Okazje – to lubią wszyscy

Kategorie:
30
Wrzesień 2015

Dziś mamy przyjemność ponownie gościć na naszym blogu Kasię i Sławka. Zauważyli że coś ostatnio mało się na blogu dzieje, więc postanowili że przyłożą się do tego by była jakaś akcja:) – dziękujemy bardzo. Przy okazji chciałbym zachęcić innych i zaprosić wszystkich tych którzy chcą się podzielić swoimi osiągnięciami i spostrzeżeniami dotyczącymi nieruchomości – prosimy o kontakt. A teraz Sławek i Ania …

Witajcie po raz trzeci.

Historia jest sprzed kilku miesięcy, ale do tej pory nie było kiedy jej opisać.  W marcu żona wypatrzyła niezłe mieszkanie, niezłe czyli w dobrej cenie :), konkretniej za 63.000 przy powierzchni 33 m2, więc o 10.000 poniżej cen rynkowych. Sprzedawali spadkobiercy, nieco zwaśnieni, o negocjacjach nie było mowy, ale i tak cena była ok. Na drugi dzień oglądanie a po trzech dniach notariusz. Notariusz o 200 zł droższy niż „normalnie”, ale za to o klasę lepszy, więc to będzie już „nasz” notariusz.

Nie pisałem o tym wcześniej, ale kilka miesięcy wcześniej mieliśmy kupić super okazję, czyli 19 m2 za 40.000 zł, już był czytany akt, ale nie było załącznika o wymeldowaniu osób, coś mnie tknęło i się uparłem, żeby go dostarczyć. Okazało się, że ktoś był jednak zameldowany, sprzedający kłamał, więc mu podziękowaliśmy. Jedyne nad czym ubolewaliśmy było to, że pomimo jakichś tam doświadczeń zabrnęliśmy tak daleko w tę chorą transakcję z mocno podejrzanym sprzedającym. A piszę o tym, bo tamten notariusz wykazał się żenująco niskim poziomem.

Wracając do tematu. Mieszkanie trzeba było nieco odnowić, postanowiliśmy nie robić luksusów, miało być czysto, schludnie i przyjemnie. Zamiast mega remontów dodatki. Zakres robót widać na zdjęciach. Działałem sam, po godzinach i w weekendy, zajęło to nieco ponad miesiąc. Jak sobie przypomnę historie z karniszem lub montaż niby typowych drzwi w niby typowej futrynie to mi się robi słabo.

Ogólnie to nie jest komfortowe, jak się pracuje na etacie, ma w domu roczne dziecko, prowadzi działalność gospodarczą i robi remont, nie żebym się użalał, bo my działamy w takim stylu i tak było od dawna i nie zanosi się na to, żeby przyszłość była spokojniejsza, ale ten miesiąc dał nam nieźle w kość. Do tego zmieniamy profil działalności – wchodzimy w nadruki na koszulkach, a przez sprawę z mieszkaniem zupełnie to odłożyliśmy. Jeżeli można trochę prywaty to zapraszam do kontaktu,  na hasło mieszkanicznik zniżka o 20%.

Koszty zakupu to około 65.000 zł, remont dodatkowe 8.000 zł a wynajmujemy za 600 zł + czynsz do spółdzielni i opłaty, co przy amortyzacji daje prawie 600 zł do kieszeni, czyli rentowność prawie 10% (wiem, dla niektórych mało, nam wystarczy).

Wspomnę jeszcze o przejściach z zakładem energetycznym, były dwie umowy (na przesył i na energię), odkręcenie tego zajęło ponad 5 miesięcy, kilkanaście telefonów na infolinie, gdzie podawali sprzeczne informacje, wizyty w punkcie obsługi klienta, niby już umowa jest, mamy fakturę, ale nie mamy umowy w ręku. Do tego w międzyczasie, za długi poprzednich właścicieli, odcięli prąd (lokatorka przez 6 dni nie miała energii, np. kąpała się w świetle piecyka gazowego). Kosztowało nas to też co nieco pieniędzy. Ogólnie firmy energetyczne traktują klientów jak śmieci, nie pamiętam komuny, ale takie porównanie coś za bardzo mi się kojarzy.

