Podroż – historia Mieszkanicznika

Kategorie:
03
Listopad 2013
W maju 2006 roku, miesiąc przed końcem studiów, wracając z uczelni pociągiem  do domu dosiadł się do mojego przedziału pewien nieznajomy. Wyglądał jak prawdziwy biznesmen.
Ładnie ubrany, z laptopem, ładnym garniturem. 
Po chwili rozpoczął rozmowę. Pytał się czym się zajmuje?. 
Jako że 2 tygodnie wcześniej dostałam propozycje pracy jako inżynier finansowy w irlandzkiej firmie, która dostarczała pracowników do banków inwestycyjnych, z wielką chęcią zaczęłam opowiadać o tym iż za miesiąc kończę studia ekonomiczne we Wrocławiu, a kilka dni później wyjeżdżam do Irlandii Północnej, a później w zależności gdzie będzie projekt do Londynu, Nowego Jorku, Tokyo itd… 
Byłam bardzo podekscytowana perspektywą pracy w najlepszych bankach na Świecie. 
Gdy już skończyłam opowieść o mojej przyszłej karierze i planach na przyszłość, ów pasażer zapytał się mnie czy to jest szczyt moich marzeń?.
To co chcesz naprawdę robić w życiu? Na początku nie rozumiałam o co mu chodzi… cóż możne być lepszego od pracy w najlepszych instytucjach na świecie?! 
Wtedy nieznajomy przedstawił mi swój punkt widzenia.
Nie podważał moich sukcesów jeżeli chodzi o pracę którą otrzymałam, jednak wyraźnie nie robiło to na nim wrażenia. 
Zapytał się mnie wprost:
Czy praca na etacie, w korporacji przez połowę twojego życia, to jest to o czym naprawdę marzysz? 
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo nikt wcześniej tak do mnie nie mówił. Stwierdził, iż w życiu trzeba obrać sobie cel,  aby po okresie ciężkiej pracy być wolnym finansowo, aby moc robić to co się chce, a nie to co ktoś Nam narzuca. 
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo tak naprawdę nie zastanawiałam się wtedy nad tym co będę robić za np 5 lat. dodatkowo, pomimo tego iz ukończyła studia ekonomiczne, temat wolności finansowej, była dla mnie obcy. 
Nieznajomy, zaczął opowiadać o nieruchomościach i o Robercie Kiyosakim. 
Wspominał iż jeżeli jestem zainteresowana byciem wolną od pracy na etacie, to proponuje mi rozpocząć od lektury Bogaty ojciec biedny ojciec. 
Dał  mi dodatkowo swoją wizytówkę i wspominał iż jeżeli będę chciała pogłębić temat Wolności finansowej, to mogę do niego śmiało pisać. 
Kilka dni później kupiłam książkę Kiyosakiego i od razu wiedziałam iż będę chciała inwestować w nieruchomości. 
Po ok tygodniu napisałam do ów nieznajomego z zapytaniem czy możne podesłać mi kolejne materiały do poczytania.
 
Odpisał mi 😉 Pierwsza lekcja do dużej kasy to…SZCZĘŚCIE! W załączniku przesłał mi artykuł co ma na myśli. Kolejna lekcja była o Zasadzie Pareto 80 20 polecana literatura :-))
Zasada 80/20 Lepsze efekty mniejszym nakładem sił i środków – Richard Koch
http://czas.ebiznes.org.pl/zasada_pareto_richard_koch.htm
Trzecia lekcja to Formuła Danielsa, 
Czwarta to Matryca von Mansteina. Piąta o tym jak praca na etapie zabiera mi wolność. Kolejna o Kreatywności- Kreatywność
„Najlepszą rzeczą jest podjąć właściwą decyzję. Podjęcie złej decyzji tez jest w porządku.
Najgorszą rzeczą jest się wahać. Wahać się to znaczy zawieść.”
– Andrew Grove dyrektor naczelny Intel Corporation
Jeden z producentów, który współpracował z Waltonem przez dziesiątki lat, powiedział o nim:
„Jednym z największych wkładów Sama w Wal-Mart … był jego stosunek do eksperymentowania.
Wciąż zachęcał nas do doświadczeń na małą skalę, a jeżeli pomysł się sprawdził, do jego wprowadzania.
Jeżeli się nie uda, trzeba próbować czegoś innego.
Stosował zasadę: wciąż próbuj nowości, nie obawiaj się niepowodzenia”.<?
Sam Walton twórca Wal-Marta
Szósta o kwadracie zmian, a ostatnio o zegarze binarnym
Po przeczytania wszystkich wpisów nieznajomego, spytała się go dlaczego mi to wszystko wysyła i podpowiada , on mi tak odpisał
Widocznie Pan Bóg chce aby Pani była bogata a ja byłem tylko narzędziem :-))
Po przeczytaniu książki Bogaty ojciec biedny ojciec, zdecydowałam iż jak tylko uzbieram 20% na wkład własny na zakup mieszkania, to odrazy kupie 2 pokojowe, we Wrocławiu.
Tak właśnie uczyniłam, w 2007 roku zakupiłam mieszkanie oczywiście na kredyt we frankach.
Ktoś powie że w najgorszym monecie, do tego we frankach. Ja jednak nie żałuje mojej decyzji. Dlaczego? Mieszkanie kosztowało 350 tys, remont 50 tys. Dostałam kredyt na 80%, jednak pół roku po zakupie dowiedziałam się iż bank w którym wzięłam kredyt ma promocje dla klientów, proponują 20% wartości kredyty na dowolny cel na podobnych warunkach i skorzystałam z tej oferty. W tym momencie miałam mieszkanie sfinansowane w 100% z kredytu. A jak to wygląda teraz. Po 5 latach od zakupu mieszkania, rata kredytu to niecałe 500 franków miesięcznie, ( w tym ( 350 franków rata kapitałowa, ok 130 spłata odsetek). Mieszkanie w tym okresie wynajmowała się średnio za 1900 plus opłaty. Także wciąż jestem na plusie 😉 W tym momencie głośno jest o tym iż ludzie którzy maja kredyty we frankach mają wielki problem ze spłata. Ja jestem bardzo zadowolona z mojego kredytu. Ciekawe czy przy obecnych warunkach jest ktoś w stanie uzyskać kredyt na 400 tys, ratę na poziomie 1700 zł miesięcznie, na 30 lat przy kredycie na ok 400 tys? 😉
koniec.
pozdrawiam
z11646887Q,Pociag

