58 metrowe mieszkanie artystycznej duszy

Kategorie:
26
Marzec 2017

Jeśli wystrój mieszkania ma być odbiciem wnętrza człowieka, to w duszy Justyny Knefel-Pirsch panuje ład i harmonia. A wszystko w klimatach skandynawsko-folkowych. I jeśli ktoś myśli, że połączenie tych dwóch pozornie wykluczających się stylów w zgodną całość jest niemożliwe powinien wpaść do Justyny na kawę. Gwarantujemy raj dla oka.
A łączenie przeciwieństw Justyna opanowała doskonale. Dowodem na to jest ona sama – poukładana pani informatyk o artystycznej duszy. Kiedy 2 lata temu wrzuciła zdjęcia swojego 3-pokojowego mieszkania na dopiero co raczkującą grupę o wnętrzach została zasypana zachwytami internautów. Dzisiaj jej mieszkanie nadal zachwyca i jest miłym powiewem świeżości we wszechobecnej modzie na biało-szare wnętrza.
Balkon królem domu
Tego, że zostanie w swoim rodzinnym 58-metrowym mieszkaniu, które od zawsze dzieliła z mamą i bratem Justyna nie brała pod uwagę. Nie sądziła, że w swoim mieście znajdzie pracę zgodną z jej wykształceniem i oczekiwaniami. Ale znalazła. Tym samym jej adres miał się nie zmienić. Zmienić trzeba za to było wystrój mieszkania, lub jak nazywa to nasza bohaterka „zwalczyć PRL”

Ten proces zaczął się 8 lat temu, od balkonu. – Trochę życie to wymusiło. Złamałam wtedy nogę i stwierdziłam, że poświęcę ten czas na naukę wyplatania wikliny. Wymarzyłam sobie wiklinową balustradę na balkonie. Uczyłam się tego sama, a że jestem z natury dociekliwa to jakoś to wyplatanie zaczęło mi wychodzić. Mąż Justyny Rafał położył na podłodze deski. A potem powstało też i siedzisko i komoda – wspomina Justyna.

Balkon o wymiarach 6×1 został wtedy tak urokliwie zaadaptowany, że zaczął służyć niejako za dodatkowe pomieszczenie: w lecie to właśnie tu najbardziej lubią przesiadywać goście Justyny i jej męża.

Możliwość wyjścia na balkon przesądziła także o wyborze na salon liczącego sobie 11 mkw pokoju. – Starałam się urządzić ten salon tak, żeby było sporo miejsca do siedzenia i żeby jednocześnie czuć było przestrzeń – mówi Justyna. Kluczem do sukcesu okazało się rozmieszczenie mebli zaplanowane co do centymetra. Dosłownie. Nie ma tu nic zbędnego i przypadkowego. Wielką ozdobą salonu jest komoda robiona na zamówienie przez zdolnego stolarza, który, co ciekawe, został zasypany zamówieniami po publikacji zdjęć mieszkania Justyny:) Osobliwą historię ma też skromna lampeczka stojąca za narożnikiem. – W moim założeniu lampa miała mieć prosty design, niewielki klosz, być odpowiednio wysoka i dobrze rzucać światło przy czytaniu na narożniku – opisuje Justyna. Wymarzoną lampę znalazła, ale ceny były kosmiczne. Justyna więc postanowiła pojechać po nią za granicę. Pokonała aż 1000 km, żeby ją zdobyć!….No ok, teraz trochę dramatyzujemy:) Tak naprawdę pojechała odwiedzić swoich teściów mieszkających w Holandii i odkryła, że ową wymarzoną holenderską lampkę kupi dużo taniej u samego źródła niż w Polsce.
Tak wyprzedza się trendy


Układ pomieszczeń w mieszkaniu pozostał bez zmian. Remont był wykonywany sukcesywnie, przez lata, żeby nie zmęczyć się za bardzo i nie nadwyrężać budżetu. Największą metamorfozę przeszła kuchnia, wcześniej nieustawna i mało funkcjonalna. Konieczne było m.in przeniesienie instalacji wodociągowo-kanalizacyjnej, pod okap i zmiana układu mebli. – Mam teraz duży blat roboczy pod oknem, nie zasłaniam sobie światła plecami tak jak to było wcześniej, jest dużo miejsca do przechowywania i znalazło się nawet miejsce na stół z czterema krzesłami – cieszy się Justyna, która umie być krok przed obowiązującymi trendami. 5 lat temu, kiedy jeszcze niewiele osób się na to decydowało, wymarzyła sobie prawdziwą solidną, starą cegłę na ścianie w kuchni.

