Jesienna Depresja czytelników .

09
Listopad 2013

Na wstępie chcieliśmy serdecznie podziękować Michałowi Szafranskiemu za wspomnienie o naszym blogu w Jego wpisie http://jakoszczedzacpieniadze.pl/ile-zarabia-bloger-raport-michala jak na nasz skromny blog to mieliśmy „oblężenie” po Jego wpisie ,  nawet nie potrafię sobie wyobrazić co działo się na Jego blogu 🙂
Mieliśmy dużo gości i oczywiście pojawiło się sporo negatywnych głosów co do opłacalności kupowania mieszkań na wynajem .

W szczególności dużo osób pisało o Państwowym Funduszu Mieszkań na Wynajem i obawach po jego wdrążeniu w życie . Program ma wystartować w pierwszym kwartale 2014 roku .
Docelowo fundusz ma zainwestować 5 mld zł w budowę nawet 20 tys. mieszkań .
Chodzi tutaj m.in. o Warszawę , Wrocław , Kraków , Poznań , Łódź , Trójmiasto gdzie potrzeby najmu są największe .
Wiele osób już komentowało ten rządowy pomysł i raczej wszyscy wypowiadali się o tym  negatywnie . Z autopsji nie od dziś wiadomo ze w większości spraw za jakie rząd się weźmie, zazwyczaj wychodzi inaczej niż było to zamierzone .

Ale nawet zakładając ze wyjdzie tak jak jest to planowane to co może to spowodować ?
Młodzi ludzie maja często problemy z uzyskaniem kredytu a nawet z wynajmem mieszkania ponieważ jest ono dla nich za drogie, mieszkają zazwyczaj z rodzicami wiec możliwe ze ten program pomoże takim ludzia – rynek najmu urośnie
Ogólnie przez obniżkę cen najmu więcej ludzi będzie stać na wynajęcie mieszkania zamiast jego kupowania – rynek najmu urośnie
Zwiększy to mobilność ludzi – ludzie zazwyczaj kupują mieszkanie na kredyt i są przywiązani do jednego miejsca – rynek najmu urośnie

Wiec jeśli się obawiasz co przyniesie w przyszłości rynek nieruchomości -nic na to nie poradzę
proponuje znaleźć coś co wiesz ze w przyszłości przyniesie zysk i jesteś tego pewien w 100% ale czy coś takiego istnieje ?

Jak to mówią kto nie ryzykuje ten szampana nie pije .



Tutaj wywiad ze Sławkiem Muturi który wypowiada się o wadach i zaletach(???) FMnW

http://artykuly.krn.pl/Czy-rzad-moze-byc-dobrym-kamienicznikiem–2_0_1813.html

Komentarze:

  • Hej Julia & Kamil,

    Cieszę sie, że udało mi się przyprowadzić Wam trochę odwiedzin. Na zdrowie 🙂

    Pozdrawiam

    Michal Szafranski 10 listopada 2013 o 12:53 Odpowiedz
  • Domniemam ze większość osób piszących z obawami chce usłyszeć coś pozytywnego by moc się tym zając lub tez klasycznie po polsku wszystko widza w ciemnych barwach .

    Anonymous 11 listopada 2013 o 00:33 Odpowiedz
  • Również bardzo często spotykam się z obawami co do rynku nieruchomości w Polsce ale jestem dobrej myśli ale tak jak piszesz jak maja obiekcje niech znajda coś innego co da im jakiś pasywny i pewny dochód w przyszłości . pzdr M

