których trzeba wykonać generalny remont. Wolą jednak mieszkania w nowych budynkach – zastrzega Ola.

Klucz do spokoju

A czy wiedzieliście, że w kolumbijskich mieszkaniach nie ma ogrzewania? Wszystko przez klimat – Kolumbia leży zaledwie 2 stopnie od równika, temperatura tu jest stała i nie ma pór roku. Sama Bogota jest zaś położona wysoko w górach (2640 m n.p.m), przez co średnia temperatura wynosi około 16 stopni. I choć widoki z okien są cudne, Ola ciągle marznie. Remedium na chłodne mieszkania w teorii mają być wielkie okna, takie do samej podłogi. – Mieszkańcy Bogoty są przekonani, że dzięki temu mieszkanie będzie lepiej nasłonecznione, a przez to cieplejsze. Teoria czasem jednak mija się z praktyką i bywa, że jest mi w mieszkaniu po prostu zimno – narzeka Aleksandra.

Jeśli ktoś chciałby zacząć inwestować w nieruchomości pod wynajem w Kolumbii właśnie, znajdzie się w raju. Bo kolumbijskie wyraźnie prawo reguluje relacje na linii wynajmujący-lokator. – Żeby wynająć mieszkanie musisz mieć żyranta: znajomego lub pracodawcę, który potwierdzi twoje zarobki. Kiedyś można było mieszkanie wynająć bezpośrednio od właściciela, ale lokatorzy dopuszczali się różnych nadużyć. Dlatego teraz właściciele często zwracają się o pomoc do agencji nieruchomości, które załatwiają formalności i pobierają za to procent. Agencja sprawdza wszelkie dokumenty potencjalnych lokatorów, nawet ich wypłacalność i bierze za nie odpowiedzialność – wyjaśnia Ola.

Co ciekawe, właściciel mieszkania nie ma prawa wejścia do mieszkania podczas wynajmu. – Dlatego musi oddać lokatorowi wszystkie klucze. Takie wejście bez wiedzy wynajmującego jest karalne – mówi Aleksandra.

Prawo stanowi także, że ta strona, która wymówi mieszkanie przed końcem umowy, musi zapłacić drugiej stronie równowartość trzech czynszów. Tym samym i rentier, i lokator czują się zabezpieczeni.

W życiu jednak zawsze jest coś za coś. O ile przepisy prawne w kwestii wynajmu są jasne i klarowne, o tyle podatek katastralny budzi kontrowersje. I nie dziwimy się wcale, bo oznacza to tyle, że każdy właściciel mieszkania musi co roku oddawać państwu pewien procent jego wartości. Im więcej mamy mieszkań w Kolumbii – tym więcej kasy z naszego portfela zasili konto państwowe. – My w Polsce pewnie nie dalibyśmy sobie czegoś takiego nałożyć, ale Kolumbijczycy to posłuszny naród. W zasadzie za wszystko płacą podatki – ocenia Ola. Mimo tego, że lubi swoje mieszkanie, coraz częściej chodzi jej po głowie wizja własnego domu za miastem. I choć adres ma już kolumbijski, marzenia zostały typowo polskiej.

Zapraszam na kanał  YouTube  Aleksandry gdzie możecie dowiedzieć się więcej ciekawostek o Kolumbii https://www.youtube.com/channel/UCInsSC3anT7EA4hrkGxhAIg/featured

i Polka w Kolumbii FB funpage

 

Komentarze:

  • Witam,
    Jestem pod wrazeniem tego wpisu. Nieprawdopodobne, ze ta Ola w dodatku germanistka w wyksztalcenia siedzi juz tyle lat w Kolumbi a nie w Niemczech. Jestem ciekawa jak jej poszlo z tym dodatkowym jezykiem hiszpanskim? pewnie juz miala podstawy opanowane. Piekna ta KOlumbia no i klimat lagodny. Ja mialam stycznosc z tym jezykiem ostatnio na urlopie na kubie i szczerze powiedziawszy przydalby sie wtedy bardzo, gdyz z angielskim tam nie zajedzie sie daleko. serdecznie pozdrawiam Was i ta Ole.

    Beata / Krakow

    Beata 5 maja 2017 o 16:43 Odpowiedz
    • Dziekuje za komentarz, Beata, i powodzenia z jezykiem hiszpanskim! A w Kolumbii jedyne ryzyko polega na tym, ze bedziesz chciec tutaj zostac na zawsze.:) Zapraszam na tour po Bogocie:
      https://youtu.be/wpMHuPJuiUk
      Pozdrowienia!

      Ola Andrzejewska 5 maja 2017 o 19:19 Odpowiedz
  • Hi OLa. dzieki za szybka odp. To ile lat juz tam jestes i gdzie zaczelas z tym hiszpanskim? Ja jestem w Niemczech od ponad 20 lat ( jezyka niem. uczylam sie w Gymnasium wiec tu wyjechac bylo najprosciej dla mnie ). Takze dlatego odpowiedzialam bo dziwilo mnie dlaczego ty jako Germanistka nie jestes w Niemczech.?? Swoja droga nie dziwie sie bo oprocz dobrego zycia tutaj w Niemczech ( glodu tu nie zaznasz ) to, Niemcy sa sztywni i maja strasznie sztywne przepisy-. Byc moze Kolumbijczycy a rowniez obywatele Amer. Poludniowej i lacinskiej sa inni. ??? Doswiadczylam tego na Kubie. Wspanialy kraj, cieplo, morze Karaibskie jest wspaniale no i te ich drinki!!! ciezko bylo odjezdzac na lotnisko z tego raju ( no ale tylko dla tyrystow). Po tym co ty opowiadasz o Bogocie to chetka jest tez tam poleciec , tymbardziej ze nie bylam jeszcze w Ameryce Pld. .. pozdrawiam serdecznie z Niemiec Bea

    Beata 6 maja 2017 o 15:20 Odpowiedz
  • Fajny wpis, ale spragniona jestem wnętrz.. rozumiem oczywiście, że nie zawsze się da wygrzebać jakieś fajne fotki (ciekawa jestem, jakie nieruchomości prezentują ichniejsze biura) bo u nas to czasem masakra 😉

    Renata 7 maja 2017 o 13:39 Odpowiedz
  • Ach, teraz to by nam się przydało odrobię tego kolumbijskiego słońca, bo pogoda w Polsce niestety nie rozpieszcza.

    Amelia 8 maja 2017 o 15:55 Odpowiedz
  • Świetnie się to czytało, bardzo fajna historia. Rzeczywiście, pogoda w Polsce nie zachęca do niczego, a tam pewnie zawsze pięknie 🙂

    Instalaton 9 maja 2017 o 15:34 Odpowiedz
  • witam czyli ile mieszkanie 60 m w lepszej dzielnicy w bogocie kosztuje?
    [pozdrawiam

    kolumbo 5 sierpnia 2017 o 23:59 Odpowiedz
  • Pani Olu,rozmawiałysmy dzis w pociągu na trasie Poznań-Leszno.Jestem pod wraźeniem spotkania z Panią.Pozdrawiam serdecznie.

    Bozena 24 sierpnia 2017 o 21:00 Odpowiedz