Komentarze:

  • Historia jak z bajki :).bardzo milo się czytało

    Anonymous 4 listopada 2013 o 14:13 Odpowiedz
    • Dziękuje za miłe słowa. Przekaże Sylwii. Mam nadzieje że uda mi się dotrzeć do większej ilości historii o podobnej tematyce. Polecam również historie Damiana jak poszedł kupić paluszki a kupił mieszkanie.

      Julia B-K 7 listopada 2013 o 00:51 Odpowiedz
  • To wszystko brzmi jak bajka. I pewnie by tak było, tylko że o wynajmie słyszę teraz wszędzie. Od znajomych i nieznajomych, od agentów nieruchomości i moich klientów, od deweloperów i doradców kredytowych. I muszę powiedzieć- martwi mnie to. Ostatnim razem kiedy słyszałem podobne rzeczy- ale w innym temacie, w ciągu następnych kilku miesięcy temat runął niczym domek z kart. Czy nie boicie się, że tak może być i w tym przypadku? Czy ten run na nieruchomości „inwestycyjne” to nie oznaka nadchodzących problemów?

    Anonymous 7 listopada 2013 o 22:23 Odpowiedz
    • Witam , odpowiem wprost -nie obawiam się domków z kart 🙂 zważywszy ze mieszkanie jest jedna z podstawowych potrzeb człowieka + duży niedostatek mieszkań w Polsce . Myślę ze tutaj szybko się nic nie zmieni .

      Kamil K 7 listopada 2013 o 22:39 Odpowiedz
  • To prawda, ale są dwa możliwe poważne zagrożenia. Jedno, moim zdaniem najważniejsze to demografia- z Polski wyjechało ponad 2 miliony ludzi, którzy mogliby te mieszkania kupować, a wskaźnik urodzin jest na ujemnym poziomie. Drugie, które też warto uwzględniać to rządowy program budowy na wynajem. Na rynku ma się pojawić 20 tys mieszkań. Poza tym, niemal każdy kogo (obracamy się raczej w rodzącej się klasie średniej) znam ma oszczędności, które wobec braku alternatywy pragnie przeznaczyć na zakup mieszkania „inwestycyjnego”. To też jest pewnie jakiś czynnik, który może być szerszy i może powodować mocną konkurencję.
    Powiem szczerze, ja liczyłem to wielokrotnie, ale moim zdaniem osiągnięcie realnego- zwrotu na poziomie 4-5% jest możliwe, aczkolwiek mocno zagrożone przez wyżej wymienione czynniki (no i oczywiście wiele innych składników losowych).
    No ale jestem na tej stronie, bo przecież sam o tym myślę 🙂

    Anonymous 8 listopada 2013 o 08:58 Odpowiedz
  • Ja podpiszę się pod kolegą wyżej. W mojej ocenie obronią się tylko mieszkania w dobrych lokalizacjach. Czynsze niestety spadną w dół – i wtedy może być niekolorowo. Fundusze BGK mają założoną stopę zwrotu na poziomie 4%, mieszkania mają być przez developerów budowane pod klucz, kupowane będą w cenach hurtowych (całymi blokami – w cenach około 4500-5000/m2 w Wawie) – to wpłynie na rynek… Boję się, że pomysły pana Kyiosakiego można między bajki włożyć (zresztą on nie żyje z nieruchomości, tylko ze pisania swoich książeczek…:D).
    Sam posiadam 2 nieruchomości przeznaczone na wynajem – w dobrych, warszawskich dzielnicach. Na szczęście żadna z nich nie jest już obarczona kredytem (ufff!!!). Jeśli autor bloga zapewnił sobie regularny przychód 1900 per miesiąc – to gratuluję. Z najmem bywa różnie, raz jest raz go nie ma, z przychodu trzeba odliczyć podatek (na szczęście jeszcze niewielki), założyć rezerwy na utrzymanie nieruchomości itd… tak kolorowo to już nie wygląda. Kiedyś też myślałem o powiększeniu puli nieruchomości do ok. 4-5 i podziękowaniu za pracę w korpo – obecnie już tak optymistycznie do tego nie podchodzę… Bloga jednak z chęcią śledzę 🙂

    Anonymous 8 listopada 2013 o 15:45 Odpowiedz
  • kiyosaki kładzie nacisk na przepływ pieniężny
    czyli ważne jest aby nieruchomość była na plusie a jak przejdziesz na emeryture to ma być spłacona i generować Twój dochód emerytalny
    zysk 1900 z nieruchomości niedługo bedzie miłym wspomnieniem bo to potanieje
    i bedzie sporo mieszkań na wynajem, ale jest wysoce prawdopodobne, że sporo bloków z płyty długo nie postoi

    miron 9 listopada 2013 o 16:35 Odpowiedz