    Anonymous 11 listopada 2013 o 13:47 Odpowiedz
  • Witam,
    biorąc kawalerkę za 60-70k na kredyt aby wynajmujący „spłacał nam kredyt” musimy wziąć kredyt na 20-30lat(rata wyjdzie ok.600zl). Znając polskie realia i oprocentowanie to mamy do spłaty łącznie ok 120k bo nie wierzę, że po 30latach wyjdzie mniej.
    Owszem mieszkania na wynajem to ŚWIETNY biznes i JESZCZE LEPSZA alternatywa dla np.lokaty ale inwestycja ta opłaci się jeśli mamy gotówkę jak Julia i Kamil którzy kupowali na początku tylko za gotówkę (opieram się na tym co piszą).
    Trochę śmieszą mnie niektóre osoby które biorą kawalerkę na kredyt i podają śmieszne wyliczenia. Cena kawalerki to np.65k i taką kwotą operują przy wyliczeniach rentowności. Gdzie macie odsetki bankowe? Macie do spłaty dwa razy tyle i teraz policzcie po ilu miesiącach się to zwróci. W dodatku weźmiecie 1 kawalerkę na kredyt i już robi się problem ze zdolnością dla banku a co jeśli jest problem z wynajmem mieszkania i musimy dokładać? Przy takich obliczeniach warto wyliczyć sobie wariant pesymistyczny. Podsumowując, kawalerki w kredycie TAK ale dopiero jeśli mamy już jakieś kawalerki. Pierwsza kawalerką lub dwiema w kredycie na początku możemy całkowicie zblokować sobie zdolność. Zwróćcie uwagę, że autorzy bloga jak i Sławek Muturi pierwsze kawalerki KUPI ZA GOTÓWKĘ dopiero później w kredycie co zdecydowanie zmienia postać rzeczy.

    Anonymous 11 listopada 2013 o 14:58 Odpowiedz
    • Ale przecież 60-70 KPLN jest dostępne nie tylko z kredytu, tak naprawdę można je pozyskać oszczędzając przez np 5-7 lat nie od razu przecież Kraków zbudowali.

      Anonymous 12 listopada 2013 o 02:12 Odpowiedz
    • Dorzucę tu swoje trzy grosze. Mam 4 kawalerki kupione na kredyt. Tak się składa, że dochód z ich wynajmu powiększa moje ogólne dochody, a tym samym liczy się do zdolności kredytowej, więc niekoniecznie mieszkanie na wynajem musi prowadzić do jej znaczącego ograniczenia.
      Co do problemu z wynajmem – mieszkania wynajmuję od 5 lat, zaczynałam od jednej kawalerki, później dochodziły kolejne. Od kiedy wynajęłam mieszkanie nie miałam ani miesiąca przestoju nawet wtedy, gdy zmieniali się lokatorzy i bez względu na to, w którym miesiącu szukałam lokatora, czy to był grudzień czy wakacje.
      Szczerze mówiąc nigdy nie zastanawiam się nad odsetkami. Nie interesuje mnie to dopóki to nie ja je płacę, a mój najemca.

      Anonymous 13 listopada 2013 o 08:59 Odpowiedz
  • Zgadzam się z przedmówcą. Niedoszacowanie kosztów jest jednym z największych błędów tutejszych wyliczeń. Nawet autorzy bloga nie uwzględniają kosztów przelotów twierdząc, że to jak wizyta u rodziny. Niestety w ten sposób nie można pokazać, że coś jest opłacalne lub nie. Zauważcie, że przy wyborze lokaty, większość osób jest zdecydowanie bardziej krytyczna. Tutaj jakoś obiekcje giną. Nie twierdzę, że to zły sposób zarabiania, uważam jednak, że najważniejsze są dokładne wyliczenia.
    Pozdrawiam
    Michał

