Metamorfoza Meblościanki

Kategorie:
14
Styczeń 2017

Kiedy Małgosia Ambrożak wrzuciła, zupełnie od niechcenia, zdjęcia metamorfozy swojej kuchni na grupę poświęconą dekoracji wnętrz na Facebooku internauci oszaleli. Lajki i komentarze sypnęły się lawinowo. – Wrzuciłam te zdjęcie na jeszcze dwie grupy wnętrzarskie i w niecałe dwie doby dostałam 11 tysięcy lajków – cieszy się Małgosia, choć jeszcze trochę nie dowierza, że nawet magazyn „Cztery kąty” zaproponował sesję zdjęciową tej metamorfozy.

My się akurat nie dziwimy ani trochę, bo efekt jest naprawdę spekakularny i przypomina bajkę o Kopciuszku, tyle że w kuchennym wydaniu. Rolę Kopciuszka odegrała tu 30-letnia meblościanka rodem z PRL-u, taka na wysoki połysk, wyszperana w zakładce „Oddam za darmo” na OLX i Małgorzata, która swoją inwecją, zupełnie jak dobra wróżka, tchnęła w nią nowe życie. Tak oto powstała kuchnia marzeń niejednej pani domu.

IMG_4563

A było to tak…

– Ja tak już mam, że wszystko zawsze przerabiam po swojemu i nie mam w domu nic fabrycznie nowego. Nawet ubrania czy buty muszę mieć przerobione na swoją modłę – mówi Małgosia, która mieszka w Siemianowicach Śląskich i prowadzi firmę zajmującą się…sprzedażą węgla. Na co dzień więc filigranowa kobieta zarządza pracownikam. Dusza wrażliwej artystki jednak też często się w niej odzywa.

Historia „kuchennej meblościanki” zaczęła się pisać w chwili gdy Małgosia podjęła decyzję o przeprowadzce z dwupokojowego mieszkania w bloku do wynajętego domu. Razem z dwójką dzieci zwyczajnie potrzebowała przestrzeni.

Jak się jednak okazało, jej nowa kuchnia…wionęła pustką. – Właściciel nie dogadał się z poprzednimi lokatorami, którzy zainwestowali tam w drogą kuchnię i zabrali ją ze sobą przy wyprowadzce. Nam zostały tylko fioletowe płytki na ścianie i stary zlew – opowiada Małosia. Ani jej się śniło jednak kupować nową kuchnię, bo plany ma ambitne: będzie w przyszłości budować własny dom. Tym samym meble do kuchni miały być przejściowe, góra na 3 lata.

IMG_4690

Jej wprawne oko uznało, że stara meblościanka nada się do tego idealnie. Gdy jednak meble dojechały, nasza bohaterka złapała się za głowę – Porozstawiane w pokoju zajmowały bardzo dużo miejsca i zaczęłam mieć wątpliwości, czy będą się dobrze prezentować, tym bardziej że kuchenne pomieszczenie jest wyjątkowo nieustawne. W końcu postawiłam na minimalizm i ustawiłam szafki tylko na jednej ścianie – mówi Małgosia.

W nowej aranżacji kuchni dzielnie pomagał jej 13-letni syn Albert.IMG_4812

Zajęło im to jeden weekend. Nieładne fioletowe płytki na ścianie przemalowali na biało. Trzeba było też dokupić do mebli blat (około 100 zł w Praktikerze), zlew z baterią i płytę kuchenną (wyszperane na OLX w sumie za 140 zł) maskownice i uchwyty do szafek (około 200 zł). 100 zł kosztował transport mebli. W sumie więc –stara-nowa kuchnia kosztowała około…600 zł (specjalnie piszemy to tłustym drukiem). W docinaniu i montowaniu szafek Małgosi pomogli już pracownicy jej firmy.- Żadnych rewolucyjnych przeróbek mebli nie było. Nawet szafki otwierają się w ten stary charakterystyczny sposób, z pyknięciem i na boki. W ustawianiu szafek pilnowałam tylko, żeby zlew był pod oknem. Zawsze chciałam tak mieć – mówi Małgosia. Tym samym zupełnie jej nie przeszkadza brak zmywarki. To taka cena za to, że ma kuchnię z meblościanki, bo nie da się jej tam zabudować. Nie ma także żadnych szuflad, więc sztućce i kuchenne szpargały mieszkają po prostu w szafkach. Poza tym efekt końcowy zaskoczył ją samą: kuchnia ma nowoczesny i co ważniejsze niebanalny sznyt.

IMG_4771

IMG_4810

Warto iść na żywioł

Małgosia nie zabezpieczała też meblościanki żadnymi środkami chroniącymi od pary czy wilgoci, a o to często pytali inernauci. –  To solidne, grube drzewo, nie żadna cienka sklejka. Zresztą sama rzadko gotuję, bo raczej jadamy na mieście, a jak już gotuję to po prostu uchylam okno. Z meblami póki co się nic nie dzieje – zauważa. Żałuje tylko, że nie pomyślała o ustawieniu maskownic przy podłodze tak, żeby mieć miejsce na stopy. – Trochę mi tego brakuje, bo jak zmywam, czy gotuję to muszę być trochę zgięta pod kątem. Ale to zawsze można zmienić – zaznacza Małgosia.

A zmiany to ona lubi wybitnie – przez 9 lat mieszkania na Śląsku przeprowadzała się 9 razy. Swoje dwupokojowe własnościowe mieszkanie zamieniła teraz w pracownię stolarską: ma tam wszystkie „przydasie”, dzięki którym tworzy coraz więcej świetnych rzeczy. Przerabianie i tworzenie mebli idzie zaś Małgorzacie tak dobrze, że coraz częściej zamawiają u niej znajomi. Jako Wielkopolanka oszczędność ma wpisaną w geny, więc we wszelkie materiały, zasłony, guziki, tasiemki zaopatruje się w ulubionym lumpeksie. – Muszę tam być co czwartek, inaczej mam kaca moralnego – śmieje się Małgosia. Poza tym generalnie zakupów nie lubi. Wyjątkiem jest Praktiker, w którym na dobrą sprawę mogłaby zamieszkać.

Tam też kupiła materiały potrzebne do wielkiej zabudowanej szafy w przedpokoju, której brakowało drzwi przesuwnych. – Jak zaczęłam szukać takich drzwi, to okazało się, że za jedno skrzydło musiałabym zapłacić 700 złotych. W Praktikerze kupiłam więc prowadnice, w Leroy Merlin kupiłam płyty OSB na potrzebny wymiar i kapitalną fototapetę. Okleiliśmy nią płyty i tym samym mam całą szafę za 400 złotych – cieszy się Małgosia.

Już niebawem więcej efektów jej kreatywności będzie można oglądać na profilu „Quadrolux” na Facebooku, gdzie zamieszczone będą zdjęcia mebli po przeróbkach. – W przypadku kuchni nie miałam nawet zdjęcia poglądowego, nie wiedziałam, że tak ładnie wyjście. Generalnie jednak idę na żywioł i nie biorę nawet pod uwagę, że coś może nie wyjść. Tak działam też w życiu i dobrze na tym wychodzę – zapewnia Małgosia.

IMG_4821

 

 

 

 

Komentarze:

  • SUPER! 🙂

    Adwave 14 stycznia 2017 o 13:59 Odpowiedz
  • fantastyczne! mam stary komplet mebli które czekają na jakieś zastosowanie i to będzie właśnie TO 🙂 dzięki za inspirację…

    roomrebel 1 lutego 2017 o 15:56 Odpowiedz