– Znalazłam w okolicy pasjonata, który zbierał rozbiórkowe cegły. Nasza cegła to pozostałości po niemieckiej stodole:) Ale udało się ją kupić i położyć dużo taniej niż gdybym kupowała ją na przykład u producenta – mówi Justyna.

Okazało się także, że poza cegłą na ściany pan Robert może załatwić piękne belki na sufit, co byłoby dla Justyny namiastką spełnionych marzeń o wiejskim domku. – Belki pochodzą z tej samej stodoły co cegły. Zostały przykręcone grubymi śrubami do sufitu. Rozwiązały nam tym samym problem pękającego sufitu w salonie i sypialni, no i dały naprawdę fantastyczny klimat – cieszy się Justyna.
Udało jej się także wyprzedzić nieco boom na farbę tablicową, którą pokryła spory fragment ściany w korytarzu.

Sprawdza się tu doskonale jako miejsce na drobne notatki i artystyczne zapędy 4-letniego Leosia, synka Justyny i Rafała. Leoś zresztą jest też właścicielem niesamowitej bazy, którą pomysłowa mama urządziła mu w… wielkiej szafie.

Absolutnym majstersztykiem pod względem funkcjonalności jest korytarz, w którym znalazło się miejsce na mały magazynek, biblioteczkę i garderobę. – Na takim niewielkim metrażu najważniejsze było dla mnie znaleźć miejsce na rzeczy, stąd maksymalne wykorzystanie wszelkich możliwych schowków.

Mój patent na urządzanie mieszkania to funkcjonalność. Każda rzecz w naszym mieszkaniu pełni określone role – mówi Justyna.

Jak szpachlować, to pół roku
Ale chociaż za każdym razem planuje remont z matematyczną dokładnością zdarzają się też przykre wpadki. Tak było choćby ze szpachlowaniem ścian sypialni przy okazji remontu korytarza, przez które Justyna była o krok od nerwicy. – Zajął się tym nasz znajomy, który robił to w tak zwanym międzyczasie. Przyszły także mrozy, ściany nie chciały schnąć, potem odłaziła z nich farba i tak summa summarum zeszło pół roku zanim mogliśmy korzystać z tego pokoju – opowiada Justyna.


Na razie zawiesza myślenie o tym, co jeszcze może zmienić w mieszkaniu na rzecz urządzania nowego mieszkania swojej mamy, która będzie mieszkać niedaleko córki. Wrzucenie zdjęć mieszkania na grupę na Facebooku miało zresztą dla Justyny charakter terapeutyczny. Zrobiła to wtedy, by odciąć się od myśli o poważnej chorobie mamy. Troszkę zadziałało, bo entuzjazm internautów i lawina świetnych komentarzy ujęła serce Justyny. Dzisiaj jest jedną z administratorek tej grupy i podsuwa jej członkom fajne rozwiązania w urządzaniu mieszkań. – Najbardziej doceniam wnętrza, w których widać serce i duszę właścicieli, a nie tylko pieniądze włożone we wnętrze. Dlatego tak polubiłam grupę „Wyzwanie: urządzam swoje mieszkanie”, bo to miejsce, gdzie naprawdę można się zainspirować, zapytać, rozwiać swoje remontowo-urządzeniowe wątpliwości. Idealna grupa na czas urządzania wnętrz – przekonuje Justyna. A takiej zdolnej administratorce nie wypada nie wierzyć.

Komentarze:

  • super wyszło, ale robienie w tzw międzyczasie taki czas generuje niestety…

    ADC 30 marca 2017 o 14:10 Odpowiedz
    • zgadzam się! Ogromnym komfortem by było zrobić od razu i jeszcze nie mieszkać w czasie remontu : no ale…. życie to nie bajka 🙂 więc też trochę remontów przetrwaliśmy. Ale co nas nie zabije to wzmocni 🙂 daliśmy radę!

      Justyna 9 maja 2017 o 11:38 Odpowiedz
  • Pięknie urządzone mieszkanie, szczególnie balkon przypadł mi do gustu. Wygląda świetnie.
    Pozdrawiam

    powierzchnie magazynowe 10 kwietnia 2017 o 09:59 Odpowiedz
  • Fajnie. Mieszkanie nie do poznania.

    ~On 10 kwietnia 2017 o 11:37 Odpowiedz