    Anonymous 12 listopada 2013 o 11:17 Odpowiedz
    • Witam dziekuje za komentarz , jako odpowiedz umieszcze tutaj komentarz S.Muturi
      pod ktorym moge sie podpisac .
      Stopa zwrotu jest ważna, to prawda. Staram się w książce pokazywać co robiłem ja i przestrzegać by osoby początkujące mnie nie próbowały naśladować w ciemno.
      Natomiast też nie fetyszyzowałbym, że „stopa zwrotu ma znaczenie pierwszorzędne”. Osobiście znam osoby, których całe finanse osobiste są bardzo zabagnione i zachwaszczone. Nie mają jakiejkolwiek kontroli nad swoimi finansami, ani nad swoimi „potrzebami”. Żyją bez ładu i skłądu finansowego, bez jasno wytyczonego celu. Te same osoby nie decydują się na zakup mieszkania na wynajem bo im się „model nie dopina”. Wygląda na to, że jedyne co ma im się dopiąć w życiu finansowym, to właśnie zakup mieszkania na wynajem. A to że krwawią gotówką na lewo i na prawo na co dzień, to ok. Bo do tego już się zdążyli przyzwyczaić.
      Według mnie jest to postawienie sprawy na głowie. PIERWSZORZĘDNE znaczenie ma wg mnie osobista dyscyplina finansowa. A to że za kredyt trzeba by płacić PLN 100 więcej niż przychody z najmu, to jest problem … urojony. Mówię to z pełną świadomością. To jest problem, który mieszka w mózgach, w których Kiyosakiemu i innym udało się wpompować wiele wody.
      Uważam, że mieszkanie na wynajem warto kupić nawet gdyby przez 10 lat spłacania kredytu miało ono stać zupełnie puste (o ile będzie stać inwestora na spłacanie kredytu). Specjalnie podaję tak idiotyczny i skrajny przykład, żeby zobrazować moją tezę. W budowaniu wolności finansowej liczy się – według mnie – efekt końcowy (fridomia), a nie „stopy zwrotu” po drodze. Maksymalizowanie stopy zwrotu to coś bardzo ważnego dla kogoś kto chce osiągnąć efekt końcowy o nazwie „bycie bogatym”.
      Wg mnie dla kogoś kto buduje wolność finansową, „stopa zwrotu” jest potrzebna tylko przy wyborze czy kupić nieruchomość A, czy nieruchomość B. Nie jest to żadna „pierwszorzędna” kwestia. Ale to oczywiście tylko moje zdanie, mogę się naturalnie mylić:-)

      Kamil K 12 listopada 2013 o 12:11 Odpowiedz
    • Bardzo trafna odpowiedź. W każdym razie niezmiernie mnie zastanowiła- dziękuję za zwrócenie uwagi na ten aspekt. Liczę te procenty, liczę, ale może rzeczywiście nie o to chodzi…

      Pozdrawiam,
      Michał

      Anonymous 16 listopada 2013 o 19:24 Odpowiedz
  • Ja podam swój przykład. Wiek 30 lat. Zajmuje się sprzedażą mieszkań nowych. Spotykam się z ludźmi, którzy mówią, że kupują mieszkanie, bo chcą zainwestować.
    Długo myślałem nad tym i w końcu decyzja zapadła. Kupuję mieszkanie na wynajem. Gotówki nie mam. Mam zdolność na 150 tyś. Rata ok 770 zł na 30 lat ok 1000 zł na 20 lat. Długo analizowałem co kupić, szukałem, szukałem i znalazłem. Kawalerkę do remontu za 75 tyś z remontem ok 90 tyś wyszło. Przychód z najmu: 700zł/m-ąc. Myślę, mało. Ale cóż, te 100 zł miesięcznie wygospodaruję aby dopłacać, albo wezmę mniej kredytu. I nagle trafia się druga kawalerka za 85 tyś (przez pół roku nie było nic takiego, a tu nagle dwie). Cóż 25 tyś od rodziców „pożyczyłem” i zacząłem na emeryturę zbierać. Kolejne 650 zł/m-ąc. Razem 1350 zł/m-ąc (rata 988 zł)
    Nie wiem czy dobrze, ale wnioski mam takie: gotówki nie miałem, odłożyć miesięcznie miesięcznie 500 zł nie jestem wstanie. Za te 30 lat nie miałbym nic. Teraz: „mam” 2 mieszkania (prawie mam, bo jeszcze nie spłacone) które się samofinansują. Jest szansa, że za 15 lat wraz z odsetkami się spłacą. Kolejne 15 lat to będzie już czysty bezodsetkowy przychód (oczywiście minus to co planuje oddać rodzicom). Za 30 lat teoretycznie będę miał 2 mieszkania bez hipoteki i oszczędności z 15 lat najmu ( ok 200 tyś). Wydaje mi się, że chyba warto było zaryzykować.

    Anonymous 21 listopada 2013 o 01:27 Odpowiedz
    • Dziękuje za wpis i gratuluje zakupów , moze chcesz zaprezentowac swoje mieszkanie w kejsach ? pozdrawiam

      Kamil K 22 listopada 2013 o 11:25 Odpowiedz