From Paris with Love

Kategorie:
19
Luty 2016

4 Grudnia świętowaliśmy 36 urodziny Kamila w Paryżu. Były to dwa pełne wrażeń dni w naszym życiu. Dużo magicznych rzeczy doświadczyłam, ale po kolei…

Marzyliśmy o tym wyjeździe od kilku lat, ale z racji braku czasu to marzenie musiało poczekać. Śmieję się, że kolejny punkt z „bucket list” udało się nam zrealizować.

W swoim biurku trzymałam papierowe bilety na paryską komunikację miejską.

Kamil, zabierając bilety, nie wierzył, że mogą być jeszcze ważne, ale gdy przy wejściu do bramki metra zadziałały, był bardzo zaskoczony. „W tej nieoczekiwanej sytuacji zapraszam Cię kochanie na dobry obiad”- powiedział, a chwilę później delektowaliśmy się francuskimi przysmakami. Pierwszy punkt dla nas.

Nasz wspólny wyjazd zaplanowałam kilka dni przed zamachem. Przyznaję, byłam mocno zdezorientowana, całe godziny rozważałam, czy powinniśmy pojechać czy lepiej odłożyć to na… kolejnych kilka lat. Każdy w tej sytuacji odczuwałby podobne emocje. W decyzji pomogła nam zwykła rozmowa z mieszkańcem Paryża. Nalegał wręcz by przyjechać, by pokazać, że się nie boimy, że życie toczy się dalej, może nie tak samo, ale nadal normalnie.

Wyruszyliśmy z samego rana, podróż planowana była na 2 godziny pomiędzy londyńską stacją St. Pancras a Paryżem. Kolejne dwie zajęły jednak czynności sprawdzające. Realne zagrożenie terrorystyczne postawiło w stan gotowości wszystkie służby. Dało to jednak pasażerom poczucie względnego bezpieczeństwa. Spokojnie więc zjedliśmy śniadanie, które zapakowałam na podróż, a „wolny” czas spędziłam na pogawędkach ze znajomymi (kto mnie zna, wie, że kocham rozmowy z ludźmi). Eurostar w ramach rekompensaty zwróciło nam 50 procent cenny biletu.

W Paryżu mieliśmy się spotkać ze Sławkiem, którego w dość niezwykły sposób poznałam… nie gdzie indziej jak na Facebooku (!)

Kilka miesięcy wcześniej dołączyłam do grupy Polacy w Paryżu. Nie, nie pytajcie dlaczego, bo to u mnie impuls. Tam zaczęłam obserwować posty i zdjęcia uzdolnionego fotografa.

To w trakcie jednej z naszych rozmów podjęłam decyzję by zamówić u niego sesję zdjęciową. Decyzja podjęta, termin umówiony, motylki w brzuchu. Wszystko tak pięknie zaplanowane, tylko ten strach nie opuszczał do końca i odbierał spontaniczną radość.

Sławek bezbłędnie odczytał nasze obawy i zaproponował nocleg u siebie i swojej narzeczonej Wioli w ich domu, 20 min pociągiem pod Paryżem . Mieszkają w uroczej miejscowości Meaux.

Wiem, trudno w to uwierzyć, że ktoś kto w życiu nie widział ani mnie ani Kamila, zaoferował nam nocleg u siebie . Myślałam że tylko ja tak robię, a tu cudne, pozytywne zaskoczenie – wow! jest więcej takich osób na świecie.

Tak wiec późnym popołudniem spotkaliśmy się ze Sławkiem na dworcu i pociągiem pojechaliśmy do ich domu, który kupili niecałe pół roku wcześniej .

Mieszkają na bardzo ładnym i spokojnym osiedlu domków jednorodzinnych, wybudowanych w 2010 roku. Na dachu zamocowane są kolektory słoneczne, które od wczesnej wiosny do późnej jesieni dostarczają ciepłą wodę do domu. Układ domu jest zbliżony do stylu w Anglii.

Na dole mają kuchnię, salon i małą toaletę, a na górze 3 sypialnie i łazienkę .

Nie robiłam zdjęć wnętrz, bo Sławek z Wiolą po nowym roku ruszają z remontem.

Sławek miał przyjemność poznać Romana Polańskiego, który na stałe mieszka w Paryżu.