Opis jest krótki, więc zakończę kilkoma wnioskami:

– działać trzeba szybko, jest ogłoszenie to dzwonić i się umawiać, potem szybka analiza i decyzja

– jestem budowlańcem, więc remont mogę zrobić sam, ale ogólnie to trzeba by jego koszty uwzględnić w biznes planie, bo to jednak jest dużo pracy, nawet przy takim odświeżaniu jak tu

– już o tym kiedyś pisałem, ale nowe drzwi i stare futryny to potencjalne kłopoty

– robiłem szafę wnękową, następnym razem kupię w promocji zwykłą, czas poświęcony na robotę jest zbyt cenny

– podobnie z tym kwadratowym regałem, za dużo zabawy, lepiej kupić coś gotowego

– zdecydowaliśmy, że to co jest dobre zostawiamy (czyli kafelki w łazience), lokatorowi bez większej różnicy, a oszczędność duża (urozmaiciliśmy żółtym pasem na górze)

– dodaliśmy kilka obrazków, poduszki na łóżku, ładne zasłony, koszt nieduży, a efekt wizualny jest bardzo pozytywny

– nie wiem, czy to ważne, ale telewizja jest z anteny, kilkanaście kanałów wystarcza, a jak jest 100 to i tak nie ma co oglądać

– farby i płytki mamy takie jak w innych mieszkaniach, więc ewentualne wymiany i poprawki będą bezproblemowe,

– szafki kuchenne to dwa komplety z totalnej wyprzedaży, za oba zapłaciłem chyba 550 zł (bez blatu)

Dodam jeszcze, że najem coraz bardziej nas wciąga, w naszej ocenie biznes jest sympatyczny, a stopy zwrotów nas satysfakcjonują. Zbieramy doświadczenia i nabieramy apetytu na kolejne mieszkanie, a marzy nam się kamienica. Z pobłażliwym uśmiechem wspominamy nasze obawy przy zakupie pierwszego mieszkania, czy się wynajmie, czy nie przepłaciliśmy, czy dopełniliśmy formalności.

DSCN9488 DSCN9492 DSCN9494 DSCN9498 DSCN9646 DSCN9674 DSCN9713 DSCN9789 DSCN9792 DSCN9797 DSCN9806 DSCN9809 DSCN9810 DSCN9827

 

Pozdrawiamy, Kasia i Sławek.

Poprzednie Wpisy Kasi i Sławka:

Nasza pierwsza inwestycja w mieszkanie na wynajem

Nasza pierwsza inwestycja w mieszkanie na wynajem – część 2

Komentarze:

  • Gratuluje inwestycji!!! Dla mnie 10% to bardzo dobry zwrot. Proponuję WAM na przyszłość robiąc remont rezygnować z kaloryfera w kuchni a co za tym idzie z podzielnika ciepła. Zawsze to mniejsze koszty zużycia ciepła. Pozdrawiam i życzę powodzenia przy realizacji planów związanych z zakupem kamienicy.

    Sebastian 30 września 2015 o 22:18 Odpowiedz
  • Tradycyjne pytanie – jakie miasto?:)

    Joanna Julia 30 września 2015 o 22:39 Odpowiedz
  • Gratuluje marzenia, zamienione na plany które zostały tak fajnie i szybko zrealizowane, widać że mieszkanie jest fajne i przytulne, a dzięki zdjęciom i opisowi inni również pójdą tym śladem.
    Ja jak już nie miałem kasy na wykończenie mieszkania to przeszlifowałem podłogę papierem ściernym i pomalowałem 3 razy lakierem, a ludzie i tak byli zachwyceni że ładnie wygląda i było czysto.

    Adam 1 października 2015 o 09:04 Odpowiedz
  • miasto Włocławek 🙂

    Sebastian, z tym grzejnikiem to ciekawy pomysł, do przemyślenia.

    tak przy okazji to ostatnio było rozliczane ciepło i w innym mieszkaniu (środkowe, na ostatnim piętrze) koszt ogrzania 28m2 w minioną ciepłą zimę wyniósł ok. 500 zł.

    pozdrawiam, Sławek (i Kasia)

    Kasia i Sławek 2 października 2015 o 18:34 Odpowiedz
  • to jest możliwe bo moje lokum 70m2 teraz miało rozliczenie ogrzewania i wyszło ok 1000zł za ogrzewanie, czyli dostaliśmy zwrot, bo w czynszu zaliczka była dwa razy taka:). Mieszkanie środkowe i tylko w jednym pokoju było od czasu do czasu grzane by coś wysuszyć. Aha i kaloryfer w kuchni zlikwidowany. Najpierw do administracji po zgodę, potem z firmy od podzielników, potem hydraulik ze spawarką z administracji i ładnie zdjęty i zaspawane otwory na równi z rurami pionowymi. U mnie odczyt podzielnika kosztuje 5 zł/szt.

    Adam 2 października 2015 o 20:23 Odpowiedz
  • Świetny zwrot! 10% to bardzo fajnie… Z mojego jak dotąd pierwszego mieszkania mam nieco ponad 8% i bardzo się z tego cieszę… ! a 10% to kosmos 🙂

    grzegorz/anglia 2 października 2015 o 23:18 Odpowiedz
  • No i super. Na wynajem w sam raz, a i zwykłe odświeżenie w pełni wystarczyło. Gratuluję okazji.

    www.clsleasing.pl 5 października 2015 o 22:21 Odpowiedz