Opowiadał nam o znajomości ze słynną w Paryżu Krystyną Mazurówną, cenioną przez Francuzów polską choreografką i dziennikarką i o znajomości z Robertem Więckiewiczem.

Sławek w ciągu ostatnich 4 lat osiągnął niemały sukces, a jego mentorzy są pod ogromnym wrażeniem jego postępów w fotografii. Są też namacalne dowody- wiele nagród otrzymanych w konkursach. Mam wrażenie, że jego wojskowa dyscyplina i zaparcie przynosi, w połączeniu z pasją jaką jest fotografia, niesamowite rezultaty.

Większość osób które nas obserwuje/czyta naszego bloga, wie że Kamil kolekcjonuje buty, głównie Nike Jordan. Kilka tygodni temu nasza znajoma Małgosia wpadła na pomysł, żeby Kamil wydał album z 50 parami swoich ulubionych butów, a ja pomyślałam że fajnie byłoby do zdjęć butów dołożyć w tle kilkadziesiąt krajów 😉 po co się ograniczać heh. Tak wiec zaczęliśmy od sesji w Paryżu.

Z samego rana (6.30) w niedzielę wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta połączonego z sesją zdjęciową.

Czy wiecie, że biura turystyczne oferują wsparcie w poszukiwaniu ciekawych miejsc wartych uwiecznienia? Zamiast robienia samemu tysiąca kiepskich zdjęć, lepiej jest zrobić 100 wystrzałowych.

Sławek ma jeszcze jedną zaletę. Bez problemu może zostać… pogodynką! Wie kiedy wstaje Słońce, a kiedy zachodzi. Bardzo uważnie obserwuje zachodzące zmiany na niebie, czekaliśmy czasem kilka minut na te właściwe promyki słońca.

Warto też wiedzieć, że aby zrobić doskonałe zdjęcie, trzeba czasami dotrzeć na miejsce przed siódmą rano. Tak. Fotografia jest kapryśną narzeczoną 🙂

Przeżyłam też mały horror z pozowaniem. Nie zdawałam sobie sprawy, że aby nogi wyglądały dobrze, trzeba je ustawić w właściwy sposób; że jeśli chowasz ręce, kciuki zawsze mają wystawać z kieszeni; nie mówiąc o ustawieniu ciała, ramion i robieniu właściwych min na twarzy.

W niedzielę odkryłam, że praca modelki to bardzo ciężki kawałek chleba (wolę mieszkania), a fotograf musi wykazać się stoickim spokojem i opanowaniem. Zwłaszcza, jeśli modelami są tak dwie niepokorne dusze jak ja i Kamil.

Zdjęcia z sesji zdjęciowej są gotowe. Prezentujemy z dumą poniżej.

Paryż jest niesamowitym miejscem, pięknym, romantycznym, ale metro i dworce są okropnie brudne, wszędzie czuć smród… podaruję czytelnikom opis szczegółowy. Ulice też nie należą do czystych, a niektórzy ludzie w metrze mają problem z podstawowymi zasadami kultury.

Trzeba również bardzo uważać na kieszonkowców w miejscach publicznych.

W domach i mieszkaniach znajdują się zewnętrzne okiennice antywłamaniowe . Na noc są w większości przypadków szczelnie zamykane . Sławek tłumaczył nam że we Francji żadna nieruchomość nie zostanie ubezpieczona, jeśli takie okiennice nie zostaną zamontowane. Nie zachwyca również fakt, że raz w roku muszą płacić wysoki podatek od nieruchomości. W przypadku mieszkania niecałe 1000 euro, a domu, w zależności oczywiście od wielkości, około 2 tysiące euro. Sporo.

Ogólnie, widok wojska patrolującego turystyczne zakątki Paryża, brud, bezdomni, ogólny strach, nie napawa optymizmem. Coraz częściej padają jednak pytania w jakim kierunku zmierza ten kraj. W jakim kierunku zmierza Europa.

Sławek i Wioleta, w dniu naszego odjazdu podarowali nam wydrukowane na płótnie jedno z jego wyróżnionych zdjęć w konkursie.

By je wykonać… autor robił trzy podejścia.

Magia! Dziękuję Sławku, dziękuję Wiolu! Paryż bez was byłby zupełnie innym Paryżem.

 12699031_946755568752916_440592259_o

Komentarze: